#DHtct
Dziewczyna co wieczór śpiewa synkowi kołysanki. Ma tak anielski głos, że można dosłownie rzucić wszystko, otworzyć drzwi i okna od mieszkania, a potem zwyczajnie słuchać. Śpiewa stare, słowiańskie utwory, które dodają uroku już i tak pięknemu głosowi. Normalnie jak kilka minut nieba. Myślałem, że jestem twardym gościem, którego nie rusza sztuka, a tymczasem znam każdą jej kołysankę na pamięć i często nucę je sobie sam przed snem. Moim marzeniem jest zobaczyć ją "w akcji", a nie tylko słuchać. Doszło do tego, że codziennie czekam tylko aż zacznie śpiewać. Ona nie wie, jak beznadziejnie jestem zakochany. Ma synka, ciężkie życie, bo jej narzeczony uciekł na wieść o dziecku i musi radzić sobie sama. A ja? Nie mogę jeść, nie mogę spać, ciągle o niej myślę. Chciałbym ją uszczęśliwiać i rozśmieszać. Chyba zwariowałem. Dorosły chłop, a siedzi w oknie niczym Roszpunka, słuchając kołysanki i marząc o sąsiadce... Mam w planach zaprosić ją na kawę, ale boję się, że weźmie mnie za dziwaka, który ją podsłuchuje. W dodatku jest jedną z najmilszych osób jakie znam i nie chcę jej wystraszyć. Może nie jest jeszcze gotowa?
Ostatnio zaniosłem jej zakupy do mieszkania. Serce biło mi jak szalone, kiedy uśmiechnęła się do mnie w podziękowaniu. Wracając do siebie czułem się dumny jak paw, a przez resztę dnia nie mogłem się skupić.
Wczoraj to przebiłem samego siebie. Postanowiłem przestać żyć marzeniami. Gdyby wyszło, to nie pisałbym tego wyznania, bo skończyło się tak, że nadal jestem anonimowym adoratorem. Tak więc zaczepiłem ją na korytarzu:
- Hej!
- Kuba, cześć! Jak się masz?
- A no wiesz, w porządku, czas leci... Lubisz włoskie jedzenie? Makarony i te sprawy?
- Makarony? Lubię, a co?
- Ach... Bo nie wiem jak zrobić...
- Makaron? Chcesz robić makaron? Mogę ci pomóc jeżeli chcesz.
- No, nie no, nie musisz, ja tylko tak pytam...
- A... okej.
Po żadnym treningu nie byłem tak zgrzany jak wtedy - ze wstydu. Teraz rozmawiam sam ze sobą przed lustrem i myślę w jaki sposób zaprosić ją na randkę, tym razem bez wtopy z makaronami :( Wstyd mi, jestem sierotą.
Prawie zrobiła Ci makaron ośle. Idź i powiedz, że jednak bardzo prosisz o pomoc w zrobieniu tego głupiego makaronu. Kup składniki i będziecie razem gotować, całkiem niezły początek romansu 😉
Trzymam kciuki, napisz czy się udało, będę Ci kibicować.
"Prawie zrobila Ci makaron". Genialne.
Dokładnie! Po takiej reakcji można śmiało powiedzieć, że sąsiadka też lubi autora. Teraz niech tylko chłop tego nie zepsuje 😅
Powiedz, że ci nie wyszedł ten makaron i czy mogłaby Ci jednak pomóc :)
Daj spokój! Zrób ten makaron i zaproś ja, żeby sprobowala😊Słodka ta historia ❤
Skoro powiedziała, że może Ci pomóc zrobić makaron to znaczy, że się zgodzi. Spróbować koniecznie jeszcze raz :)
Jezuuu chłopie ona chciała przyjść i pomóc ci w ugotowaniu makaronu! Idź i powiedz jej, ze spaliłeś makaron i chcesz skorzystać z jej pomocy a potem miło spędźcie czas i zaproś ją na randkę.
Zauroczyło mnie to wyznanie, jest takie ciepłe i sympatyczne 😍
Spróbuj szczęścia autorze, skoro przemiła sąsiadka była chętna by Ci pomóc, to kolejne podejście może się udać. Trzymam kciuki za to żebyś kiedyś usłyszał którąś z kołysanek z dedykacją dla Ciebie.
Może to głupie ale uważam, że totalnie uroczo się zawstydzacie panowie haha
Autorze, napisz czy coś działasz w tym kierunku? Z niecierpliwością czekam na dalszą część!
P.S. audentis Fortuna iuvat!
Przyznaj się, że sknociłeś sprawę z nerwów i spróbuj spytać ją jeszcze raz.
Mi spodobałoby się że po pierwsze, facet przyznaje się do klęski, po drugie, że ma jaja by po wtopie spytać znów. I przede wszystkim, że jest taki uroczy i nieśmiały :)
Dawaj drugie podejście i napisz nam jsk poszło!
Zaproś ją
Powiedz, że ma anielski głos
Spokojnie, do stu razy sztuka. W końcu Ci się uda ;)
Ale uroczo. Łapka w górę