#DFkTw

Jestem mężatką już od kilku ładnych lat, nie mamy dzieci. Wiadomo, że jak małżeństwo nie ma dziecka w niedługim czasie po ślubie, to rodzina musi zacząć interweniować i ich ponaglać swoimi pytaniami "kiedy dzidziuś?". I tak słucham przez ostatnie kilka lat. Każde spotkanie rodzinne: "kiedy dzidziuś?". Życzenia urodzinowe...? "Dzidziusia życzymy!". Świąteczne? No dzidziusia! Dostałam umowę o pracę na czas nieokreślony... "No to teraz czas na dzidziusia!".

Mamy w domu kota, ale według rodziny nie powinniśmy go mieć, ponieważ jak przyjdzie na świat dzidziuś, to kota będziemy musieć wyrzucić... (wtf?!).
Hitem był tekst pewnej osoby z rodziny, że skoro mój mąż nie umie zrobić dziecka, to niech wpadnie zobaczyć jak to robi kogut z kurą.

Powiedzcie mi o co chodzi z tym wpieprzaniem się w łóżko innych? Czy ktoś mi potem pomoże z utrzymaniem dziecka?
I jeszcze jedno: nawet nie wiecie jak to boli, kiedy poroniło się po ślubie i musi się słuchać takich tekstów...
worm Odpowiedz

nie boli tylko albo się odgryza albo odcina.
Na pytanie kiedy dzidziuś odpowiadamy np. "zaraz po tym jak dostanę spadek po was", szybko przejdą pytania o dzidzusia. Życzenia z dzidzusiem w tle? No to pora życzyć drugiego męża/żony.
Alternatywnie można się odciąć i mieć wywalone -a jak ktoś się będzie pytał to "monotematycznie o dzidzusiach tylko gadacie, więc nie gadamy bo nie mamy o czym".

Dragomir

Albo niech powiedzą że na razie praktykują otwarty związek i na razie dziecko by tylko przeszkadzało. Temat nie powinien się więcej pojawić.

Anonek90 Odpowiedz

U nas też były pytania. Ale, że staramy się od dobrych 7 lat i żona po tym pytaniu się rozpłakała. Nigdy już nikt nie zapytał.

Dodaj anonimowe wyznanie