Wczoraj wieczorem przed moim domem jakiś debil rozbijał się samochodem. Wjeżdżał na trawnik, driftował z piskiem opon, a na koniec zniszczył żywopłot sąsiada i zarysował stojące na poboczu auto. Z wozu wydobywała się głośna muzyka i wrzaski pasażerów, więc wywnioskowałem, że pewnie i kierowca musi być solidnie pijany, a to lada moment mogło przecież skończyć się jakąś tragedią. Zadzwoniłem na policję i zgłosiłem sprawę. Stróże prawa jednak nie przyjechali, a parę minut później samochód z imprezowym towarzystwem zniknął z naszego osiedla.
Godzinę potem moja żona wysłała mnie z misją zrobienia zakupów w pobliskim sklepie nocnym. Kiedy tam jechałem zatrzymał mnie patrol policji i wlepił mandat za… przekroczenie prędkości o 10 km/h na praktycznie pustej, trójpasmowej drodze.
Dodaj anonimowe wyznanie
latwiej wlepic praworzadnemu, kulturalnemu obywatelowi niz szarpac sie i klocic z banda degeneruchow
Tak odnośnie okolic twojego domu - nie ma jakiś kamer w okolicach? Prywatnych, sklepowych, cokolwiek? I nie przyszło ci na myśl, by nagrać sytuację? Łatwiej by było udowodnić, że taka sprawa zaistniała i poskarżyć się, że mimo telefonu, nikt z 997 nie zainterweniował.
Ale przekroczenie prędkości o 10km/h jest w granicy tolerancji.
Zgaduje, że zaokrąglił a naprawdę przekroczył 12 km/h czy coś takiego :p
Bo im nie chodzi o przestrzeganie porządku, a o mandaty. Łatwiej ściągnąć mandat od Kowalskiego niż użerać się z jakimś pijaczyną w samochodzie i konsekwencjami: protokół, użycie siły, stawianie czoła komentarzom ludzi. Ile czasu to zajmie?! Komu by się chciało?! A mandat to czysta robota. I szef zadowolony. I budżet zasilony. A od iluś mandatów to i premia jakaś wpadnie.
To takie trochę polskie cwaniactwo, no ok rozumiem twój żal o to, że policja nie przyjechała, natomiast nie bardzo rozumiem żal na zasadzie przekroczyłem prędkość i zostałem złapany. Przez rozumowanie w stylu, "co to jest dodatkowe 10km/h" czy "pusta droga, nic się nie stanie" rodzą się tylko kolejne wypadki, bo pozwalamy sobie na więcej, więc zamiast mieć pretensje do policji, to powinieneś mieć je do siebie.
Niezupełnie, obok mnie jest trojpasmówka, pas zieleni między chodnikiem, barierki i ograniczenie do 60km/h. Nikt tam tyle nie jeździ ani za dnia ani tym bardziej pustą ulicą nocą. Chodzi raczej o możliwość uzupełnienia budżetu panstwa i wciśnięcie paru mandatów dziennie.
Chyba nie jeździsz samochodem.
Pamiętaj 10 km ratuje życie ;)
Bo w Polsce nie ma policji tylko milicja. Wiesz jaka jest różnica? Policja to szlachetna służba dla dobra narodu a milicja to narzędzie opresji wobec obywatela i firma ochroniarska polityków
Błąd w rozumowaniu.
Coś takiego jak szlachetna służba dla narody nie istniało NIGDY i nie istnieje. Proponuję zapoznać się z historią, przez kogo i w jaki sposób została stworzona policja. Policji nie stworzyli stworzyli biedacy, by chroniła ich przed bandytami. Policję stworzyli bogacze, by chroniła ich przed biedakami.
Policja/milicja/straż miejska - od początku swojego istnienia była powołana do tego, by chronić interesów bogaczy i polityków i trzymać za mordy obywateli, którym ich rządy mogłyby się nie podobać. Od samego początku było to narzędzie opresji wobec maluczkich.
Dlatego policja zawsze będzie stała po stronie bogatych i rządzących. Dlatego oni bezkarnie będą kraść miliony, a policjanci będą wlepiać mandaty babci, która udziergała na włóczce kapciuszki i próbuje je sprzedać na rynku za 3 zł.
