#DSGGo

Podczas 2wś wiadomo było bardzo dużo łapanek, publicznych egzekucji dokonywanych przez Niemców. Jednak nie każdy jak wiadomo był złym człowiekiem, niektórzy mieli odrobinę współczucia dla innych. Na takiego Niemca wpadł mój dziadek. Kiedy wracał ze szkoły, na peronie w miejscu, w którym wysiadało się z pociągu stała niemiecka ciężarówka i zgarniała każdego kto wysiadł z pociągu prosto do ciężarówek.


Wtedy pewien żołnierz złapał mojego dziadka. Zaczęli jedną grupę wsadzać do ciężarówek a innych rozstrzeliwać na miejscu. Jeden z Niemców musiał zobaczył jego przestraszoną twarz, w pewnym momencie puścił go i powiedział, że jest jeszcze za młody i żeby wracał do domu. Dziadek niewiele myśląc uciekł z peronu. Co ciekawe żaden inny oficer ani żołnierz nie zareagował. I takim oto cudem dziadek przeżył wojnę i ma się dobrze ;)
Anda Odpowiedz

Przykro mi, ale to byli źli ludzie. Twojego dziadka puścili, świetnie, że mu się udało. Ale ilu innych ludzi wsadzili do ciężarówek? Tego i innych dni? Poza tym, oni Twojego dziadka nie uratowali, nic dobrego dla niego nie zrobili. Po prostu go nie skrzywdzili.

Caldas Odpowiedz

Mój dziadek w okresie wojny był nastolatkiem. Nie należał do żadnej organizacji partyzanckiej, ale zajmował się przemytem między Generalnym Gubernatorstwem, a terenami wcielonymi bezpośrednio do rzeszy. Niestety został złapany przez Niemców, a za taką działalność groziła wysoka kara - z karą śmierci włącznie. Prababcia gdy się o tym dowiedziała poszła osobiście na gestapo - znała biegle niemiecki (przed I wojną światową mieszkała w zaborze austriackim), przyniosła medale pradziadka, który w czasie I wojny światowej służył w strzelcach alpejskich (pradziadek zmarł jeszcze przed II wojną). Dzięki temu gestapowiec uznał działalność dziadka za szczenięcy wybryk i potraktował go jak dziecko - lanie w tyłek szpicrutą, a prababci zaproponował volkslistę, z czego nie skorzystała.

VirderBoddoxx

Czasami podpisanie volkslisty było dobrym wyjściem.

Jan Karski opisywał przypadek kobiety z Poznania, do której pojechał. Kobieta ta, członkini ruchu oporu, utyskiwała na głupi patriotyzm niektórych Polaków - nie zgadzali się na podpisanie volkslisty, w wyniku czego byli deportowani do GG, a na ich miejsce przychodzili Niemcy. Jak ktoś podpisał, to mógł zostać. Jej zdaniem, z którym się zgadzam, należało podpisać volkslistę i zostać, bo deportacje prowadziły do germanizacji Poznania.

Patriotyzm powinien być racjonalny.

JoseLuisDiez

@VirderBoddoxx
Honorem człowiek się nie naje. Jak ktoś chce przeżyć, to chwyta się różnych środków. Tak samo w czasach PRL, niby PZPR liczyło maksymalnie ok 3 mln członków (jakieś 10% ludności kraju), to nie znaczy, że wszyscy należący do partii byli zadeklarowanymi komunistami. Ale przynależność do partii dawała wiele profitów.

Novara

Może i podpisanie volkslisty było w czasach wojny wygodniejsze, ale po wojnie takie osoby były prześladowane.

dussiolek

Mój pradziadek podpisał volklistę by chronić siostrę. Była ona mocno niepełnosprawna po przebyciu choroby Heinego- Medina i dzięki temu nie została poddana przymusowej eliminacji. Po wojnie cała okolica zaświadczyła za nim i nie miał żadnych problemów z tego powodu.

