#D31s6
Dzisiaj po dwóch tygodniach umyłam wreszcie całe ciało. Wkurzają mnie tłuste włosy, więc myję je co cztery dni. I przez to, że myję włosy, to nie widzę potrzeby mycia się, ale wiem, że powinnam. Wstyd mi za każdym razem, kiedy rozmawiam z koleżanką i ona mówi mi, że musi kończyć, bo idzie się umyć.
Czy naprawdę to takie złe, że nie myję się codziennie? Nie śmierdzę i dbam o higienę zębów, włosów i pach, ale zwyczajnie nie czuję potrzeby, żeby się umyć! Pewnie nie umyłabym się dziś, gdyby nie to, że na udzie miałam stary rysunek sprzed dwóch i pół tygodnia...
Dodam jeszcze, że lubię to uczucie, jak jestem czysta i nie mam jakiegoś wstrętu do mycia się. Po prostu mi się nie chce i ciągle zapominam. Przypomina mi się o 23:00, a wtedy jest już za późno, bo następnego dnia mam szkołę.
Czy tylko ja tak mam?
Nie myłaś się przez DWA tygodnie. Trudno to nazwać dbaniem o higienę. Wszelkie infekcje intymne (i nie tylko) lubią to.
To myj włosy stojąc pod prysznicem - nawet jak reszty podśmierdującego truchła nie ujmujesz, to woda z szamponem je choć lekko spłucze nieco ratując sytuację.
Myślę, że bezdomne panie i panowie mają podobnie, jednak są trochę bardziej czyści.
Zapewniam Cię, że to czuć. Ty tego nie czujesz, bo to twój zapach. I czemu nie można się myć o 23? To trwa dosłownie 5min jak się to robi regularnie, a nie zmywa się z siebie 2tyg brudu. I serio... Skończcie zwalać wszystko na ADHD...
Mnie się wydaje że to czuć i koleżanka, która mówi Ci, że idzie się myć, w zawoalowany sposób daje Ci sugestię, że Tobie też by się przydało. Uwierz, własnego smrodu nie czuć, ale otoczenie cierpi. Niemyte stopy czy narządy intymne mają specyficzny zapach. Zrób przysługę sobie i innym i nastaw sobie budzik na godzinę 19, żeby jeszcze nie było za późno na prysznic, i kiedy tylko zadzwoni idź się wykąpać.
Teraz nagle wszyscy mają ADHD i wszyscy sobie coś tłumaczą tym że mają ADHD
To trochę tak, jakby właściciel prehistorycznego szkieletu z wyraźnymi objawami nowotworu kości dowiedział się o tym, że dzisiaj się to diagnozuje i leczy, a potem się denerwował "za moich czasów tego nie było", mimo, że dokładnie widać, że było, tylko wtedy nikt nawet nie wiedział, że to istnieje. Dużo ludzi lubi mówić rzeczy typu, że teraz to ktoś na siłę wymyśla choroby, albo komputer je powoduje, a kiedyś nie było. A potem ci sami ludzie opowiadają jak ktoś był "melancholijny" i nagle się powiesił, ktoś miał "delikatną duszę artysty" do momentu jak go z rzeki wyciągnęli, ktoś inny miał trochę problemów i się zapił, a dzieci wystarczyło ustawić pasem i żadnego ADHD nie było, tylko połowa szkoły nie skończyła, bo je wyrzucono. Wszystko od zawsze było. Ludzie w prehistorii oddychali tlenem, ale dopiero od niedawna możemy go zobaczyć. Ale to nie znaczy, że nie istniał.
Bardziej bym powiedział że jest na to po prostu moda - tak jak "za moich czasów" była moda na dyslekcje - nagle każdy tak miał bo każdy się diagnozował że ma
Teraz tak samo - nikt się nie zdiagnozuje poprawnie - tylko "ma" ADHD bo tak myśli bo tak mu wyszło w internetowym quizie
Połowa dzieci nie kończyła kiedyś szkoły? W Mozambiku dorastałaś? Shido, nie chodzi o to, że te schorzenia nie istnieją, tylko o to, że dziś mnóstwo osób diagnozuje się w internecie i tej wątpliwej diagnozy używa potem jako wymówki do wszystkiego.
@Apatia:
Po pierwsze nie wiem skąd CI się wzięło nie kończenie szkoły
Po drugie od początku o to mi chodzi - i wtedy i dziś - każdy się sam diagnozuje i używa jako wymówki
Odpowiedź była do Meaness, stąd ta szkoła.
Już widzę, niepotrzebny przecinek mi się wkradł i zmienił wydźwięk komentarza. Mea culpa
Mysle , ze sporo osob z ADHD tak ma ( znam osobiscie przynajmniej jedna). Tylko wstydza sie przyznac.