Wprawdzie teraz tak nie robię, bo nie chcę, by moje stopy brzydko wyglądały, ale gdy byłam mniejsza, to brałam igłę i nitkę, a następnie "szyłam" sobie stopę (w miejscach z grubą skórą, jak pięta). Później pociągałam mocno nić, a rozszarpane kawałki drapałam, starając się oderwać jak największy płat skóry. Później go żułam z satysfakcją, jeśli był wystarczająco duży.
PS. Tylko po umyciu nóg.
PS2. Czasem nie mogłam z bólu chodzić na piętach po takiej akcji.
Dodaj anonimowe wyznanie
O koorwa
Miałem trochę podobnie, ale tylko przebijałem skórę, bez żadnego szycia. Zdarzało też mi się żuć własną skórę.
Trudno powiedzieć dlaczego, ale komu to szkodziło.
Ja na kciukach przebijałem, albo na odciskach na dłoniach.