bylylektor

Tak się składa, że mój ojciec i cała jego rodzina byli Volksdeutschami. Nie było nic takiego jak volkslista. Ta sławna lista to lista z podpisami odbioru dokumentów. Niemcy po zajęciu terenów polskich bardzo często przejmowali dokumenty w Magistratach. Do osób, które w okresie międzywojennym przenieśli się na tereny polskie, a które znalazły się na terenie Kraju Warty przychodził Żandarm lub inny urzędnik i wręczał do wypełnienia ankietę. Za niezwrócenie ankiety groziła wysyłka na roboty przymusowe lub wczasy w Arbeitslager (to I i II grupa). Osoby pochodzenia niemieckiego urodzone na terenie Polski ze związków polsko-niemieckich dostawały III grupę, a IV grupa to była dla tych co gdzieś mieli niemieckich przodków (np. dziadka) ale zasadniczo byli Polakami - tylko ci osobiście musieli się zgłosić po ankietę. Jest na ten temat nawet praca doktorska jakiegoś historyka (wyskoczyła mi jak sprawdzałem pochodzenie mojego nazwiska).

Vito857 Odpowiedz

U moich pradziadków kiedyś sobie stacjonowali i kobietom ze wsi kazali robić kotlety mielone. Prababcia robiła, a co jakiś czas trochę mięsa wrzucała do szafki. W pewnym momencie wszedł młody żołnierz, nabrał garść mięsa i kazał prababci szybko schować, żeby dla synów było.
Z opowieści pamiętam, że ludzie o wiele bardziej bali się dziczy ze Związku Radzieckiego, bo Ruscy tylko spaloną ziemię za sobą zostawiali.

JMoriartyy

Moja babcia też tak twierdzi.

agathe

Moi rodzice po opowieściach swoich dziadków też tak twierdzili. Niemcy w większości byli bardziej cywilizowani. A ze wschodu brali kogokolwiek i jak przychodziła taka hołota, to nie zostawało po niej nic. Nie usprawiedliwiam tu żadnych Niemców oczywiście

JoseLuisDiez

Nie wszyscy Niemcy byli bandytami, nie wszyscy należeli do NSDAP, nie wszyscy popierali Hitlera, a nawet wśród funkcjonariuszy partyjnych, czy żołnierzy sporo było przyzwoitych ludzi, którzy nie uważali Polaków, Żydów, czy innych Słowian za podludzi i zachowywali się wobec nich dobrze.
Z ruskimi to samo.
Nie wszyscy byli komunistami, nie wszyscy należeli do WKPb, nie wszyscy zachowywali się jak horda barbarzyńców i traktowali swojego "sojusznika" na równi z wrogiem.
(Inna sprawa, że poziom cywilizacyjny w III Rzeszy był znacznie wyższy niż w ZSRR)
Niestety w każdej większej grupie ludzi znajdzie się jakiś wredny sk...n, zachowujący się wobec innych jak najgorsza świnia, a w armiach liczących miliony żołnierzy takich ch.... było całkiem sporo, niektórzy z nich mieli wysokie stopnie wojskowe/partyjne, a w wojsku rozkaz to rozkaz - jak nie wykonasz to wycieczka do obozu, zwiedzanie Syberii, albo kula w łeb.

anonimowa6776

Zgadzam się. Cała moja starsza rodzina uważa, włącznie z rodzicami uważa, że Ruscy to bestie. Do tej pory mawiają 'dobry rus(ek), to martwy rus(ek)'

anonimowa6776

Za dużo 'uwaza' :v

Kornowl Odpowiedz

Za to u mnie na wsi była przynajmniej jedna rodzina, która oferowała pomoc Żydom, a później ich topili.

Morison

Pewnie i tak też się działo, ludzie robią naprawdę niewyobrażalne rzeczy kiedy walczą o przetrwanie.
Wojna to naprawdę okrutny czas.

Kornowl

Nie wiem, czy to można nazwać walką o przetrwanie... Oferować komuś pomoc i zabijać go po to, aby mieć trochę złota.

Wiesniok Odpowiedz

Z jakiej szkoły wracał....moim dziadkom wojna przerwała szkole :/

Agatulka Odpowiedz

To wielka rzecz chociaż my sobie teraz z tego nie zdajemy sprawy. Wtedy nie było czasu na takie rzeczy jak depresja a było ciężko. Ale nikt nie miał czasu użalać się nad sobą. Jak mnie wkurza że był, taki ktoś jak hitler

3timeilosepassword Odpowiedz

Moim zdaniem każdy, kto uczestniczył w takich akcjach rozstrzeliwania cywili był złym człowiekiem, ale wiadomo, że niektórym jeszcze trochę ludzkich odruchów zostało.

Dodaj anonimowe wyznanie