#DdZ3m

Przeżyłam śmierć kliniczną.
Od czasu gimnazjum nie dogadywałam się z moimi rodzicami, dla nich nigdy nie byłam dość dobra. Czwórki, to było dla nich za mało, nie obchodziło ich, że to zazwyczaj był szczyt moich umiejętności. Do tej pory nie rozumiem, co nie pasowało im w czwórkowej uczennicy, przecież to dobre oceny, prawda? Do tego byłam szarą myszką, a mój wygląd pozostawiał wiele do życzenia. Nie byłam dzieckiem, którym można się chwalić.

Na studiach męczyłam się strasznie, wiedza nie wchodziła mi do głowy. Średnia 3,2 mnie załamała, mimo że cudem nie miałam żadnej poprawki, i tak czułam się strasznie głupia. Nie miałam zamiaru się jednak poddawać, poszłam na te studia, żeby być kimś więc mam obowiązek męczyć się dalej!

Moja najlepsza przyjaciółka, która poszła na tą samą uczelnie, ale inny kierunek, postanowiła się ode mnie odwrócić. Nie podobało mi się to, kim zaczęła się stawać, a jej to, że staram się jej przemówić do rozsądku. W zemście zabrała ze sobą wszystkich naszych wspólnych znajomych i rozpuściła o mnie plotki na uczelni. Jeszcze bardziej znienawidziłam naukę tam.

Nigdy nie miałam żadnego hobby, nic mi się nie podobało, wolny czas spędzałam przed telewizorem w internecie lub nic nie robiąc i strasznie się nudząc.

Potem wydarzył się wypadek i śmierć kliniczna. Moją mamę to otrzeźwiło, zaczęła mnie traktować normalnie i akceptować taką, jaka jestem, bo przecież mogło mnie już nie być. Ojciec niewiele się zmienił, ale i tak jest super.

Leżąc na sali, mimowolnie słyszałam, o czym rozmawia z przyjaciółmi dziewczyna z łóżka obok. Jej hobby było dość oryginalne, niektórzy uznaliby ją nawet za świra, ale mnie to zaciekawiło i postanowiłam się włączyć do ich rozmów. Obecnie połowę mojego wolnego czasu poświęcam na bycie świrem, a na forum mam kilku znajomych.

Gdy dochodziłam do siebie, nie mając nic lepszego do roboty, stwierdziłam, że mogę pouczyć się do matury, a po zdaniu nowych przedmiotów zmienić kierunek na zupełnie inny. Pokochałam nową uczelnię, poprzedni rok skończyłam ze średnią 4,4 i to bez żadnego wysiłku. Mam tu też nowych przyjaciół, dlatego starzy, którzy postanowili mnie zostawić, nic mnie nie obchodzą.

Z powodu ciężkiego stanu, sporo schudłam, a ścisła dieta temu sprzyjała. Ostatnie 4kg brakujące do mojej wymarzonej wagi zrzuciłam potem sama. Teraz mogę nosić te ubrania, które mi się podobają.

Po wypadku wyzdrowiałam całkowicie, nie mogę przesadzać z wysiłkiem, ale nienawidzę aktywności fizycznej, więc to nie problem. Mam kilka brzydkich blizn, ale żadnej na twarzy, więc jestem szczęściarą.
Stary sposób informatyków: jak coś nie działa, to wyłączyć i włączyć jeszcze raz. A teraz tak na serio, jakkolwiek głupio to brzmi, wypadek, to najlepsze co mnie spotkało, bo dopiero teraz jestem szczęśliwa i kocham swoje życie
PaniProcesor Odpowiedz

A nie mówiłem? Wyłącz i włącz, naprawia wszystko!

LukrowaLibacja Odpowiedz

W sumie podoba mi się to wyznanie. Mimo wszystko jest pozytywne.

PoraNaPiwo Odpowiedz

Jakie to hobby? Czyżby reko?

Tefiti

Taka mam nadzieje :D

AegonStorm

Tak czytam ostatnio komentarze i ciekaw jestem ilu anonimowych rekonów znam osobiście.

PoraNaPiwo

AegonStorm, a wiesz ze też się zawsze zastanawiam nad tym jak jestem na imprezie ;) jaki wiek odtwarzasz?

Zielonaefelka

Co to jest reko? :)

karaibskirum

Rekonstrukcje chyba

Latb

Boże skąd was tu tyle? :D

nata

Dlaczego miałoby to być akurat to?

PoraNaPiwo

Zielonaefelka, reko to rekonsteukcja historyczna
Latb, z Lamusa ;)
Nata, bo większość ludzi uważa rekonów za dziwaków. Kto normalny wydaje kupe kasy na ciuchy i broń z epoki i co weekend przemierza pół kraju albo i Europy tylko po to żeby pomachać szabelką, spać w namiocie i jeść zupe z gara robioną nad ogniskiem ;)

AegonStorm

Poranapiwo Norwegia wczesna i okołogrunwaldzki

PoraNaPiwo

AegonStorm, od XV zaczynałam reko. Teraz tylko XVII, chociaz nie powiem wczesne zawsze mi się podobało.

Zobacz więcej odpowiedzi (1)
vivalapapa Odpowiedz

Czasem dosyć solidny wstrząs w Twoim wypadku omal nie odeszłaś na druga stronę sprawia że zaczynamy inaczej patrzeć na życie, niby mamy tylko jedno a gdzieś w kartach jest zapisane że mamy je wykorzystać jak najlepiej, i sytuacja która wydaje nam się bardzo słaba wręcz przygnębiająca okazuje się szansa na lepsze życie

inst1234 Odpowiedz

Jak zwykle brak najważniejszych informacji 😒

Angeel Odpowiedz

ALE O NAZWIE TEGO HOBBY NIE MA NIC XD

szczesciara20 Odpowiedz

moze opisz dokladnie co sie dzialo podczas tej smierci klinicznej

queenB Odpowiedz

Na początku dałam minus, a później plus. Powodzenia dziewczyno!

Anielish Odpowiedz

Tak jak było w Swince pepie
Tatusiu swinko, nie działa komputer...

Ysera Odpowiedz

Może po prostu trafiłaś dzięki temu na swoje własne, odpowiednie dla Ciebie tory. Spełnianie cudzych oczekiwań i podążanie nieswoją ścieżką nigdy nie skończy się sukcesem. Gratuluję odnalezienia własnej drogi do szczęścia, nawet w tak przykry sposób.

Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie