#DhXBy
W pewnym momencie doszło to do takiego stanu, że kompletnie nikt nie wiedział o moich dwóch próbach samobójczych, które odbyły się dosłownie za ścianą; kilku miesiącach samotnego ćpania i picia oraz intensywnego samookaleczania się w niewidocznych miejscach (blizny mam do teraz). W tym czasie, jak gdyby nigdy nic, chodziłam uśmiechnięta do szkoły, każdego dnia modląc się, żeby potrącił mnie samochód lub żebym się już nigdy nie obudziła.
Wiem, że powinnam iść do lekarza. Nie sądzę jednak, bym kiedykolwiek była w stanie to wszystko komukolwiek opowiedzieć, a jednak to co przeszłam już na zawsze pozostanie jakąś częścią mnie.
Cześć, słuchaj, zawieszam tu ten komentarz. Mam tak zjebane życie, że już nikogo nie oceniam, jak się odezwiesz, ogarnę sobie anonimowego maila i pogadamy. Wyrzygasz co trzeba, będzie dobrze.
Przemyśl propozycję. Wygadać się komuś anonimowo jest na pewno o wiele łatwiej, niż komuś że swojemu otoczenia. A zawsze to mały kroczek do przodu.
Duszenie w sobie tak wielu negatywnych emocji na pewno działa na Ciebie destrukcyjne. Jesteś młoda, masz całe życie przed sobą. Naprawdę chcesz je zniszczyć? Jakiekolwiek masz problemy, zawsze warto je z kimkolwiek przegadać. Może nikt nie będzie potrafił podać na tacy złotego rozwiązania, ale przynajmniej szczera rozmowa ma szansę rozszerzyć Twój pogląd na różne sytuacje.
Trzymam za Ciebie kciuki. Nie wyganiam od razu na terapię, nie mam takiej siły i to ostatecznie i tak Twoja decyzja , ale nie odcinaj się zupełnie od cudzej chęci pomocy.
Jak coś to pamiętam o mojej obietnicy. Pewnie do tygodnia będę to wyznanie odwiedzać.
Czy też mogę dopisać, że też chciałabym porozmawiać z Autorką i jakoś pomóc?
Ja również się dopisuję. Chętnie porozmawiam z autorką.
Pozostanie i prawdopodobnie odciśnie swoje piętno. Terapeuta też nie zawsze pomogą, trzeba trafić na odpowiedniego. Samemu trzeba też umieć się ogarnąć, bo nikt za nas tego nie zrobi.
Wiem, że dobrze mi się mówi, bo nie jestem na twoim miejscu, ale nie przekreślaj swojego życia. Małymi kroczkami jakoś z tego wyjdziesz. Spróbuj zwierzać się zaufanej osobie z problemów, ale tych błahych nie musisz od razu wspominać o próbach samobójczych. Zobaczysz będzie Ci dużo łatwiej przełamać blokadę. Trzymaj się ;)
ale ona jest ok, nie musi z niczego wychodzić, pisze o tym co było więc ma wracać do tego i babrać się tam, żeby rozwalić swoje dobre samopoczucie na siłę? świetny pomysł
Nie chcę zabrzmieć jak ostatnia s*ka, ale powiedzcie mi, jak to jest, że słyszy się, lub czyta o KILKU próbach samobójczych danej osoby. Absolutnie nie życzę nikomu śmierci, ale nie chce mi się wierzyć, że za każdym razem, dziwnym trafem, ta osoba była ratowana przez członka rodziny/przyjaciela/obcego człowieka. Chyba, że ktoś chciał popełnić samobójstwo, a w ostatniej chwili się opamiętał? Nie rozumiem.
No wiesz, ci co im się udało nie piszą w internetach.
jeżeli żyjesz w miarę normalnie i nie masz jakichś drastycznych problemów to super i nie ma żadnej potrzeby, żebyś wspominała swoje upadki i wracała do nich nadając im znaczenie w swoim życiu - to na czym się koncentrujesz to karmisz i to rośnie więc jak nie masz problemów to zostaw to i nawet nie wspominaj :)
To co z tym zrobisz to Twój wybór. Mimo wszystko zachęcam do pójścia na terapię i spróbować się "odblokować". Powodzenia! :)
detoks