#Dl69G
Przez długi czas nie było po mnie widać, że jestem chora, dopiero niedawno mocno schudłam. Na szczęście zbiegło się to z postanowieniem mojego partnera (i moim) o lepszej diecie.
Ja załatwiłam sprawy, którymi mogłam się zająć przed śmiercią: napisałam testament, zamknęłam dodatkowe konta bankowe, upoważniłam rodzinę do wszystkiego co może im ułatwić wszystkie sprawy, sprzedałam nawet część garderoby pod pretekstem że nie chcę już wracać do starej wagi, więc lepiej żeby mnie nic nie kusiło. Poza pozamykaniem pewnych spraw, nic się w moim życiu nie zmieniło, bo nie chciałabym nic zmieniać.
Wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale tak jakby nie mogę się doczekać. Te wszystkie rzeczy, które robiłam do tej pory stanowiły dla mnie swego rodzaju rytuały, które mnie ze śmiercią oswoiły. Jeszcze nie wiem czy komuś powiem, że zostało mi niewiele czasu, zwłaszcza, że ja wolałabym chyba nie wiedzieć.
Z jednej strony myślę, że to, w jaki sposób podchodzisz do kwestii swej choroby i nieuchronnie zbliżającego się końca, daje Ci szansę na to, by żyć normalnie. Twoi bliscy, nie koncentrują się na tym, że niebawem może Cię zabraknąć, cieszą się każdym dniem, nie myśląc o Twej śmierci.
Z drugiej strony zaś, Ty masz okazje się pożegnać, oni nie.
Niemniej jednak, jestem pod wrażeniem Twej siły pozytywizmu.
* i pozytywnego podejścia :)
Lepiej bym tego nie ujeła :)
Chyba najlepszy możliwy komentarz traktujący o świadomości umierania jaki przeczytałem.
A co z twoim partnerem?
Takie zamykanie spraw to naturalne zachowanie. Myślę, że powinnaś powiedzieć o tym partnerowi, prawdopodobnie bedzie czul sie fatalnie jeśli dowie sie "po fakcie" :(
jestem za :)
Masz rację. Najbliższe autorce osoby powinny wiedzieć. Będą mogły się pożegnać.
To sporna kwestia i indywidualna decyzja każdego z nas. Pomyśl, że teraz może z każdym porozmawiać normalnie, a w momencie gdy się dowiedzą, ta relacja zmieni się nieodwracalnie.
Ciężka sytuacja. Gdybym była tobą to bym im powiedziała, żeby mieli prawo się ze mną pożegnać niż żeby potem pluli sobie w brodę że o niczym nie wiedzieli.
Tobie jednak życzę jak najdłuższego a przede wszystkim szczęśliwego życia :)
Może poinformuj o tym przynajmniej swojego partnera, wydaje mi się, że ma prawo wiedzieć... Szczególnie, że jak napisałaś, oswoiłaś się już z tą przykrą myślą. Podziwiam Cię, masz bardzo silny charakter!
To Twoja decyzja, ale sądzę, że powinnaś powiedzieć o tym partnerowi.
Będąc z kimś w związku jesteśmy winni mu szczerość-nawet tę najbardziej bolesną.
Daj im szansę pożegnać się. Sprawi, że łatwiej pogodza się z Twoją śmiercią. Daj im szansę. Całe życie przeklinam matkę, że nie dała mi szansy i w głębi duszy jej i siebie nienawidzę. Jej ze nie dała mi szansy, siebie, że nic nie zauważyłam...
Nie powiem, że to egoistyczne zachowanie. Rozumiem, że chcesz przeżyć ostatni okres tak jak wolisz i masz do tego prawo. Ale pomyśl, jeśli ktoś z Twoich bliskich czuje, że macie jakieś nirzalatwione sprawy, niedopowiedzenia, zbyt mało czasu dordiiscie razem? Będzie ich to gryzlo już zawsze. Uważam, że powinnaś dać im szansę pogodzić się z Twoim odejściem.
Lepiej żebyś powiedziała, ponieważ rodzina przygotuje się na Twoją śmierć... Z doświadczenia wiem że jest łatwiej jeśli wiadomo że ktoś odejdzie niż niespodziewane odejście zwłaszcza osoby młodej... :)
Z doświadczenia wiem że lepiej powiedzieć o takich rzeczach. Po śmierci brata dowiedzieliśmy się że miał raka wątroby. Szok bo przecież nic nie mówił. Bolało to dwa razy mocniej. Powiedz rodzinie o swojej chorobie. Może nie powinnam tak powiedzieć ale wyobraź sobie ból własnej matki... Ja zobaczyłam... Nagle dowiadujemy się że ktoś bliski umiera i możemy go zobaczyć tylko w trumnie... Naprawdę nie rób tego swoim bliskim, nie ukrywaj tego
Myślę, że powinnaś powiedzieć rodzinie. Nie mówienie o chorobie jest samolubne.