#CY4Ld
Jednego dnia przed takim wyjściem jedna z sióstr mnie woła, wręcza 10zł i prosi o kupienie playboya. Musiałam mieć bardzo zdziwioną minę i powiem, że nie wiedziałam nawet jak mam się odezwać, co powiedzieć i jak zachować. Przez myśl przemknęło mi, że jakoś głupio mnie sprawdzają, że jest tam ukryta kamera czy że ktoś robi sobie ze mnie jaja. Dodam, że siostra była z tych dobrych, wyrozumiałych ale i bardzo bożych nauczycielek co to muchy nie skrzywdzi.
Jakoś udało mi się przełamać zdziwienie i zapytałam czy to żart, jak sobie siostra to wyobraża i po co jej ta gazeta?
W odpowiedzi usłyszałam, że powiedziano jej, ze w szkole jest zakaz czytania bravo, harlekinów i playboyów a ona tego ostatniego pisma nie widziała a przecież skoro ma zabraniać to musi wiedzieć czego i jak to wygląda.
Wytłumaczyłam jej co to za gazeta i już nie prosiła o kupienie...
Zastanawiam się tylko jakby to było gdybym kupiła w kiosku przy naszej szkole z tekstem "bo siostra nauczycielka prosiła..."
Fajnie, że zakonnica chciała się dowiedzieć, co to za gazeta. Mało jest takich nauczycieli którzy potrafią się przyznać do braku wiedzy :)
Chciałam tylko dodać, że Twój opis szkoły z internatem za bardzo się nie różni od moich szkół - trzeba było się odnosić z szacunkiem do nauczycieli, przed klasą ustawiać się pod drzwiami i zanim się usiadło trzeba było czekać, aż osoba starsza zrobi to pierwsza, od najmłodszego uczono mnie, że jak siedzę w klasie i wchodzi inny wychowawca trzeba wstać :)
Wszystkie szkoły które ukończyłam, były placówkami publicznymi, prócz studiów.
Nie, szkoły z zakonnicami mają więcej wspólnego z dyscypliną wojskowa. Poza tym zakas posoadania komórek, kontrola czytanych książek... Nie wiem gdzie to jest oznaką dobrego wychowania i szacunku do nauczycieli a nie przejawem dyscypliny.
Ja mieszkałam w internacie prowadzonym przez siostry, ale dyscyplina nie była aż tak surowa. Siostry niby chciały krytykować książki, które czytam, ale gdy to nie przynosiło skutków, dawały za wygraną.
O matko, w życiu bym w takiej szkole nie wytrzymała, jestem pewna. Wyjście raz w tygodniu? Rany, gdy byłam w liceum, to w domu jedynie spałam. Jak wyszłam o 7, to do 22 mnie nie było.
Chryste. Ale patologiczna szkoła. Da się w takiej w ogóle żyć? I żeby tak sprawdzać, kontrolować...chore!
Jeszcze by przeczytała i przestałaby być taka święta hehe
Mam wrażenie że jeśli o wolność i swobodę chodzi, to w niektórych więzieniach bywa lepiej niż w przedstawionej tu placówce O_o
Dyscyplina kosmiczne bo nauczyciela wita się stojąco? xddd nie można usiąść dopóki nie usiądzie? I co stało godzinami w klasie?
Znając życie to chciała dla siebie,ale wstydziła się kupić ;)
Pierdoły jakieś piszesz. Podstawówka z gimbazą u zakonnic, liceum u zakonników i nigdzie nie było żadnego kontrolowania ani jakichś specjalnych wymagań. Ba, że liceum bardzo dobre to chodziło i nadal chodzi do niego cała zgraja ateistów, antyklerykałów i ludzi innych wyznań.
Jedyną niedogodnością było wracanie do bursy przed 22 oraz zakaz picia na terenie szkoły.
I co w związku z tym? Uważasz, że każda szkoła w tym kraju jest taka jak Twoje?
To w związku z tym nolifie: "Kto był ten wie jak to wygląda".
Czytaj historie, które komentujesz!
Nie można grzeczniej?
Grzeczniej? Ok.
Użytkowniczko, która spędzasz na tej stronie pół życia: czytaj proszę wyznania, które komentujesz. W wyznaniu autorka wyraźnie napisała: "Kto był ten wie jak to wygląda", w związku z tym swój komentarzyk powinnaś skierować do autorki posta, nie do mnie, gdzie właśnie zwróciłam jej uwagę na to, że nie każda szkoła w tym kraju jest taka jak jej.
Dziękuję za uwagę, nie liczę na przeprosiny ale choćby na chwilę refleksji nad tym, co piszesz pod komentarzami innych użytkowników.
No cóż, szkoła średnia zakonników różni się od tej u zakonnic. Faceci, niezależnie od stanu, mają trochę inne, zdrowsze, luźniejsze podejście. U ciebie jak rozumiem koedukacja była? U nas w szkole same dziewczyny i to już wielką różnicę robi.
To ty, kovir komentujesz bez zrozumienia i nie wiesz o czym pisze. Ciesz się, że byłaś w takiej a nie innej szkoły choć ja nie widzę sensu by do szkoły zakonnej chodzili ateiści, dużo jest szkół świeckich i nie ma co pchać się do kościelnej skoro w ideę nie wierzą...