#DBaHM

Zacznę od tego, że mam alergię na większość zwierząt futerkowych. W naszym domu nigdy ich nie było (właśnie z tego powodu), a gdy szłam w odwiedziny do ludzi, którzy mieli psy i koty, musiałam uzbroić się w zapas chusteczek. W czasie napadu łzawiły mi oczy, kichałam, czasami puchła mi twarz. Według lekarzy nie istniały idealne leki na taką przypadłość i najlepszym remedium było unikanie alergenu. I tak robiłam, aż do czasu, gdy poznałam Marka.

Oboje mamy po 22 lata i mieszkamy w jednym mieście, tu pracujemy i studiujemy. Marek ma psa - dużego owczarkopodobnego Alexa. Jeszcze zanim zaczęliśmy chodzić ze sobą na poważnie, poinformowałam go o mojej przypadłości. Niby zrozumiał o czym mówię, ale machnął na to ręką - trochę sobie pokicham i będzie cacy. Zawsze gdy do niego przychodziłam, cierpiałam katusze związane z tym psem. Żeby nie było - jest to urocza, spokojna psinka, ale przez niego nawet godzinne spotkanie w mieszkaniu Marka zamieniało się w koszmar. Pobijałam wtedy rekordy we wstrzymywaniu oddechu i łez, które ciekły mi z czerwonych oczu. Wielokrotnie prosiłam go, byśmy spotykali się u mnie albo gdzieś na mieście, bo przy Alexie ledwo mogę wytrzymać. Czasami się zgadzał, czasami nie. Uważał, że przesadzam, bo zna mnóstwo alergików i żaden tak nie reaguje na zwierzaki. To był początek naszego związku i taka byłam w nim zakochana, że zgadzałam się na towarzystwo Alexa.

W końcu, po jakichś sześciu miesiącach związku, zgodziłam się u niego nocować. Przed tym wielkim wydarzeniem zaopatrzyłam się we wszystkie możliwe środki zaradcze, w tym jakieś krople do oczu, nawilżane chusteczki itd. Kiedy przyjechałam do Marka poprosiłam, by tę jedną noc Alex spędził zamknięty w salonie albo innym pokoju - zwykle spał z Markiem na łóżku. Zgodził się, ale gdy wyszłam z łazienki, to pies spał już w nogach łóżka - według Marka bał się spać gdzie indziej. No dobra, pomyślałam, przeżyję jakoś. Koło północy obudziłam się i poczułam paskudne drapanie w gardle. Oczy miałam spuchnięte, rzęsy zlepione od łez. Przeleżałam tak jeszcze godzinę, w końcu, uważając, by nie obudzić Marka, wyszłam na balkon. Teraz już naprawdę walczyłam o oddech. Nie wytrzymałam i poprosiłam, by zawiózł mnie na pogotowie, bo się duszę. Nie uwierzył mi, ale zawiózł do szpitala i wrócił wkurzony do mieszkania. Tam lekarze dali mi zastrzyk i przetrzymali do południa na obserwacji.

Jakiś czas później spotkałam się z naszą wspólną koleżanką. Okazało się, że Marek powiedział innym o mojej sytuacji i wielu z nich uznało to za komiczne. Dodatkowo dali mu kilka wspaniałych rad - jak ktoś nie kocha zwierząt, to nie jest człowiekiem, zostaw ją, niech śmieci się same wyniosą, jestem zła, bo każę mu wybierać między psem a nią.

Jestem załamana - kocham Marka, ale nie będę ryzykować zdrowia dla Alexa.
Seven777 Odpowiedz

Marek nie kocha Ciebie, co potwierdza jego zachowanie, kiedy prosiłaś o zawiezienie do szpitala, i to jaki robił sobie z Ciebie wylew wśród znajomych. I jedno i drugie można połączyć, czyli Ciebie i psa, na ten czas zwierzak mógłby być w osobnym pomieszczeniu, a to w którym śpisz wywietrzone, Ty silniejsze leki itd, ale temu chłopakowi nie zależy na tym ani odrobinę. Byłabyś podłączona pod respirator to by Cię odłączył bo zużywasz za dużo prądu i udajesz 😑

diana2705

Tylko weź pod uwagę, że pies, który cale życie spał z panem odbierze to źle. Pomyśli, że zrobił coś nie tak. Może też przez całą noc szczekać. Bo dla niego to nowa sytuacja. Mógłby też zaatakować Autorkę, bo nie dość, że weszła na jego terytorium, to zajmuje jego miejsce. W takiej sytuacji, oczywiście tutaj zachowanie partnera fatalne, warto wziąć jednak behawiorystę i wypracować nowy model wspólnego życia.

