#CWouE
Byliśmy akurat na wakacjach w górach. Rodzice na targu szukali mi psa. Moją wymarzoną rasą psa był Beagle, ale rodzice nie zgodzili się go kupić, bo stwierdzili, że jest za duży. Po kilkugodzinnym poszukiwaniu psa, mama oznajmiła mi, że pieska już kupiła i jest w tej chwili u babci. Kiedy po niego poszliśmy okazała się nim być kilkunastocentymetrowa kuleczka - pekińczyk. Na początku byłam lekko zniesmaczona, gdyż nie takiego psa chciałam, ale zaakceptowałam to, gdyż był to jednak pupil.
Pierwsza noc była ciężka. Piesek całą noc piszczał, nie dawał nikomu spać. Serce pękało mi, gdy słyszałam ten dźwięk, więc całą noc przesiedziałam z naszą sunią na rękach. Poczułam piętno odpowiedzialności jakie wzięłam na siebie, prosząc o psa.
Kiedy wracaliśmy z wczasów sunia piszczała całą podróż do domu, która trwała ok. 8 godzin. Do oczu zaczęły mi napływać łzy, bo wiedziałam, że to ja ciągle będę musiała się nią opiekować, a mając 11 lat, nie chciałam mieć raczej takich poważnych obowiązków. Potem doszły również śmiechy znajomych z mojego psa, bo pekińczyki "mają płaskie ryje". Byłam załamana.
Z czasem jednak pokochałam Sarcię całym sercem. Podobnie jak ona mnie. Za każdym razem, gdy byłam smutna siadała koło mnie i kładła łepek na moje kolana chcąc mnie jakby przytulić. Codziennie, gdy wracałam ze szkoły witała mnie w progu, piszcząc i skacząc. Nikogo tak nie kochała, jak mnie. Mogła nie widzieć całej rodziny tydzień i reagowała na nich tylko lekkim machaniem ogonka, a mnie nie widząc 2 godziny witała piskiem i wrzawą, nie dając mi odejść na krok. Była ze mną w najgorszych chwilach, słuchała tylko mnie. Chodziła ze mną wszędzie. Znała mój cały rozkład dnia i punktualnie o 9.00 każdego dnia wakacyjnego czekała na mnie przy drzwiach łazienki i kładąc się na dywaniku, czekała aż skończę się myć. Codziennie rano, tęskniąc stała przy drzwiach i drapiąc je prosiła o wpuszczenie jej do pokoju, a gdy tylko weszła cieszyła się tak, że słychać ją było w domu sąsiadów. Szczekała na kogoś, kto na mnie krzyczał, tylko mi dawała się czesać chociaż szczerze tego nienawidziła. Była mi oddana całym sercem.
Wczoraj wróciłam do domu z urodzin koleżanki. Usiadłam na łóżku, koło mnie jak zawsze usiadła Sara. Nie wiem dlaczego, ale w pewnym momencie uświadomiłam sobie, że właśnie mija jej 10 rok życia i nie wiem ile czasu jej zostało. Zaczęłam płakać, przytulać moją ukochaną psinę i mówić do niej , że nie chcę żeby mnie tu zostawiała samą. Sara przez ten cały czas patrzyła mi głęboko w oczy, a na koniec moich słów zaczęła piszczeć i kłaść mi łepek na kolano.
Przeżyłam z nią całe dzieciństwo, młodość, jest moim najwierniejszym przyjacielem, członkiem rodziny. Nie wyobrażam sobie dnia, w którym mogłoby jej zabraknąć.
Nie wiem czemu to piszę, ale pisząc to znów płaczę, jak totalny dzieciak.
Myślę, że pomimo tego że Sarcia ma już 15 lat, to nadal żyje, małe pieski żyją trochę dłużej jeśli są zdrowe. Wyznanie może i mało anonimowe jednak bardzo kochane i urocze☺️
Kiedy tracisz takiego członka rodziny to takie uczucie jakbyś straciła rodzeństwo. Ja pozbierałam się po roku. Dalej jest smutno i serce ściska, ale trzeba iść dalej.
przestancie antropomorfizowac zwierzeta
psy was nie "kochaja" i za wami nie "tesknia"
to tresura i zwykle bezmyslne, sluzalcze, atawistyczne oddanie a nie zadna milosc -.-'''
Nie rozumiem co Ci to przeszkadza, że ktoś uważa, że miłość do psa jest odwzajemniona. Chyba, że się chciałaś popisać znajomością "trudnych" słów 😂
nie, uwazam, ze to zwyczajnie glupie
i naiwne
bazienka naiwne może tak ale głupie na pewno nie. Tak działa psychika ludzka i nie bez powodu.
to oszukiwanie siebie
zwierzeta nie maja uczuc, tylko instynkty
Jesteś ta samo głupia, jak Sośnierz, który twierdzi, że zwierzęta to maszyny i nie czują bólu.
