#CtSp4

Chodziłem wtedy do gimnazjum. Nie byłem jakoś specjalnie przystojny, mimo to sporo dziewczyn się za mną oglądało. Przyczyną był dość pokaźny wzrost. Po prostu chciały nosić wysokie szpile, a nie jakieś płaskie, dziecinne klapki. Cyc urósł i musiały pokazać, jakie to one dorosłe. A ja? Cóż, trzymałem je na dystans. Nie wiedziałem, gdzie mógłbym zabrać taką dziewczynę, jak miałbym poinformować o niej rodziców i co najważniejsze, jak wyglądałby nasze pocałunki. Typowe rozterki nastolatka.
Jakoś to wszystko przepadło, gdy jedna z nich do mnie zagadała. Okazało się, że nawet potrafię posługiwać się językiem polskim. Na początku strzelałem jakimiś żenującymi sucharami, ale wykazała dużo cierpliwości i wytrwale dążyła, bym to właśnie ja został jej partnerem na balu gimnazjalnym.

Pewnego dnia poprosiła mnie o pomoc w przygotowaniu eseju na konkurs. Miałem szukać odpowiednich źródeł i ocenić efekt końcowy. Ale oczywiście ubzdurałem sobie, że to randka. Wyszykowałem się na pedancika, a biblioteczne półki mijałem z gracją i dostojeństwem. Próbowałem zabłysnąć wiedzą zdobytą na chemii, ale mieliśmy tę samą nauczycielkę, więc nie pykło. W końcu dostrzegłem możliwość pokazania się z dobrej strony. Bidula nadaremnie próbowała stawać na palcach, żeby dosięgnąć książki z najwyżej półki. Spojrzała na mnie sarnimi oczami i rzuciła:
– Tymek, pomożesz mi?
– Ależ oczywiście.
Scena jak z ckliwego filmu romantycznego. Ja, sięgający po wielkie tomiszcze i ona pode mną, mała, bezbronna. Czas zwolnił, by drastycznie przyspieszyć. No i upuściłem książkę na jej łeb... Jęknęła z bólu, ja przerażony się szarpnąłem, ona poleciała na regał. Stałem jak widły w gnoju, czekając na ochrzan. Odwróciła się, otrząsnęła i próbowała zaśmiać.

Poszliśmy razem na bal, najwidoczniej uznała, że to był jednorazowy wybryk. Złamałem jej wtedy paznokcia drzwiami i próbowałem go dokleić przy pomocy gumy do żucia, znalezionej pod krzesłem. Nie osądzajcie mnie, myślałem, że to genialny pomysł.

PS Na studniówkę poszedłem już z inną damą. Niechcący wylałem na nią wódkę, jak pech, to pech. Wytłumaczyłem, że ta pachnie lepiej od jej perfum. Tu mocno zniszczyłem sobie zabawę, bo wszyscy faceci chcieli z nią po tym tańczyć i na mnie zabrakło czasu.

Tak że może kiedyś byłem rozchwytywany jako towarzysz wszelakich imprez, teraz słabo mi idzie. Bo jaka kobieta chciałby iść na wesele czy imprezę w stroju ochronnym?
Szczeryyy Odpowiedz

Nie przejmuj się :)

Może jakaś będzie chciała xD

JemGluten Odpowiedz

Pomysł z paznokciem i gumą do żucia był świetny haha :D

Slimaczkobabeczka Odpowiedz

Poszłabym. Umiem tańczyć o kulach i z gipsem na nadgarstku, wiec nie ma problemu :D

Matusz Odpowiedz

Guma zrobiła mi dzień że tak powiem.

Dodaj anonimowe wyznanie