#DrpsT

Jestem psychopatą, tzn. tak mi się wydaje, takie są "objawy".
Zawsze imałem się zawodów, gdzie trzeba było kogoś przekonać do czegoś, czego np. nie potrzebuje. Pierwsze kroki stawiałem w handlu, szło naprawdę dobrze, potem ubezpieczenia, potrafiłem wmówić przyszłemu klientowi, że ubezpieczenie od wypadku z leśnym zwierzem to super opcja, znając statystyki to łatwiej chyba rozbić się w samolocie.

Potem pracowałem w banku, mogłem wcisnąć kredyt kolesiowi z przepukliną mózgu, a jeszcze się nie urodził. I weszły jakieś obostrzenia, klauzule, w tym zasady moralne, bla bla bla, i rzuciłem robotę po 5 latach, a już byłem całkiem wysoko.

Stwierdziłem, że to nie jest normalne, bo komuś zrobię krzywdę w końcu, założyłem firmę budowlaną, gdzie miałem ekipy i mało co spotykałem się z ludźmi.
Mimochodem sam postawiłem dom z tzw. resztek niesprzedawalnych, poznałem ludzi, każdą ich historię i zaczęło się od nowa.

Jak mi ktoś z sąsiadów zalazł za skórę, to robiłem syndykaty sąsiadów, którzy mieli na agresora wpływ lub oddziaływali w jakiś sposób. I tak gość, który nie chciał mi dać się dopiąć do gazu, w końcu wylądował na Babińskiego w Krakowie. Powiedziałbym, że żal mi go, ale tak nie jest, nie mam specjalnie wielu uczuć. No może do rodziny, ale to i tak mocno okrojona wersja uczuć.

Dla mnie istnieje prosty schemat - cel, byle jaki. A ludzie po drodze to przeszkoda do rozkminienia, aby osiągnąć cel. Przyznam, że jestem zmęczony, ale taka dziwna natura, ewidentnie jakiś defekt w głowie, jakieś braki, może hormonalne, kij wie, ale nadal uważam, że jestem psychopatą i mam wrażenie, że kiedyś to mnie pośle za kratki.
Dragomir Odpowiedz

Czyżby Hanz albo NAUS?

HansVanDanz

To nie ja. Ja nie mam wyrzutów sumienia. Nie uważam ludzi za przeszkody, a "narzędzia" jeżeli są "użyteczni".
Nie jestem przekonany czy autor jest psychopatą. Choć cechy posiada.

Dodaj anonimowe wyznanie