#DoAfS
Kiedy ksiądz chodzący po kolędzie otwierał koperty i spisywał nazwiska rodzin, które dały mu 50 zł lub mniej, a potem wywiesił listę tych nazwisk na drzwiach kościoła z podpisem, ile rodziny dały. Ukryty opierdziel ''Czemu tak mało?''.
A wiecie, co to przykrość i wstyd?
Być samotną matką z dwójką dzieci, która ledwo wiąże koniec z końcem i znaleźć się na takiej liście.
Zupełnie jak ja. Ksiądz całe szczęście księdzem już nie jest, a ja dzięki Bogu mam swoje dwa Aniołki, które za wstąpienie do nieba nie biorą pieniędzy.
Bo są księża z zawodu i z powołania...
Jak już wierzyć, to w Boga, a nie w organ, który jest instytucją 😠
I dzięki temu ludzie przestają chodzić do kościoła. I jaki z tego księdza jest sługa Boży? Żaden!
Dokładnie! Niby się mówi, że chodzisz do kościoła, a nie do księdza, ale to właśnie oni powinni zachęcać, a chwilowo raczej skutecznie odpychają.
Ksiądz proboszcz w parafii mojej babci (już jest na emeryturze) kiedy przyszedł po kolędzie na oczach mojej babci otworzył kopertę,wyjął pieniądze i położył na stół,zabrał samą kopertę...
u mnie jak widać że u rodziny się nie przelewa to jeden potrafił wyjąć prywatny portfel i dołożyć do koperty stówkę i odstawić ją na miejsce xD
Kiedy ja chciałam wręczyć księdzu kopertę (rodziców nie było w domu, przyjmowałam sama) pytał, czy w rodzinie obydwoje rodzice pracują i czy aby na pewno możemy sobie na to pozwolić. Upewniał się bodajże trzy razy :)
Chodzę do kościoła i robię to z własnej woli.
Ale czy tylko w mojej parafii księża są mili i miło się z nimi rozmawia?
Nie. Dobrych kapłanów jest multum, po prostu żyją w cieniu tych jawnie grzeszących. No i kapłan z powołania nie jest niczym ciekawym, wartym wyznania na anonimowe.
Dokładnie! Ja w swoim życiu poznałam wielu księży, żaden nie był zły. Z kilkoma do tej pory utrzymuje kontakt :)
"(...)a ja dzięki Bogu mam swoje dwa Aniołki, które za wstąpienie do nieba nie biorą pieniędzy.. " - o co chodzi?
.
Że może autorce tego wyznania umarły dzieci? Ja to tak rozumiem, mam jednak nadzieję, że źle myślę i, że to nie prawda...
A ja myślę że chodziło o to, że autorka mimo braku pieniędzy jest szczęśliwą matką. Po prostu źle ujęła to w słowa. Nie powinno się nazywać żyjących dzieci aniołkami, bo mnóstwo ludzi ma wtedy właśnie takie skojarzenia jak @cukrowawata.
@htsz najpierw przyszła mi do głowy podana przeze mnie odpowiedź, potem jednak stwierdziłam coś podobnego jak ty. Nazywanie jednak żyjące dzieci Aniołkami budzi jednak negatywne skojarzenia, z drugiej strony zaś, anioły to dobre istoty więc może jednak chodziło o to, że autorka w ich towarzystwie czuje się jak w niebie, w sensie, że tak dobrze :)
Taka przypowieść z Biblii:
"Gdy stali w świątyni, Jezus zwrócił uwagę na bogatych ludzi wrzucających pieniądze do skarbony świątynnej. 2 Zauważył też pewną biedną wdowę, która wrzuciła tylko dwie małe monety. 3 – Posłuchajcie! – rzekł Jezus. – Ta biedna wdowa dała więcej niż wszyscy bogacze razem wzięci! 4 Oni bowiem wrzucili tylko część tego, co mieli w nadmiarze, ona zaś oddała wszystko, co miała na życie." Ewangelia według Św. Łukasza
Z tej przypowieści można wiele się nauczyć. Ale głównie chodziło mi o to, że tamten ksiądz znający Pismo Święte powinien dawać przykład i wiedzieć, że nie w każdym domu się przelewa. Także wdowi grosz, może także być groszem samotnej matki, która dała te pieniądze przeznaczone na życie.
Współczuję księdza. Pomimo iż sam nie jestem w pełni wierzący, to podziwiam moich księży. Na kolędzie są sytuacje że chodząc po bloku, przyniesie biedniejszej sąsiadce całą siatkę owoców, od nas pieniędzy nie chciał, dowiadując się że tata jest po operacji i jak mama chciała mu dać te kopertę to uciekł z mieszkania błogosławiąc nas po drodze...Swoją drogą komiczny widok xd
Wywalili go? No i prawidłowo!