#CaTgF
Mój Michał ma często w pracy wyjazdy służbowe. W styczniu miał jeden z nich, wyjechał na tydzień na konferencję. Towarzyszyła mu studentka, która ewidentnie się w nim podkochiwała. Nie byłam zazdrosna, znałam Michała na tyle, by wiedzieć, że nie posunie się z nią do niczego więcej. Ona sama była przeciętnej urody, trochę zaniedbana, taki typ kujona. Michał często żartował z niej w domu. Mówiłam mu, że powinien z nią porozmawiać, przykrócić trochę te zaloty, ale mnie nie słuchał. Mówił, że studentki często podkochują się w swoich prowadzących i nie chce robić z tego afery, żeby nie było jej głupio.
Po ich wspólnym wyjeździe na konferencję wrócił markotny, wręcz podłamany. Wszelkie moje pytania bagatelizował i tłumaczył je kobiecą histerią. Nie dłużej niż po dwóch miesiącach od powrotu przyznał się do zdrady z nią. Dużo tego wieczoru płakał, okropnie się martwił. A ja po prostu siedziałam i nie mogłam z siebie wydusić słowa. Po chwili dotarło do mnie, że Michał płacze nie dlatego, że mnie zdradził, ale dlatego, że może mu to zrujnować karierę, jeśli to się wyda.
Spakowałam mu walizki, poprosiłam o opuszczenie domu. Gdy wyszedł, starałam się zrobić wszystko, byleby o tym nie myśleć. Sprawdziłam skrzynkę pocztową, a tam wiadomości od jego kochanki/studentki. Zdjęcia z ich wspólnej nocy z dopiskiem "i kto wygrał, szmato?". Maila zdobyła ze strony mojej firmy. Nie wiem do dziś, jak udało mi się zachować spokój, ale zgrałam zdjęcia na pendrive, wrzuciłam do koperty, napisałam na komputerze list o tym, jak to uwiodłam swojego prowadzącego, obraziłam w nim też dziekana i innych doktorów. Podpisałam się oczywiście jej nazwiskiem i wysłałam do szkoły. Jej nic nie odpisałam.
Z tego co wiem, męża pouczyli, przenieśli go do innego labu, a samą studentkę wyrzucili. Mąż próbował odbudować nasze małżeństwo, ale na to nie było i nie będzie nawet cienia szansy. Staram się sobie poukładać życie na nowo. Co do tego listu, to czasami żałuję, że tak ją wrobiłam, ale potem przypominam sobie jej pytanie i humor mi się poprawia. Oczywiście, że to ja wygrałam, szmato.
Jak dla mnie to wszyscy przegrali.
Dla mnie tak samo, ale winić można tylko męża. Od obiecywał wierność i on jest myślącym człowiekiem.
Teraz część do zlinczowania: osobiście uważam, że są powody, dla których można zrozumieć zdradę (NIE usprawiedliwić), ale wygląda na to, że tutaj nic takiego nie było, a wręcz małżeństwo było udane.
Z drugiej strony ciekawi mnie, co sobie myślał mąż, bo nie widzę żadnego (nawet kiepskiego) powodu do zdradzenia fajnej żony z nieciekawą koleżanką. Żeby chociaż jakieś pożądanie, zauroczenie studentką. No nic mi nie przychodzi do głowy.
Nie zgadzam się. Autorka ewidentnie odniosła pyrrusowe zwycięstwo.
Mąż mógł zastanawiać się, jak to jest z inną, i sprawdzić to na przykładzie koleżanki. Mógł także zostać upity i wykorzystany, albo w jego małżeństwie mogło nie być tak kolorowo, jak opowiadała autorka.
Puszczalska, mogłoBY być wszystko. Opieram się na wyznaniu. Jeśli zostałby wykorzystany, to cała sprawa wygląda inaczej, ale nie wygląda na to.
@FoxieLadie Myślisz, że starszemu facetowi łatwo oprzeć się młodej studentce?
Anon, jeśli ma fajną żonę, a studentka jest żałosna i nieciekawa, to tak :-).
Mogło być też tak: 2 uzbrojonych facetów wpadło do pokoju gościa, przywlekli studentkę i kazali im uprawiać seks. A potem zrobili zdjęcia i wysłali autorce. Mężowi zabronili o tym mówić, studentce też. Potrzebowali tego do badań, bo byli kosmitami. I niech mi ktoś udowodni, że nie mogło tak być!
Czytając ostatnie zdanie doznałam niesamowitej satysfakcji.
Jak ktoś napisał wyżej, to idealny przykład pyrrusowego zwycięstwa.
ładna intryga, ciekawy zwrot akcji, masz talent pisarski, brawo, pisz dalej!! może jakaś powieść, coś dłuższego teraz?
Smutny finał
On nie żartował z niej w domu, po prostu chciał o niej mówić.
dobrze zrobilas, nalezalo sie szmacie
a zdjecia do wykorzystania rowniez na rozprowie rozwodowej- z jego winy. zalatwilabym dziada. chocby przed nim nago paradowala, nie mial prawa jej tknac a ciebie zdradzic gnoj jeden
Naciągane (uczelnia raczej nie uwierzyłaby, że to studentka wysłała list, w dodatku studentka by się broniła i szybko wyszłoby na jaw, kto list wysłał), ale poza tym... satysfakcjonujące zakończenie.
ale uwierzylaby w zdjecia czarno na bialym niezaleznie od autora listu :)
Jeżeli to wszystko prawda, to rację może mieć Puszczalska. Ale nie w sensie, że w małżeństwie czegoś brakowało, ale w sensie, że w seksie czegoś brakowało. Tylko że głupio wybrał, bo studentka to idiotka.
Jeśli brakowało czegoś w seksie, to brakowało i w małżeństwie. Seks jest bardzo ważną dziedziną związku, równie ważną niż pozostałe, i wbrew pozorom może doprowadzić do dużego kryzysu czy nawet rozpadu związku. To nie jest "tylko" seks, tak jak nie są "tylko" dzieci czy "tylko" konflikt charakterów.
No i dobrze, jestem z Ciebie dumną xd
Hahaha wielka miłość