Dużo się słyszało niedawno o przypadkach niedokładnych testów, które pokazywały wyniki dodatnie w niemożliwych sytuacjach. W pracy miałem zadanie zebrać wymazy wszystkich pracowników do laboratorium, ale żeby było szybciej to wszystkie próbki zrobiłem na sobie i przekazałem koledze do sprawdzenia. Okazało się, że na 17 testów było 13 negatywnych i 4 pozytywne. Pewnie pomyślcie, że używane testy były do kitu, otóż nie... Kolega chciał dogryźć kilku współpracownikom, dlatego wpisał im wyniki dodatne i przez to trafili na kwarantannę.
Dodaj anonimowe wyznanie
Tak i nikt nie pomyślał, że to dziwne, że dostał wynik testu, do którego nie oddał próbki. No, tak było, nie zmyślam
Może i się o to spytali autora. Ale mieli darmowe wolne i dowiedzieli się czegoś o skuteczności testów i prawdziwości danych przekazywanych do opinii publicznej.
Obaj jesteście "solidni".