#CwQrT

Historia o tym, jak straciłem kilku przyjaciół:
Od kilkunastu lat mieszkam w USA. Tu skończyłem studia, pracuję, mam przyjaciół, a przez chwilę nawet narzeczoną. Po prostu całe moje życie i wszystko co kocham znajduje się w Ameryce. Tyle słowem wstępu.

Wyszliśmy ze znajomymi do baru. Po kilku głębszych każdy zaczął opowiadać o swoim ideale partnera. Padały głównie stereotypowe odpowiedzi: duże cycki i dupa, wysoki i umięśniony facet itp. Kiedy przyszła moja kolej, ze szczegółami opowiedziałem o swojej wymarzonej kobiecie (jestem grafikiem, więc parę razy z nudów ją narysowałem). Niski wzrost, filigranowa sylwetka, długie ciemne włosy, mała twarz, mały, lekko zadarty nos, niebieskie lub zielone oczy, porcelanowa cera... i wtedy zostałem wyzwany od rasistów. No bo jak mogę wymagać, aby moja kobieta była biała. Potem zaczęli drążyć. Drobna sylwetka? Przecież Murzynki są zazwyczaj krągłe. Mały nos? Przecież czarna rasa słynie z tego, że ma duże nosy. Zielone lub niebieskie oczy? Afroamerykanie mają tylko brązowe. Wniosek? Jestem pieprzonym białasem, rasistą, nacjonalistą i walczę o czystość białej rasy. Najlepiej jakbym wrócił tam, skąd pochodzę, bo w USA nie dyskryminuje się czarnych.

Co ciekawe, moja była narzeczona jest Azjatką, a poza oczami (a to przecież niewiele znaczący szczegół) idealnie pasowała do mojego gustu, dla mnie była najpiękniejszą kobietą na świecie. Jeszcze ciekawsze jest to, że czarnoskóry kolega (taki ze mnie rasista, że mam znajomych wszystkich ras oraz wielu religii i narodowości) powiedział wcześniej, że marzy o czarnulce podobnej do Halle Berry. Nikt nie nazwał go rasistą, nikt nie zwrócił uwagi na jego wyznanie.

Finał był taki, że nikt nie chciał mnie słuchać, skoro nie podobają mi się Murzynki, to jestem rasistą i koniec. Nie twierdzę, że są brzydkie, ale każdy ma przecież swój gust i ja wolę po prostu blade dziewczyny.
Minęły 3 tygodnie, czwórka znajomych się do mnie nie odzywa i nic nie wskazuje na to, że się to zmieni. Resztę udało mi się jakoś udobruchać, ale po firmie rozeszła się plotka, że jestem rasistą i należę do polskiej organizacji nacjonalistycznej, więc wszyscy patrzą na mnie krzywo.

A podobno rasizm wobec białych nie istnieje.
crimsoneye Odpowiedz

Masz dziwnych i toksycznych znajomych, którzy są zbyt przewrażliwieni na punkcie rasy. Wymagają szacunku do swego koloru skóry, a nie dają go w zamian. Szkoda czasu na takich ludzi.

Psychokotek Odpowiedz

Mi podobaja sie bladzi czarnowlosi chudzielce, tacy w typie kajlo rena, czarnoskorzy zdecydowanie mi sie nie podobaja i nie zamierzam za to przepraszac. Najlepsze, ze mieszkam w uk i glownie czarni sa mna zainteresowani, po prostu nie sa zbyt wybredni :D

NieznanyZnawca

Mieszkam w Anglii i raczej nie mam tego problemu ze znajomymi. Powiedziałem im że lubię kobiety z jasną cerą i blond włosami i jest luzik. Mam też kolegów którzy powiedzieli że oni poprostu nie chcieliby być z czarną osobą w związku i chuy. Chyba trafiłem na ludzi nie nasączonych „ślepą poprawnością polityczną”.

slackerbitch Odpowiedz

A ja twierdzę, że murzynki są brzydkie. I nie widzę w tym rasizmu, tylko własne poczucie estetyki.

