#Cfh5B
W piątek przyjechałem do niej na skuterze i zostałem na noc, po czym wróciłem do domu w sobotę, bo ona umówiła się z przyjaciółką na noc. Dziś też do niej wpadłem.
Każda chwila z nią jak z bajki, ale zanim do niej wpadłem i po tym, jak już pojechała, był po prostu cyrk.
Kiedy jechałem, w moim mieście trochę padało. Pomyślałem „Łee, jak to taki deszcz, to spokojnie mogę jechać”. W połowie drogi złapała mnie taka ulewa, że ledwo cokolwiek widziałem. Moje wszystkie ciuchy były przemoczone tak jakbym wpadł do jeziora, a wszystkie ciuchy nowe i dość eleganckie (przecież niedziela, trzeba jakoś wyglądać). Przyjechałem, dostałem jakieś rzeczy jej ojca, a mokre na suszarkę. Kiedy już musiałem ją odwieźć, moje ciuchy nadal były mokre, więc władowałem je do siatki, siatkę do plecaka i w drogę.
Dojechaliśmy na PKP, moja luba wsiadła, a ja czekam na odjazd pociągu. Gdy pociąg ruszył, zacząłem iść w stronę, w którą jechał i chciałem jak najdłużej dotrzymać mu tempa. W pewnym momencie musiałem biec sprintem i... się przewróciłem. Tak, przewróciłem się na prostym jak linijka peronie. Od razu poczułem, że dość mocno się porysowałem. Obejrzałem się wstępnie i zauważyłem, że na kolanie jest dość spora dziura, a przecież nie moje spodnie. „Świeeetnie – pomyślałem – Rozdupcyłem spodnie od teścia! Jestem mistrzem!”. Spojrzałem na prawie wszystkie miejsca, które mnie bolały i stwierdziłem, że pójdę do pobliskiego sklepu chociaż jakieś plastry kupić. Prawe kolano boli tak, że ledwo chodzę, prawy łokieć też dość mocno boli i kilka mniejszych miejsc. Gdy już kupiłem plastry, to poprosiłem ekspedientkę żeby, mi pomogła i zakleiła ten łokieć. Jak podwinąłem rękaw, to ona spojrzała na ranę i mówi, że z tym chyba do szpitala musiałbym pojechać, bo chyba mi mięso wystaje i trzeba będzie szyć. Tak też zrobiłem.
Wpadłem do szpitala. Znalazłem oddział ratunkowy (bo tam mnie kierowali) i po chwili załatwiania papierologii i czekania wszedłem do gabinetu. Lekarz jeszcze kilka pytań zadał i kazał mi pokazać ten łokieć. Ekspedientka miała rację. Lekarz mnie informuje, że to trzeba szyć. No to ja hops na wypasione szpitalne łoże i czekam, aż zacznie. Wiadomo, znieczulenie, te sprawy, szycie, dezynfekcja pozostałych zadrapań i do widzenia. Wsiadłem na skuter i pojechałem do domu.
Podsumowując: przyjechałem do dziewczyny odstawiony i piękny, a wróciłem (jak to moja ujęła) ubrany jak lump i poobijany. Mimo wszystko warto było dać założyć sobie tych kilka szwów w zamian za tak wspaniale spędzony z nią czas :)
to chyba najnudniejsze co dzisiaj przeczytałam
Właśnie się poczułem jakbym przeczytał wszystkie opisy przyrody w Nad Niemnem.
Tylko tam chociaż pejzaże były ładne.
co? wystarczyłoby podsumowanie. ale w zasadzie tez jest nudne
A już myślałem że wbiegłeś na dyszel od wozu a potem zostałeś księdzem.
"chory na Ebole zgwalcic ksiedza w czolgu"
Myślałem że jest w ciąży z Rumunem, ale liczę na to że w następnym odcinku historia nabierze rumieńców, liczę też na "tajemniczą koleżankę" może jakiś wątek homo? Albo chociaż że Twój skuter identyfikuje się teraz jako motor i nie możesz nim jeździć
Myślałem, że laska odstawiła jakąś umbrieliadę, a tu tak słodko, że aż się porzygałem.
To nie biegaj następnym razem 😅
Życie składa się z takich małych g...wien. nie łam się. Dobrze, że się nie połamałeś. Masz co wspominać😁