@karolina92 bazienka ogólnie ma problemu z jakimikolwiek uczuciami więc nie ma co dyskutować :D
@Nyks Muchy mają więcej uczuć od niej ;)
Psom podczas kontaktu z ludźmi wydzielają się te same hormony, co ludziom, którzy przebywają z osobami, które kochają. To, że pies nie powie ci, że cię kocha, nie znaczy, że cię nie kocha. To nie tylko tresura i nie tylko instynkt, tylko naukowo udowodniona reakcja chemiczna, identyczna jak u ludzi. Więc tak, pies ma uczucia i pies cię kocha. Wszelkie komentarze mówiące o tym, że to tylko tresura i instynkt są bzdurami. Zróbcie jakiś research w tym kierunku, bo gadacie głupoty
Bazienka, każdy niech uważa jak chce, ale idąc twoim tokiem rozumienia to małe dzieci też nie kochają rodziców - to co czuja spowodowane jest tresurą (wychowaniem) i bezmyślna wdzięcznością za opiekę (nieświadomie oczywiście).
Bazienka, straszne głupoty piszesz, faktycznie Sośnierzem zaleciało. Może nie jest to miłość stricte "ludzka", ale psy, czy koty tworzą więź emocjonalną z człowiekiem i emocje przeżywają. Antropomorfizacją i błędem jest za to oczekiwanie od nich rozumowania na poziomie abstrakcyjnym, w stopniu tak samo rozwiniętym jak u człowieka (do tego nie są zdolne). A "tresura" to chyba w cyrku... bo szkolenie w dzisiejszych czasach to przede wszystkim budowanie więzi między psem, a jego przewodnikiem, plus oczywiście warunkowanie zachowania, nie jakieś sztuczki.
Od dziecka byłam kociarą, przez dwadzieścia pięć lat życia. Później przestawiłam się na psy, na początek wybierając rasę z najbardziej "kocią" według mnie psychiką, z grupy terierów (uparte, kombinujące, polujące, krnąbrne, inteligentne, mocno niezależne, nie najłatwiejsze do szkolenia). Lata później pracowałam już jako szkoleniowiec i zajmowałam się behawiorem (głównie psami "z odzysku" i po przejściach). Do dziś bawią mnie wojenki między kociarzami, a psiarzami, a najbardziej generalizowanie, jakoby wszystkie psy były "służalcze". Otóż nie, nie są, stąd główną sprawą przy ich szkoleniu jest temat motywacji, budowania więzi z przewodnikiem i warunkowanie w oparciu o naturalne popędy zwierzęcia (np. popęd łowczy - wykorzystywany choćby w posłuszeństwie sportowym czy ipo). Gdybyś posiedziała trochę na placu szkoleniowym, dopiero byś zobaczyła jak dużym problemem często jest właśnie motywacja. I nie każdy pies jest tak samo predysponowany pod względem podatności na szkolenie - stąd osoby bawiące się w starty w zawodach, wybierają psy z hodowli pracujących, a szczeniętom (w odpowiednim wieku) przeprowadza się dość rozbudowane testy temperamentu, bo nie każde ma wrodzoną chęć współpracy z człowiekiem na wystarczający poziomie.
>w 2005 roku [...] rodzice kupili mi psa
>właśnie mija jej 10 rok życia
hm...
To stare wyznanie, w sumie to moze byc z 2015 roku.
@rudep u mnie się wyświetla jako 5 lat temu
Dodane dawno temu, czyli prawdopodobnie 5 lat temu. Anonimowe mają coraz lepszy refleks.
faktycznie, odgrzali starego kotleta i nie zmienili nawet cyferek :D
Ta strona schodzi na psy, brakuje dobrych wyznań i dodają byle co, albo odkopują jakieś wyznania z przed lat.
Od kiedy psa kupuje się na targu?
Od kiedy w 2005 roku sprzedawano psy na targu.
Nie wiem jak w 2005, ale w 2004 jeszcze było można sprzedawać psy, koty, czy inne zwierzaki "z samochodu", na targu czy giełdzie. Nie pamiętam w którym roku wszedł zakaz, ale na pewno nie przed 2004.
Wow, jestem 2000 i nic takiego nie pamiętam. Przez myśl by mi nie przeszło.
Ta, rycz codziennie zamiast sie cieszyc ze masz psa debilko
Poziom komentarza- dno i 2m mułu.
I tak lepiej niz to wyznanie