TrelemoreleKickibele Odpowiedz

Piesek musi spać w nogach łóżka bo się boi, pomimo Twojej alergii,ale jak Ty się dusisz to wielce niezadowolony zawozi Cię do szpitala i z Tobą nie zostaje? Wygląda na to, że nie wygrasz z psem, widać że on jest ważniejszy.

tramwajowe Odpowiedz

Pies stanowi zagrożenie Twojego życia.
Twój facet nie rozumie tego, nie mówiąc o szanowaniu i akceptowaniu. Wyśmiewa, bagatelizuje i obgaduje.

Co jest ważne dla Ciebie?

impulsowa Odpowiedz

Uciekaj!

DarkCookieMonster Odpowiedz

Wiedziałaś na co się piszesz, nocowanie w momencie gdy nie możesz wytrzymać paru godzin to głupota z Twojej strony. Ale rozumiem, zakochani ludzie nie zawsze zachowują sie rozsądnie, często się przecież poświęcamy dla innych. Tyle że - chłopak zupełnie zignorował Twoje potrzeby. Jeśli naprawdę z nim rozmawiałaś, wyjaśniłaś że masz silną alergię, a on nie zareagował, nie zwracał uwagi na prośby - nie warto. Znajdziesz kogoś, dla kogo Twoe zdrowie będzie się liczyło. Nic by się nie stało gdyby pies jedną noc spał w innym pokoju, nic by się nie stało gdybyście spotkali się gdzie indziej niż u niego. No i kochający chłopak raczej by został z Tobą w szpitalu, a nie wracał wkurzony. Nie warto się dla niego poświęcać. A na przyszłość - tabletki, odczulanie, itd mogą zadziałać, zainteresuj się tym, bo jejst trochę sposobów w dzisiejszych czasach żeby alergii się pozbyć lub zminimalizować objawy i skutki.

bazienka Odpowiedz

Kochasz Marka, ale on chyba bardziej kocha swojego psa niz ciebie.
Koles jest kompletnym bucem, skoro widzial twoja reakcje alergiczna, a zmuszal cie do spotkan u niego, nie probowal ci w zaden sposob ulzyc. Przeciez to niebezpieczne dla twojego zycia. I jeszcze te komentarze, ze na pewno sobie wymyslasz. Dusznosci i reakje alergiczna. Facet totalnie cienie szanuje i szczerze w dupie ma ciebie i twoje zdrowie/bezpieczenstwo. I dobre imie, skoro rozpuszcza o tobie takie plotki.
Moim zdaniem on cie nie kocha, wiec po co sie meczyc z takim przemocowym gnojem?

tewu Odpowiedz

Wygląda na to, że miłością jego życia i tak jest ten pies. A jego koledzy też ciekawi... Ktoś ma uczulenie na psy!? To napewno oznacza, że zła osoba!

SzubiDubi Odpowiedz

Ale wiesz, że nawet jakby psa wyprowadził gdziekolwiek na całą noc to i tak alergeny są wszędzie. Ciekawe czy ten dupek chociaż pościel przebrał zanim przyszłaś czy pies spał w niej już tydzień...ale pociesze Cie: jeśli leki na alergię nie działają (polecam najpierw odwiedzić alergologa s nie kupowac byle co bez recepty) chociaż chyba w ogóle ich nie bralas bo piszesz tylko o arsenale chusteczek itd to związek nie przetrwa, jak byście razem zamieszkali?

Jawiem1210 Odpowiedz

Naprawdę po tym wszystkim chcesz być z Markiem? Przecież on Cię nie szanuje.

MaggieGreene Odpowiedz

Ten Marek to jakiś skończony idiota i typowy „psi tateł”. Mógł psa zamknąć w pokoju, to nie byłaby dla niego żadna krzywda.

EeeMacarena

W zasadzie nawet zamknięcie psa w innym pokoju nie wiele by dało. Skoro na codzień przebywa w pokoju, czy śpi na łóżku to autorka tak czy tak miałaby reakcje alergiczną. Może nie aż tak gwałtowną.
Mam alergię na koty i wiem jak "przyjemna" jest taka reakcja alergiczna.

MaggieGreene

@EeeMacarena, masz rację, przy silnej alergii niewiele by to nie dało. Ale sam fakt, że koleś nawet nie próbował nic zrobić w tej sprawie, świadczy o jego głupocie

diana2705

Dla psa byłaby to nowa, niezrozumiała sytuacja. W jego psychice włączyłaby się lampka alarmowa. Wprowadzenie nowej osoby do domu nie jest tak łatwe. Jeśli ktoś poważnie traktuje związek i chce zamieszkać razem to w takiej sytuacji podstawą jest też praca z behawiorystą.

Zobacz więcej komentarzy (19)
Dodaj anonimowe wyznanie