#DXst7

Kilka lat temu odziedziczyłam małe mieszkanko. Nie było mi potrzebne, początkowo chciałam je sprzedać, jednak, na swoje nieszczęście, uznałam, że najem będzie korzystniejszy. Z pomocą prawnika przygotowałam bardzo szczegółową umowę, poruszającą wszelkie możliwe kwestie sporne. Każdą z umów podpisywałam na rok.
Pierwsze 4 lata wszystko było w porządku, w zeszłym roku zmienił się wynajmujący. Umowa jak zawsze dopracowana w szczegółach, oświadczenie o tym, że w razie wypowiedzenia lokatorzy maja się gdzie podziać.

Przez pierwsze 3 miesiące wszystko było OK. W 4 miesiącu nie dostałam zapłaty, nie opłacono również mediów. Próby kontaktu telefonicznego nieudane. Pojechałam do mieszkania, nie otworzono mi drzwi, pan poinformował mnie, że zapłaci, kiedy będzie miał fundusze, ale on nie wie, kiedy to nastąpi. Był niemiły i opryskliwy, już wiedziałam, ze będą problemy...
Kolejny miesiąc bez pieniędzy, telefonu nie odbierają. Pojechałam na miejsce. Pan wezwał policję! Wyproszono mnie z własnego mieszkania, bo zakłócam najemcy spokój. Przepisy są po jego stronie. Chore, ale on mógł bez płacenia u mnie mieszkać, a ja nic z tym nie mogłam zrobić! Adwokat powiedział, że mogę go sądownie eksmitować, ale to jakieś 2 lata batalii.

Usiadłam do przepisów i postanowiłam zgłębić temat. Ne pozwolę sobie, żeby jakiś buc mnie wykorzystywał. Wysłałam wypowiedzenie, listem poleconym z potwierdzeniem odbioru. Oczywiście pan tego nie odebrał - żaden problem... mamy fikcję doręczeń. Wypowiedzenie miesięczne, tydzień przed upływem okresu wypowiedzenia wysłałam jeszcze jedno pisemko, że w związku z kończącym się terminem „proszę o opuszczenie mieszkania i zabranie swoich rzeczy najpóźniej w dniu...” - oczywiście tego też nie odebrał. Ostatni dzień wypowiedzenia. Zabrałam brata i jego paru kolegów. Kiedy tylko pan wyszedł z mieszkania, jeden z kolegów poszedł za nim - pilnować, czy nie wróci za szybko. Weszłam, wymieniłam zamki. Wszystkie rzeczy osobiste spakowałam do worka na śmieci. W rękawiczkach oczywiście. Zostawiłam cały sprzęt (telewizor, pralka, jakieś kuchenne przybory).

Pan wrócił po jakichś 3 godzinach. Dostał do ręki worek na śmieci i polecenie, że ma w***ć, a jak chce odzyskać resztę rzeczy, to ma miesiąc na uregulowanie zaległości. Co zrobił? Wezwał policję!

No cóż, mieszkanie moje. Pan nie ma umowy najmu (oczywiście została w mieszkaniu), nie ma dowodu, że sprzęt jest jego (wszelkie dowodu zakupu jakie były też zostały w mieszkaniu).
„Owszem, ten pan wynajmował lokal, ale wyniósł się zgodnie z umową po miesięcznym wypowiedzeniu” - pokazałam policji wszelkie papiery. Pojechali.

Uważajcie. Facet chciał wykorzystać to, że prawo jest ewidentnie po jego stronie.
Rover25 Odpowiedz

Cieszę się, że się pozbyłaś typa.

milA00 Odpowiedz

Kiedyś w Uwadze był reportaż o małżeństwie, które wynajelo mieszkanie i była sytuacja podobna do Twojej nie płacili za wynajem ,wymienili zamki ,a oni nic nie mogli zrobić bo prawo bylo po stronie lokatorów. Do tego byli tak bezczelni, ze nawet udzielili wywiadu i cala sytuacja bardzo ich bawiła.

