#DGEFu
Moja pani mieszkała na parterze. Upał był nieznośny, więc okno albo lufcik były zawsze szeroko otwarte. Jak już wspomniałem, dziewczę to było wyjątkowo spragnione ciągłych zbliżeń seksualnych, więc grzmociliśmy się z częstotliwością emitowanych podczas filmowego seansu reklam na Polsacie. Wieczorem, w nocy, nad ranem, przed wyjściem do pracy... Niewiasta, oprócz podwyższonego libido, miała też niemałą fantazję i każdy stosunek okraszony był nie tylko jej głośnymi jękami, ale i świńskimi wypowiedziami, których nie powstydziłaby się prawdziwa gwiazda porno.
Podczas jednej z pierwszych wizyt u niej od razu poszliśmy na całość. Rano. Tak ze trzy razy. Aby dodać naszym hop-siupom trochę klimatu, moja partnerka włączyła film porno. Po dwugodzinnym maratonie zrzuciłem chyba ze 2 kg wagi mojego ciała, ale jeszcze zanim wyszedłem, dopadła mnie czwarty raz. Dałem radę, mimo że mój Fred nie był ani twardy, ani miękki. Taki al dente, bym powiedział. Jednak jej wrzaski i okrzyki typu "Rżnij mnie jak tanią, portową szmatę, ty bisurmański barbarzyńco!" mocno mnie kręciły...
Łóżko położone było przy samym oknie.
Dopiero kiedy wyszedłem z klatki zdałem sobie sprawę, że każde nasze sapnięcie, każdy najcichszy jęk, każdy dźwięk wydobywający się z komputera usłyszeć można było na ławeczce, która od uchylonego okna znajdowała się w odległości dwóch metrów... Kiedy więc znalazłem się na dole, od razu zostałem ubodzony zimnym jak lód, oburzonym spojrzeniem czterech dorodnych staruszek. Ta chwila trwała wieczność. One przeszywały mnie potępieńczym wzrokiem, a ja stałem i... no, cóż - pławiłem się w tej niecodziennej sytuacji. Na koniec uśmiechnąłem się od ucha do ucha, pokazałem palcem na uchylone okno i rzekłem:
- Taaaaak, to byłem ja!
I wypiąwszy pierś do przodu, paradnym krokiem odczłapałem na autobus. Taka sytuacja regularnie powtarzała się przez całe lato. Za każdym razem wyglądało to dokładnie tak samo, z tym, że zawsze mówiłem co innego, np.
- 10 punktów dla Gryfindoru!
- Hakuna Matata!
- No, na stałą publiczność zawsze można liczyć!
- Panie to może nagrywały? ...bo chętnie bym sobie na pendrajwa przegrał..
Ach, piękne czasy szalonej młodości!:)
I teraz mam pytanie - jak sobie poradzić z takimi sąsiadami? Sąsiadka ma nowego popychacza, przy prawowitym małżonku była cicho. A przy tym nowym tak drze mordę, tak wyje, że aż to jest żenujące.
Albo można podjąć jakąś sąsiedzką inicjatywę i np. zostawić na drzwiach kobiety/ klatce schodowej list otwarty do delikwentki, albo od biedy można dzwonić na Policję i zgłaszać zakłócanie ciszy dziennej.
A czemu nie można sąsiadce powiedzieć tego bez angażowania połowy osiedla i komisariatu? Albo włożyć kartkę w drzwi, z uprzejmie zwrócona uwagą?
Al dente już nigdy nie będzie takie samo...
No to jesteś jebuś, rasowy buhaj. Żenujący spektakl dla postronnych, nie życzących sobie mimowolnego uczestnictwa w cudzych igraszkach. To chyba jakaś forma ekshibicjonizmu? Normalnym zachowaniem jest raczej dążenie do intymności podczas zbliżeń, a tu na pokaz albo przynajmniej bez baczenia na innych...wspaniali sąsiedzi z was.
A nie mogliście się trochę opanować? Inni sąsiedzi zapewne też to słyszeli i nie wydaje mi się, żeby codzienne słuchanie jęków i krzyków im się podobało, a te odzywki już były po prostu chamskie.
W sumie racja...
Nie wiadomo przecież czy Autor trochę nie koloryzuje. Nie wiadomo jak u innych było to słychać. Poza tym...gdyby im to tak przeszkadzało mogliby zwrócić uwagę.
FuckYourself to zależy. Niektóre są takie głośne, a takie odzywki niektórych kręcą - np. Autora. Jedni w łóżku są cicho a inni tak jak Autor i jego dziewczyna. Wiadomo, że u każdego wygląda to inaczej. Sama jestem dość głośna - inaczej nie umiem. A takie odzywki podczas seksu czy innych 'zabaw' mnie kręcą. Oczywistym jest jednak, że ile osób tyle upodobań....i nie musi to być 'na pokaz'.
Nie pouczam. Tylko tak zrozumiałam jakby każdy głośny jęk czy krzyk był na pokaz.
No jasne, wiele osób nic z tym nie robi, ale to już ich problem, że boją się zwrócić uwagę.
My zarwalismy łoże. Nie bylo co ratowac. Stół tez na strychu stoi. Sasiedzi unikali nas przez jakis czas. Ot szaleństwa 30+
"Taki al dente, bym powiedział." padłam i nie wstaje.
Matulu, leżę. No, leżę :D
Rozśmieszyło :)
Wyznanie tematycznie takie sobie, ale za al dente leci do ulubionych xD
Gratuluję pewności siebie..
Taak, rzeczywiście jest czego gratulować. Kobiety sobie siedziały pod blokiem spokojnie, nie zaczepiały autora ani nic, nie zwracały mu uwagi, a typ sobie uwidział jakis "potępieńczy wzrok" i musi się do nich co rano przypieprzyć.