#DK7dV
Pamiętam ten dzień jak dziś. To był czwartek. Po 9 godzinach spędzonych w szkole byłem zmęczony, do czego dochodziło zdenerwowanie, bo dostałem jedynkę z chemii. Wracałem do domu autobusem z kolegą (nie chodzimy do tej samej szkoły), opowiadając mu o moich perypetiach chemicznych. Jak już napisałem, byłem dość zdenerwowany więc kiedy nadszedł moment, w którym miałem krótko opisać nauczycielkę od chemii, z moich ust padło trochę niemiłych słów określających ową panią. Na koniec dodałem: "Jak tak dalej pójdzie to nie zdam!".
Po czym słyszę głos dobiegający zza moich pleców: "Też tak uważam". Zgadnijcie kto tam siedział...
Zdałeś? :D
Napisał, że był "wówczas" uczniem 1 klasy liceum, więc chyba zdał :D
zawsze można było pójść do technikum, zawodówki lub skończyć szkołę na etapie 1 klasy liceum :)
@blablabla
Niekoniecznie do technikum, bo zdaje mi się, że technikum jest trudniejsze od liceum. To prawda, w technikum może nie ma takiego ogromnego nacisku na matmę, polaka itp., ale w technikum dochodzą jeszcze przedmioty zawodowe. Więc...
w technikum jest trudniej, mamy takie ciśnienie w pierwszej klasie że w sumie ledwo daję rade, a głupi to ja nie jestem
lepiej iść do liceum i po liceum nie miec nic oprócz matury- mądrze.
@mazumazu
Nie, w technikum nie ma ogromnego nacisku na matematykę i języki (polski oczywiście). Nacisk jest o wiele, wiele większy, aniżeli ogromny. Chyba, że mówimy o zupełnie dwóch, różnych rzeczach ?
Licytujcie się, licytujcie, a ja Wam powiem, że wszystko zależy od szkoły. :)
I nie rozumiem po co ktoś, kto ma chce na przykład zostać lekarzem ma iść do technikum? Bo przecież po liceum nic się nie ma! Może, ale jest się jeden rok do przodu i lepiej można się przygotować do matury. I tak nawiasem - dobre 90% moich znajomych, którzy skończyli technikum i poszli na studia żałuje tego, że nie wybrali liceum. ;) Śmieszne są te próby pokazania wyższości technikum nad liceum. Dla każdego inna ścieżka rozwoju jest lepsza. Bezmyślna rywalizacja to głupota.
"a moja nauczycielka jest wręcz okropna, a do tego ruda" :p
Uważaj w życiu na rudych i łysych. Bo rude jest wredne, a łyse nie wiesz czasem czy nie było kiedyś rude :D
łysi próbują oszukać przeznaczenie
ahh, te 'mądrości'.... ;)
Kiedyś na koncercie widziałam takiego łysego. Nie udało mu się ukryć tajemnicy, bo miał rudego syna :D
Całe wyznanie czekałam na moment, w którym kolor włosów okaże się istotny. Niestety. :(
Dlatego się nie obgaduje ludzi w miejscach publicznych.
Można też to przyjąć inaczej: nie podsłuchuj innych i nie wtrącaj w cudze rozmowy.
Yamanate wybacz mi zuchwałość, ale jakbym usłyszała, że ktoś bluzga na mnie w dowolnym miejscu to na pewno bym zareagowała...
W sumie to nie znam osoby, która spuściłaby uszy po sobie i pomyślała "Ojej, a mogłam zatkać uszy".
Jak nie słuchać, gdy ktoś głośno gada w autobusie? Bardzo bym chciała nie słyszeć współpasażerów, ale się często nie da, mimo słuchawek. Ludzie mają skłonność do bardzo głośnego gadania - kto ma mniej kultury, oni czy ja słysząc mimochodem o ich "fascynujących" przygodach?
Też nie cierpię chemii. To jakaś zgroza. Xd
Jak dla mnie to biologia o.O
Haha gdyby nie to liceum to bym pomyślała, że opisujesz moją dawną chemicę!
Hehe mała wpadka ale też nie lubiałam chemii ;-)
*lubiłam
Właśnie coś mi w tym wyrazie nie pasowało ;-) Wybaczcie
Morał tej bajki jest krótki i niektórym znany: w miejscach publicznych ludzi nie .. obgadujemy.
"(...) a do tego ruda" xD
Moja nauczycielka od chemii też jest ruda... Przypadek? :D
Jeszcze napisz że nazywa się Aurelia :P
Moja też była ruda
I co że ruda -.-?
Nick bardzo adekwatny do wypowiedzi :)
P.S czy jesteś moim sobowtórem? Farbuje się na czerwono (potocznie: rudy) i dodatkowo kiedyś mówili na mnie wiewiór, wiewióra ... :)