Mistle

Tak, jeszcze wynajmujący byli obcokrajowcami, to już w ogóle nic im nie mogli zrobić, a właściciele mieszkanie dali na wynajem, żeby mieć z czego kredyt spłacać. :/

otik33

Bo to jest właśnie przerobiona historia z Uwagi

lotos53

A Jak się ta historia skończyła?

ProstowOczy Odpowiedz

świetnie postąpiłaś, to karygodne, żeby prawo nie regulowało jakoś tego typu sytuacji, przecież muszą być częste.. (PS - nieraz lepiej wynająć coś jakiemuś małżeństwu czy spokojnym studentom)

veriki

Najem okazjonalny. Skoro jest oświadczenie, że w razie eksmisji ma się gdzie podziać oraz najlepiej jeszcze poddanie się egzekucji w trybie art. 777 kpc i batalia sądowa będzie błyskawiczna.

oorety

nie da się poznać potencjalnych najemców na tyle, żeby byli w 100% pewni. pozornie spokojni studenci mogą okazać się brudasami i dzikusami, a małżeństwo patologią kombinującą jak pan z wyznania. każdy może nawywijać

xyznieznajomazyx

Słowa "spokojnym" i "studentom" nie powinny być obok siebie xD

SpokojnaStudentka

@xyznieznajomazyx
jesteś pewien ;)

xyznieznajomazyx

@SpokojnaStudentka
napisałam "spokojnym" i "studentom" a nie "spokojna" i "studentka" :*

OgorkiWkarmelu Odpowiedz

Jestem pod wrażeniem jak zareagowałaś :D

AkariStyle Odpowiedz

Dobrze, że pozbyłaś się tego debila. ;)

Jezkolczasty Odpowiedz

I prawidłowo!

Niveam Odpowiedz

Kurczę, wynajmuje komuś mieszkanie, płacisz od tego podatek, a w razie problemów państwo ma Cię w.... Zwłaszcza, że mieszkanie to Twoja własność.

Makigigi Odpowiedz

Zapamiętam sobie Twój sposób na wypadek uciążliwych lokatorów :)

tramwajowe Odpowiedz

Prawo jest po stronie lokatorów, bo najemcy wyrzucali ludzi z dnia na dzień i robili inne brzydkie rzeczy. Prawo miało chroni slabszych i doszło do odwrotnego paradoksu. Najemcy wszystko wolno, a właścicielowi nic!
Sam to przeżyłem. Zresztą podobnie omijałem przepisy, z prawnikiem pod ręką.

DarkPsychopathII

Wystarczy wprowadzić dwutygodniowy termin wypowiedzenia i starczy.

aceofspades

A nie można po prostu wprowadzić podpunktu w umowie, że jeśli najemca nie płaci wynajmu lub regularnie się z tym spóźnia (na przykład przez trzy miesiące z rzędu) to można go wyrzucić z dnia na dzień? Taką umowę mam w Anglii i wydaje mi się całkiem sprawiedliwa.

honestly

@aceofspades Nie, bo polskie prawo nie pozwala na wypierdzielenie kogoś na bruk. Najgorzej jak jest dziecko, wtedy patole są nietykalni. Jak masz najem okazjonalny i wskażesz lokal do eksmisji to wtedy żaden problem.

GallAnonimEmanuela Odpowiedz

Myślę, że dobrze rozegrana sprawa. Gość chciał sobie za darmo mieszkać, bo wiedział, że nie tak łatwo go eksmitować. Uważam, że powinny być przepisy mówiące, że w przypadku niepłacenia określonych rachunków - właściciel ma prawo eksmitować takiego lokatora (oczywiście z odpowiednim okresem wypowiedzenia)

Zobacz więcej komentarzy (8)
Dodaj anonimowe wyznanie