Nie zmienia to faktu, że jest wielu prawych policjantów, którzy naprawdę chcą pomagać ludziom, którzy mają swoje ideały i próbują wg nich żyć. Ale jest w policji też mnóstwo hołoty, która znajduje w tej pracy ujście dla swojej agresji i potrzeby władzy.
No wszystko fajnie, ale to, że ktoś zachowywał się (zakładamy, że mówisz prawdę) gorzej nie legitymizuje ani trochę Twojego łamania przepisów. Mamy w Polsce najwięcej ofiar śmiertelnych w UE, statystyki nie kłamią - zazwyczaj z winy kierowców. Jestem kierowcą i nie cierpię tego polskiego "jeżdżę szybko, ale bezpiecznie" i wiecznego pobłażania. Mamy za mało fotoradarów i mandaty są za niskie, a przy tym logika transportu w miastach, przyjęta w Polsce, stawia samochody na piedestale, kiedy cała Europa idzie w innym kierunku.
Serio, gorzkie żale to nie tutaj.
Gosciu, myslalem ze tylko ja tak mam... Ja bym srogo karal potencjalnych zabojcow drogowych - piratow, nietrzezwych, brawurowych kierowcow. Potem stanie sie jalas tragedia i jest: czy mozna bylo tego uniknac? Mozna, ale kto by tam przestrzegal przepisow jak mozna lamac... A mi jest zwyczajnie wstyd przekraczac predkosc.
Dura lex, sed lex. Jak ktos jest niedostosowany do norm spolecznych to sie go karze lub izoluje jesli jest taka koniecznosc. Teraz sobie wyobraz, ze kazdy interpretuje przepisy jak chce i jezdzi jak chce. Potem pusc dzieci do szkoly lub sam idz na spacer. Ja wole zyc w praworzadnym spoleczenstwie. A cwaniakow drogowych i w ogole cwaniakow nienawidze.
@derp - co to znaczy "wiele"? Dwa lata temu NIK faktycznie tak stwierdziła. Tylko nie bardzo rozumiem, jakie to jest wytłumaczenie dla zasuwania po drogach. Tym bardziej, że kierowcy w miastach jeżdżą na pamięć, więc powinni wiedzieć, ile można w danym miejscu jechać, a na trasach zwykle korzysta się z nawigacji, która (oprócz Google) ostrzega przed ograniczeniami. No i naprawdę nie jest chyba trudno rozpoznać, że jest się w terenie zabudowanym, a zwykle z tym jest problem.
Wg policyjnych danych, najwiecej wypadków w Polsce jest na terenie zabudowanym (71,2 % w 2018 roku), więc albo są to jazdy na krótki dystans, gdzie oszczędność może wynosić maksymalnie 10-15 minut (hm, życie i zdrowie za kwadrans - no, świetny handel), albo jazdy na tych odcinkach krajówek, które przebiegają przez teren zabudowany - tyle, że każda nawigacja wylicza czas dojazdu wg ograniczeń prędkości (+ korki), więc wynika to z tego, że się kierowcy nie chciało zaplanować wcześniej trasy. Poza tym, problem ten zanika, bo w Polsce bardzo szybko powstają drogi szybkiego ruchu i obwodnice miast. To naprawdę nie jest już rok 1995.
Dodam jeszcze, że najwięcej wypadków jest w Polsce na prostych odcinkach drogi, główne przyczyny - niedostosowanie prędkości do warunków ruchu, nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu, nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu na przejściu, niezachowanie bezpiecznej odległości między pojazdami i nieprawidłowe wyprzedzanie. To chyba raczej świadczy na niekorzyść kierowców.
Naprawdę jako kierowca nie znajduję powodu, dla którego mielibyśmy wiecznie patrzeć przez palce na to, co wyprawiają kierowcy samochodów.
Madrego az milo poczytac/posluchac :) pozdrawiam normalnych kierowcow, a jak ktos mi bedzie siedzial na zderzaku to i 40 bede jechal aby tylko mu sperma uszami poszla :)
Bylo jechac przepisowo? Za mala kare dostales chyba.