#DeKLP
1. W szkole odbywały się międzyklasowe zawody w piłce nożnej (zarówno dziewczyn, jak i chłopaków).
2. W tym czasie trenowałam piłkę nożną (więc dziewczyny liczyły na mnie).
3. Żadna z moich koleżanek nie chciała zostać bramkarzem, więc zostałam nim ja, chociaż normalnie grałam jako ofensywny pomocnik, a moje zdolności bramkarskie, były... właściwie ich nie było. Nie wiązałam wielkich nadziei z tym ''turniejem'', więc zgodziłam się dla zabawy :)
Nadszedł dzień kolejnego meczu, dziewczyny zafascynowane, a ja spóźniona. Tak czy inaczej przychodzę na kilka minut przed wejściem na salę i... O nie! Nie mam butów, a w sandałach przecież nie zagram. Na szczęście na pomoc przyszła mi koleżanka. Rozmiar butów koleżanki: 40, mój rozmiar butów: 36. No cóż, nie muszę biegać, więc jakoś przeżyję 10-minutowy mecz.
Pierwsza minuta spotkania, nasza defensywa zawiodła i znalazłam się w sytuacji sam na sam z napastniczką drużyny przeciwnej. Doskonale odczytałam sytuację, wiedziałam, że uderzy w prawy dolny róg bramki. Zaczęłam biec w tamtą stronę, gdy nagle uświadomiłam sobie, że mam sporo za duże buty. A uświadomiłam sobie to w momencie, w którym upadałam na parkiet. Resztką sił skierowałam moje ręce w kierunku piłki. Szczęście w nieszczęściu wyglądało to jak wspaniała interwencja bramkarska, która zakończyła się brawami. Podniosłam się, przeliczyłam zęby i jakimś cudem dotrwałam do końca meczu.
Drodzy Anonimowi, jesteście pierwszymi którzy dowiedzieli się, że mój cudowny wyczyn zawdzięczam koleżance, a raczej jej butom. Gdybym się nie przewróciła, to na pewno bym nie obroniła tej bramki :)
:))) bardzo pozytywnie:))
To jeszcze nic takiego. Jeden bramkarz w debiucie w podstawowce zsikał się w bramce bo koledzy nie pozwolili mu zejść z boiska.
Niesamowite
Był jakiś film o NBA magicznych butach xD w latach 90tych
Na pewno nie wyglądało to wcale jakby Ci się nogi poplątały w kajakach na stopach, nie nie :)