#DcVDy
Byłam tak zaabsorbowana tym melodramatem, że dopiero w połowie drogi zdałam sobie sprawę, że autobus którym jadę ma przystanek dość spory kawałek od mojego domu. W takich sytuacjach zawsze dzwonię po tatę i on po mnie przyjeżdża. Tak więc wzięłam telefon do ręki, dzwonię... nic. Dzwonię jeszcze raz - nadal nic. Zdecydowałam zadzwonić do mamy, ponieważ jak to zazwyczaj bywa - rodzice trzymają się razem. Mama też nie odbierała. Dobijałam się parę dobrych minut. Nawet zadzwoniłam do siostry zapytać gdzie są rodzice, bo coś było nie tak.
W końcu się udało! Mama odebrała. Ja z przekąsem rzuciłam jej klasycznym tekstem "Gdzie ty trzymasz ten telefon? Nie mogłabyś go czasem odebrać?". Oczywiście nie mogłam liczyć na poczucie humoru mamy, zaczęła się irytować.
Nagle autobus zatrzymał się na przystanku. Pani, która obok mnie siedziała wstając złapała mnie za rękę i powiedziała "Żeby się dodzwonić trzeba się mocno pomodlić. Ja się za panią pomodliłam, żeby się pani udało!".
Zapamiętam to sobie, jak będę dzwonić do biura obsługi klienta to też się będę modlić :P
O, stary! To lepiej od razu zamów gregoriankę w Częstochowie...
Dobra kobieta :D A mówią, że ludzie nie pomagają już bezinteresownie ;)
A ja myślałem, że okazało się, że kobieta siedząca z tyłu to Twoja matka :D
Byłaby scena prawie jak z "Gwiezdnych Wojen" :D
Nie zniesee... xD
Kocham 😍😂😂😂
Ja się nie dziwię, że nie chcą od niej telefonów odbierać ;)