Dzień jak co dzień, wstaję, jem śniadanie, idę do szkoły. Jest lekcja matematyki. Nauczycielka podchodzi do mnie, bierze moją głowę i wkłada ją sobie w biust, a później zaczyna się ze mną całować. Otwieram oczy, myślę - ale zwariowany miałem sen. Ogarniam się, wykonuję poranne czynności i idę do szkoły. Jest lekcja matmy, cały czas pamiętam ten sen i o nim myślę. Nauczycielka podchodzi do mnie i mówi: "Tak, Maciek, ja też pamiętam". Ja zszokowany, co ona ma na myśli? Na co ona, że pamięta o pracy domowej. Mam wziąć zeszyt i rozwiązać równanie. Podchodzę do tablicy, zaczynam rozwiązywać równanie, odwracam się, a tam cała klasa na czele z nauczycielką zaczynają tańczyć w kółeczku jak na weselach. Myślę - co tu się wyprawia?
Otwieram oczy. Cholera, miałem sen w śnie. Znowu muszę wstać i iść do szkoły.
Najgorzej. Jem śniadanie, opowiadam bratu jakie bzdury mi się śniły, na co on patrząc na mnie z uśmiechem na ustach przemawia: "to ja jestem twoją nauczycielką od matematyki" i zamienia się w nią.
W tym momencie dzwoni budzik, znajomy głos mówi: "Maciek, wstawaj, bo zaśpisz do pracy", a ja przekręcam głowę, widzę moją żonę i uświadamiam sobie, że od 11 lat nie chodzę już do liceum i jestem dorosłym facetem z żoną i robotą.
Dodaj anonimowe wyznanie
Wy się smiejecie, a takie sytuacje naprawdę się zdarzają XD
Dajesz wyślij..... I nagle otwierasz oczy, wokół jakieś klimaty cyber-industrialne, w tle szumi silnik antygrawitacyjny statku a przed tobą stoi Morfeusz i mówi: Witamy w prawdziwym świecie.
Och, ale to jest straszne uczucie... Miałam tak kiedyś. Budzę się, ogarniam się, otwieram drzwi żeby wyjść... Budzę się ogarniam się, otwieram drzwi... Budzę się, ogarniam się, otwieram drzwi... Każdy sen się urywa przy otwieraniu drzwi. Za którymś razem po prostu popłakałam się z bezsilności, teraz już nawet nie wiem ile ja razy to wszystko wtedy powtarzałam. Miałam wrażenie że utknęłam w jakiejś pętli czasu i nigdy z niej nie wyjdę... Ogólnie nie polecam.
Ja miałam kiedyś sen, który trwał kilka miesięcy (no przynajmniej w moim odczuciu). Ogólnie tez nie polecam.
Ja miałam kiedyś sen, w którym przeżyłam całe życie... I nie było to złe ale zbudziłam się strasznie zmęczona:p
Mi się ostatnio śniło, że piszę kartkówke z matmy... jak wstałam to poczułam ulgę, że to tylko sen i te czasy już za mną 😂
Prawie jak w incepcji
Zdarza się. Mój rekord to 17 obudzen. Po trzecim skumalem że to sen, a pozostałe obudzenia już były zajebiste, za każdym razem wymyslalem co innego ;)
Jak mnie czeka jakaś nowa, mocno stresująca sytuacja nazajutrz, to śni mi się, że poradziłem sobie z nią, że wszystko było dobrze itp. Jestem wtedy taki zadowolony, spokojny, bo przecież już po wszystkim. A później wstaję ze świadomością, że to był tylko sen, a ten cały koszmar mnie dopiero czeka.
Też mam sny o matematyczce z liceum. Jak się budzę to chce mi się płakać ze szczęścia, że to tylko sen i nie spotkam nigdy tej baby.
O kurde
To jest bardziej shizowe niż to kiedy pepe pan dziobak miał sen ze Fretce siena śniło ze wreszcie przyłapała Fineasza i Ferba xD