#DAuUO

Mam 32 lata i mam zagwozdkę. Nigdy nie miałem czasu na małżeństwo, bo byłem zbyt zajętym człowiekiem na poważne związki i może też zbyt niepokornym, aby dostosowywać się do kogoś. Ale czas leci, człowiek się zmienia i mądrzeje, więc myśli o tym, co w życiu jest ważne – o związaniu się z kimś, kogo kochasz, założeniu rodziny. I nagle wszyscy znajomi, którzy są w małżeństwie od lat, próbują minie do tego zniechęcić. Głównie mężczyźni, ale także niektóre kobiety. Koledzy jak jeden mąż twierdzą, że małżeństwo to straszliwa rzecz, że mi zazdroszczą, że jestem wolny, że żony są straszne i są z nimi tylko dla dzieci itp. itd.

Czy ja mam takich durnych kumpli, czy każdy trzydziestolatek po 10 latach małżeństwa tak sądzi? Bo trochę mnie zniechęcili, prawdę mówiąc.
zoix Odpowiedz

Pół żartem to małżeństwo jest jak oblegana twierdza: ci co są na zewnątrz bardzo chcą wejść a ci co wewnątrz - wyjść ;)

NekoGirl

Pewnie dlatego jakos mnie nie ciagnie do malzenstwa. Wg mnie troche tez czar pryska jak ludzie sa ze soba uwiazani. W partnerskin zwiazku kazdy moze odejsc kiedykolwiek, wiec ludzie sa ze soba bardziej z wyboru; bardziej sie staraja. Jednak rozumiem ze niektorzy chca byc po slubie, w koncu dorastali w katolickim kraju, wiec zwiazek partnerski to … grzech!
Najwazniejsze to byc w stanie wytrzymac ze soba na dluzsza mete. Wlasnie po to zeby ten zabawny chlopak nie byl irytujacym klaunem za pare lat.

NekoGirl

@lesio: ja nie potrzebuje non stop skokow adrenaliny, od tego jest praca XD Jest mi milo, nieupierdliwie, ja sie nie czepiam, on sie nie czepia (w wiekszosci XD) Mam poczucie bezpieczenstwa i zaufanie i dopoki to sie nie zmieni to mi tak dobrze. Mam racje o lenistwie aczkolwiek nie chce sie zmienic w zgnusniala zaniedbana babe i mam prwne zasady ktore mnie przywoluja do porzadku, tak samo jak moj facet. Nigdy nie cisnelismy po sobie aby byc ‘idealni’ ale tez nie bylo tak ze kurz nowosci opadl to mozna sie zamienic w trolle. Jest to wygodne i mile, to po co zmieniac?:)

JMoriarty Odpowiedz

Zależy jak wybierasz partnera. Jeśli jak większość ludzi patrzysz tylko na wygląd/pieniądze to tak, po 10 latach absolutnie będziesz mieć dość. Jeśli wybierzesz odpowiednią osobę to będziesz szczęśliwy.

zimoidzjuzstad Odpowiedz

A może tak jak piszesz - czas leci, człowiek się zmienia i mądrzeje. Może ci znajomi wzięli śluby zbyt wcześnie, kiedy tak naprawdę nie dojrzeli jeszcze do małżeństwa, w którym już się nie żyje samemu sobie, a dzieli te życie z drugą osobą. Może wyobrażali sobie jakieś romantyczne cuda wianki, a tu uderzyła ich rzeczywistość bycia małżonkiem i rodzicem, gdzie no nie zawsze jest kolorowo.

Cieszynka Odpowiedz

U mnie tak było z dziećmi. Długo się staraliśmy i to był trudny czas. Patrzyłam z zazdrością na matki z dziećmi. A one mi zazdrościły i uważały, że mam wspaniałe życie. Teraz mam dzieci i potwierdzam, że komfort życia bardzo mi spadł. Wtedy byłam nieszczęśliwa, teraz nie mam czasu się nad tym zastanawiać. Teraz zazdroszczę emerytom.

Frog

:)) piękne :)
Ciekawe, komu będziesz zazdrościć, będąc już na emeryturze ;)

Dak

Jeżeli mówimy o naszych polskich i autorka jest w wieku ~30 lat lub mniej, to martwym. Będzie zazdrościć martwym.

Postac

Kotom.

blawatek Odpowiedz

30-letni obecnie koledzy z 10-letnim stażem małżeńskim nierzadko wybierali swoje partnerki tą mniejszą główką - bo ładna była, taka wesoła, tak słodko urocza (i inne totalnie nieżyciowe argumenty). Nawet jeśli wybierali nieco bardziej świadomie i tą większą głową, to po prostu jako 20-latkowie często jeszcze sami nie wiedzieli czego chcą, a czego nie i jak wygląda dojrzały związek. Efekty tego widzą po latach - związki utrzymywane siłą rozpędu. Ona już nie jest śliczna i nie wiadomo co w niej fajnego albo jest nadal, ale do tego jest niespierająca i krytyczna, co przysłania jej urodę, a życie czyni nieznośnym. On już nie jest uroczym rozrabiaką, który odwala niesamowite akcje, a nieodpowiedzialnym lekkoduchem, na którego nie można liczyć w dorosłym życiu, itd.

