To najsmutniejsza rzecz, jaką ostatnio słyszałem.
Rozmawiałem przez telefon z taką dalszą "ciocią" z rodziny. Mieszka sama. Zrobiła sobie karpia w galarecie, a wigilię spędzi ze zdjęciem zmarłego męża i zdjęciem zmarłego syna i nie chce do nikogo iść na święta...
A może święta to dla niej ważny czas w którym bardziej czuje że ta dwójka jest nadal z nią, choćby duchowo? I może właśnie dlatego nie chce do nikogo iść? Nie można uszczęśliwiać nikogo na siłę. To że jest stara nie znaczy że nie wie czego potrzebuje.
ja spedzam w kokonie z koca z cudzym kocem, mam salatke z tunczyka, pierogi i mandarynki. i pizze. ogladam sobie bbt z przerwami, pije drineczka
wole to niz wieta z ojcem, ktory od 20+ lat mnie upokarza, a mama i brat staja za nim wmawiajac mi, ze to ja krece afere
Moja Cioctka niedawno straciła męża. Nie poszła do nikogo na wigilię, bo spędzali ten czas z Wujkiem zawsze razem, sami. Czasami człowiek - szczególnie przez te pierwsze lata po śmierci prawdziwej drugiej połówki, musi się oswoić ze stratą w samotności. Dla niej to byłaby niemalże zdrada - zostawić pamięć o wspólnych świętach na rzecz tłumienia uczuć wśród głośnej, tłumnej, rodzinnej Wigilii. Poza tym dla niektórych osób takie wydarzenia są po prostu męczące i nie ma co uszczęśliwiać ich na siłę.
Może tego wieczoru chciała oddać się refleksji, powspominać, zapewne uronić przy tym łzę. Te emocje mogłyby być dla niej zbyt osobiste, by okazywać je przy kimkolwiek. To bardzo przykre, ale takie osoby często wolą zostawić swój smutek dla siebie i nie emanować swoim przygnębieniem przy innych, zwłaszcza, że wigilia to dla wielu ludzi radośnie spędzony czas.
A może ktoś by do niej poszedł? Chociaż w drugi dzień świąt z ciastem.
A może święta to dla niej ważny czas w którym bardziej czuje że ta dwójka jest nadal z nią, choćby duchowo? I może właśnie dlatego nie chce do nikogo iść? Nie można uszczęśliwiać nikogo na siłę. To że jest stara nie znaczy że nie wie czego potrzebuje.
ja spedzam w kokonie z koca z cudzym kocem, mam salatke z tunczyka, pierogi i mandarynki. i pizze. ogladam sobie bbt z przerwami, pije drineczka
wole to niz wieta z ojcem, ktory od 20+ lat mnie upokarza, a mama i brat staja za nim wmawiajac mi, ze to ja krece afere
Moja Cioctka niedawno straciła męża. Nie poszła do nikogo na wigilię, bo spędzali ten czas z Wujkiem zawsze razem, sami. Czasami człowiek - szczególnie przez te pierwsze lata po śmierci prawdziwej drugiej połówki, musi się oswoić ze stratą w samotności. Dla niej to byłaby niemalże zdrada - zostawić pamięć o wspólnych świętach na rzecz tłumienia uczuć wśród głośnej, tłumnej, rodzinnej Wigilii. Poza tym dla niektórych osób takie wydarzenia są po prostu męczące i nie ma co uszczęśliwiać ich na siłę.
Może tego wieczoru chciała oddać się refleksji, powspominać, zapewne uronić przy tym łzę. Te emocje mogłyby być dla niej zbyt osobiste, by okazywać je przy kimkolwiek. To bardzo przykre, ale takie osoby często wolą zostawić swój smutek dla siebie i nie emanować swoim przygnębieniem przy innych, zwłaszcza, że wigilia to dla wielu ludzi radośnie spędzony czas.