DzienDobryWitam Odpowiedz

Niektórzy po prostu tkwią ciągle w swojej małej, ciasnej piaskownicy o nazwie "Rasizm istnieje tylko w stosunku do Czarnych". Białych można gnoić, nie ma problemu.

NarnijkawGlanach Odpowiedz

"duże cycki i dupa, wysoki i umięśniony facet"
o stary... mam nadzieję że nie w jednym zestawie ;) chociaż wtedy pewnie znajomi nie mieliby z problemu XD

Gdziestybyl Odpowiedz

Istnieje, tylko o nim się nie mówi, a czarni tacy biedni, pokrzywdzeni przez rasizm.

Herbatnik Odpowiedz

Każdy ma swój gust i nikomu nic do tego. Nie rozumiem co w tym rasistowskiego, co mają takie osoby w głowach? A może czego nie mają.

Astral Odpowiedz

Powiem tak: Zachowanie takie z tego co słyszałem w USA nie jest czymś nadzwyczajnym. Problem zaczyna się, kiedy takie reakcje występują bliżej nas.
Przykład z niedawna: Rozmawiałem z dalekim znajomym. Rozmowa spokojna o pierdołach typu praca, czy studia. Nie wiem jakim cudem, ale zeszliśmy na temat związków. Jakimś trafem rozmowa potoczyła się tak, że w z jednego zdania znajomy wywnioskował, że nie związałbym się z osobą o innym kolorze skóry. Zapytał czy to prawda. Już dosyć agresywnie. Zgodnie z prawdą powiedziałem, że po prostu kolor skóry jest dla mnie w przypadku związku taką samą preferencją jak kolor włosów, oczu, wzrost itp. i nie ma to w żadnym wypadku podłoża rasistowskiego. Bo to trochę jakby powiedzieć, że nie preferując osób z blond włosami prześladuje się je. Co usłyszałem? A to, że kwestia koloru skóry jest wyjątkiem, nie można preferować w związku określonego koloru, jestem pieprzonym rasistą, on to by się "nawet z Azjatką związał", natomiast ja "traktuję ludzi o innym kolorze skóry jak małpy". Nie wiem skąd wziął się jego ostatni wniosek...
O ile w USA rozumiem, że koegzystują ze sobą dwie rasy i może to rodzić problemy, to w Polsce jednak i tak marna szansa, że spotkałbym kogoś o innym kolorze skóry. Zastanawia mnie więc, skąd tego typu postawa. Jedyne co przychodzi mi do głowy, to media i propagowanie przejaskrawionych przykładów nienawiści, nietolerancji, czy właśnie rasizmu.

majer Odpowiedz

Żyjesz w chorym, sztucznym kraju, to nie dziw się że masz takich samych "przyjaciół".

panizygfryda

Każdy kraj jest na swój sposób chory. A młodzi Polacy, którzy chodzą pijani po mieście, używają wulgarnego słownictwa, rzucają butelki na chodnik, sikają w miejscach publicznych? Ostatnio widzę takie obrazki codziennie w drodze do pracy, a nie mieszkam w jakiejś szczególnie szemranej okolicy. Wyzywają Arabów czy Pakistańczyków od brudasów, a sami mają brudne paznokcie, buty, często dżinsy nie pierwszej świeżości. Nie jestem snobką, ale obrzydzają mnie takie zachowania. Dlaczego nie piszę o kobietach? Takie kwiatki też się zdarzają, ale w byciu odpychającym troglodytą prym wiodą mężczyźni. I nie, nie uważam, że za granicą (jakąkolwiek) jest idealnie. Po prostu nasze własne podwórko jest brudne i zapijaczone.

mordimer0madderdin Odpowiedz

ej, poza zadartym nosem, jestem twoim ideałem xD a tak serio, to po prostu olej takich debilnych znajomych z podwójnymi standardami, nie straciłeś przyjaciół tylko pozbyłeś się kilku idiotów ze swojego życia.

Zobacz więcej komentarzy (12)
Dodaj anonimowe wyznanie