Trochę inaczej wchodzi się w związek mając 30-parę lat i jakieś doświadczenia za sobą. O ile nie jest to związek z desperacji, to zazwyczaj jest lepszy, bo i my sami zwykle jesteśmy nieco dojrzalsi - na pewne rzeczy się nie zgadzamy już na starcie (jakieś fochy, manipulacje, itd.), na pewne osoby nie patrzymy już jak na docelowych partnerów (ładna imprezowiczka, artakcyjny macho), bo wiemy, że gdzieś na horyzoncie jest chęć stałego związku, a nie wspólnych wypadów na studenckie imprezy.
.
Zastanów się po prostu czym jest dla Ciebie szczęśliwy związek, jak definiujesz dobrą relację i jaka kobieta będzie w stanie go zbudować, a potem rozglądaj się za taką, która te cechy ma i jednocześnie sam dawaj tę jakość. Jak zaczniesz biegać za pierwszą lepszą "śliczną"/"uroczą" to możesz podzielić los kolegów.

Kartagina1 Odpowiedz

W moim otoczeniu są pary które żyją razem a tak jakby osobno, takie po rozwodach lub super szczęśliwe małżeństwa z ponad 25 letnim stażem, więc nie słuchaj tych narzekaczy tylko realuzuj swoje marzenia.

Skoczykonik Odpowiedz

Tak, twoi koledzy są durni. Małżeństwo powinno zawierać się z osobą z którą chcesz spędzić całe życie, nie z osobą z którą się dobrze bawisz (życie to nie zabawa), potem właśnie tak się dzieje, że nienawidzi si współmałżonka. Ty natomiast wyglądasz mi na ciapę niezdolną do związku, życzę ci powodzenia, jednak internet nie jest miejscem do udzielania takich rad, wydaje mi się, że będzie ci trudno zbudować poważny związek.

Czaroit Odpowiedz

Ale tę ukochaną osobę już masz, czy właśnie masz zamiar szukać, bo czas na ślub?

Jeśli już masz i zaczynasz się zniechęcać gadaniem jakichś nieudaczników, którzy wzięli ślub z byle kim, narobili bombelków a teraz ciągną ten wózek na siłę - to nie wróżę temu związkowi świetlanej przyszłości. Jeśli by to była ta właściwa osoba, to żadne pitolenie przegrywów by Cię nie zniechęciło.

A jeśli masz zamiar dopiero szukać żony, bo już czas - to przemyśl sobie priorytety. Szukasz żony czy miłości? Bo choć jedno nie wyklucza drugiego, to nastawianie się na znalezienie żony jest... smutne. Wówczas szukasz osoby do spełniania jakiejś funkcji w Twoim życiu, a nie kogoś, kogo będziesz mógł kochać.

Jeśli jednak koniecznie chcesz żony, to polecam znaleźć taką nie za ładną, koniecznie trochę zakompleksioną, niezbyt mądrą i gospodarną. W domu będzie porobione, a żonka posłuszna jak pies. Taka żona będzie Ci dobrze służyła przez długie lata.

Czy będziesz z nią szczęśliwy? Nie. Nigdy. Ale gwarantuję, że będziesz ZADOWOLONY. Ciepły obiad, lodzik obciągnięty z rańca, bombelki zadbane. Czyli full satysfakcja dla 90% męskiej populacji.

NekoGirl

Nie no to trzeba byc pewnym typem czlowieka zeby wiazac sie z druga osoba w celu wykorzystania jej dla wlasnej wygody. Czy to zona-sluzaca czy maz-bankomat. Smutne.

NekoGirl

@lesio: podoba mi sie Twoje podejscie. Musisz byc spoko partnerem dla swojej kobietki w zwiazku ^_^ Nie daj sie trollom, milo poczytac Twoje opinie!

raj001 Odpowiedz

To nie jest nic odkrywczego, ale prawda jest taka: zależy, jak się trafi. Przy czym mam wrażenie, że naprawdę trudno jest trafić dobrze i zdecydowanie więcej jest związków nieudanych niż udanych. Ale jak trafisz, to jakbyś wygrał milion na loterii.
"Trzydziestolatkowie po 10 latach małżeństwa" musieli w takim razie brac śluby mając 20 lat. Uwazam, ze to zdecydowanie nie jest wiek, w którym mozna podjąć mądrą decyzję co do osoby, z którą chce sie być. Ja w pierwszy poważny związek wchodziłem mając 26 lat i niestety również wybrałem źle. Po ilus tam latach męczarni w końcu rozstalismy się. Wchodząc w drugi (i zarazem obecny) zwiazek miałem juz dobrze ponad czterdziestkę i tym razem trafiłem idealnie. I nawet kiedy się z nia kłócę, to i tak oboje wiemy, ze jesteśmy cholernymi szczęściarzami, że na siebie trafilismy :)
Wydaje mi się, że jest jedna rzecz absolutnie wazna dla dobrego związku. Trzeba się lubić :). Nie kochać - to bardzo górnolotne słowo i kazdy ma inne wyobrażenie co ono własciwie znaczy. I moze być tak, że ktos kogoś "kocha" ale go naprawdę nie lubi. Trzeba sie lubić, czuć sie ze sobą dobrze, miec zaufanie do tej drugiej osoby, lubić ze sobą spedzac czas i móc z ta drugą osobą o wszystkim pogadać. To wyglada jak opis przyjaciela? Tak. Bo osoba, z która jesteś w związku, musi przede wszystkim być twoim przyjacielem. A dopiero do tego dochodzą takie rzeczy jak seks, dzieci, dom itp...

jurry Odpowiedz

Ja osobiście uważam, że mnie obecnie z żoną łączą jedynie dzieci. Kiedyś była miłość, teraz zostało przyzwyczajenie i siedzę z nią dla dzieci. Myślę, że po tych 7 latach małżeństwa i 7 latach chodzenia teraz nic do niej nie czuję. Wszystko wygasło jak ognisko na pustyni.

Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie