Kiedy miałam jakieś 3-4 latka, jechałam z mamą w pociągu. Miałam ze sobą swoją ulubioną lalkę. W tym czasie moja siostra starsza o 7 lat przyniosła ze szkoły wszy. Jadąc, bawiłam się lalką i trzymałam ją między kolanami, uciskając jej głowę. Moja mama bez zastanowienia pyta:
- Dziecko, co ty robisz z tą laleczką?
- Robaki zabijam...
Mina kobiety, która siedziała obok mnie musiała być bezcenna, a młody chłopak, który siedział naprzeciwko popłakał się ze śmiechu.
Dodaj anonimowe wyznanie
I nagle wszyscy zaczęli się po głowach drapać 😂🐒
I dyskretnie odsuwać ;)
Od razu po przeczytaniu wyznania podświadomie zaczęłam się drapać :P
Ja również 😂
Jak już jesteśmy w "robakach", to w podstawówce w klasie miałam dziewczynę, która kiedyś wyciągnęła karteczki i chciała się wymieniać, ale razem z nimi z domu przywedrowaly jakieś duże robaki, jak sobie to przypomnę, to mi się cofa. Uciekalismy z krzykiem. Ta sama dziewczyna później wniosła wszy do klasy... Okropne
O fuu :O
Trochę zrozumienia.. Może miała ciężką sytuację w domu.
@LongWayDown w klasie mojej siostry była taka sytuacja, a rodzina była jak każda inna, tylko matka w domu nie chciała sprzątać wgl
@LongWayDown zrozumienie zrozumieniem, bo dziecka szkoda wtedy , ale naturalna reakcja to wspomniane 'o fuu' i oddalić się. Pozbyć się zdobytych gdzieś wszy to spory wysiłek a duże robaki np. prusaki, są po prostu obrzydliwe :)
to że dziecko ma wszy wcale nie znaczy, że jest zaniedbane, brudne lub ma w domu burdel. Moja 8 letnia siostra miała wszy a brudna nie chodzi i burdelu w domu też nie mamy. Po prostu jakaś genialna matka na basenie (na który chodzili ze szkoły) czesała WSZYSTKIE dzieci jedną szczotką i akurat jej się dostało. nie mogliśmy się pozbyć tego cholerstwa przez kilka miesięcy a ona płakała codziennie z bezsilności i złości. Na szczęście w szkole się nikt z niej nie śmiał, bo wytłumaczyliśmy żeby nie mówiła tylko że nie może się z nikim przytulać ani przykładać głowy np. do poduszek na świetlicy szkolnej żeby inne dzieci już tego nie złapały. + codziennie chodziła we włosach spiętych w kok lub bardzo mocnego warkocza zeby nie "rozrzucać" tego paskudztwa. dopiero po kilku miesiącach i masie leków i preparatów pożegnaliśmy wszy na dobre.
@anonimowa12325 myślisz, że dziewczyna nie roznosila tego paskudztwa? Polowa szkoły miała, bo każdy z każdym się kolegowal, to i każdy z każdym miał kontakt. Nikt nie wyzywa tutaj osób, które mają/miały wszy, że o siebie nie dbają, tylko jeżeli dziecko przynosi robaki w placaku! do szkoly, to jest coś nie tak. Od szkoły rodzina tej dziewczyny dostawała różne preparaty etc, ale jej matka miała to gdzieś.
@anonimowa12325 zastanawia mnie jak to możliwe ze tak długo się trzymały . U mnie był miesiąc niecały i dosłowne 'z głowy'
@anka2szklanka my też tego nie wiemy, najpierw były preparaty z apteki, parzenie szczotki po każdym czesaniu, przebieranie codziennie poszewki w łóżku, a to dalej nie chciało zejść na dobre, bo ciągle były nowe i nowe. potem inne preparaty zamawiane już przez internet i dopiero te zapisane przez dermatologa na receptę poskutkowały.
Aha :D
Przez te komentarze odechciało mi się jeść żelek w kształcie robaków. Dzięki anonimowe... A takie dobre były
Musiałam 5 razy to przeczytać aby ogarnąć, że się nie tłukłaś lalką po głowie :/