#CS6W5
Słyszałam, że jak wstrzyknę sobie wodę w żyłę, to umrę - tak też zrobiłam, bo miałam dojście do igieł i strzykawek (rodzic lekarz).
Nie wyszło - na nadgarstku powstała wielka gula, którą chowałam dniami pod opaską.
Całe zajście opisałam w pamiętniku. Przeczytali to rodzice.
Pamiętam, jak mój ojciec, kiedy miałam gorszy dzień, płakałam, dokuczał mi i śmiał się ze mnie, że jak chcę popełnić samobójstwo, to lepiej, żebym weszła do wanny i cięła się żyletkami.
To jest niewłaściwe i smutne na tak wielu poziomach, że aż nie wiem, co napisać.
Trudno mi wyobrazić sobie, jakim trzeba być człowiekiem, by dowiedzieć się, że twoje dziecko próbowało popełnić samobójstwo i z tego powodu się z niego naśmiewać.
Trudno mi wyobrazić sobie, jak chora i zła sytuacja musiała panować w domu, że postanowiłaś podjąć taki krok w tak młodym wieku.
Jeszcze trudniej mi wyobrazić sobie, co musiałaś czuć.
Nikt nie zasługuje na coś takiego, jak to, o czym piszesz.
Serio, nieważne, ile lat minęło, w tym momencie chciałabym tylko Cię przytulić i mieć nadzieję, że przynajmniej teraz jest lepiej.
Dzięki, aż się trochę wzruszyłam.
Z jednej strony cieszę się, że powstała taka anonimowa strona, traktuję takie moje wyznania tutaj jako terapię. Patologia taka, że aż wstyd komukolwiek o tym powiedzieć, a to siedzi w człowieku mocno, więc fajnie, ze mogę w jakiś sposób pozbyć się tego balastu opisując tu swoje 'historie'. Będzie ich dużo.
Jestem teraz już dorosła, ale czasem z uwagi na moją przeszłość ciężko mi sobie z tym poradzić, więc szukam wsparcia tu, na anonimowych...
Sama nie potrafię uwierzyć, że takie rzeczy miały miejsce właśnie w moim domu i zazdroszczę ludziom, którzy czegoś takiego nie doświadczyli.
Czuję się przez to gorsza, że nie zasługuję na normalne życie, ale staram trzymać się w kupie.
Kontakt z toksycznym ojcem skończył się już wiele lat temu i wcale mi za nim nie jest tęskno, także jest okej teraz.
@xabka Współczuję, że musiałaś przeżyć coś takiego. Moi rodzice śmiali się ze mnie po tym jak dowiedzieli się o moim samookaleczaniu. Wiem jakie to trudne i okropne. Mam nadzieję, że w twoim życiu wszystko już się dobrze układa i nie będziesz musiała cierpieć tak bardzo jak wtedy gdy miałaś te 10 lat i zachowanie osób które powinny kochać i wspierać skłoniło cię do czegoś takiego. Tulę mocno i życzę szczęścia...
wiem co czujesz, ja marzylam o domu dziecka
xabka serio oskarz go z 207, dugotrwale znecanie sie fizyczne i psychiczne
jeszcze ci gnoj sprawe o alimenty na siebie wytoczy
bazienka@ no ale jak oskarżyć? mało dowodów.
później co prawda jako nastolatka dwa razy wzywałam na niego policję bo mnie uderzył, ale... kto to udowodni, że się nade mną znęcał?
nie chcę mieć z nim kontaktu i tyle...
Jedno jest pewne, karma wraca i jest sprawiedliwa. Dosięgnie ona również twojego ojca, prędzej czy później. A Ty żyj, może to głupie, ale to wbrew pozorom sprawiło że jesteś silniejszym człowiekiem teraz.
@xabka rozumiem Cię, może faktycznie ci będzie lepiej nie wracać do tego nie toczyć tych wojen w sądach, bo to ciężka i żmudna robota. Ale tez z drugiej strony ja byłbym na twoim miejscu w niebo wzięty patrząc jak zakuwają mojego byłego oprawcę
To chyba jedno z tych wyznań, które aż głupio zaplusować
Zminusować też trochę dziwnie.
Pomyśl o plusie, jako "mocne", o minusie - "słabe".
A mi nie było dziwnie zminusować.
Mi Ciebie też nie :)
Chyba lepiej byłoby Ci w domu dziecka, współczuję :( Tylko jeszcze tak sprostuję - od wody w żyłę się nie umiera. Od dużej ilości powietrza za to można.
Po tylu latach już wiem, ale nie zamierzam próbować ponownie, dzięki ;)
Cieszę się i trzymam kciuki, żeby Ci się jak najlepiej układało :)
Ja też miałem w szufladzie całe dorastanie strzykawke "na wszelki wypafek" . Pod lampą sufitową wisiał sznurek symbol, z pętlà wisielca i z ksrteczką "rezrrwacja". Ale słysxałem, że wstrzyknąć trzeba pęcherz powietrza. Schodzi sie podobno jak w zawale.
Jprdl, nigdy nie zrozumiem takiej patoli
samodzielnosc- zerwanie wszelkich kontaktow z rodzicami- terapia- oskarzenie ich z art. 227 ( zachowaj pamietnik)
zwyrole nie ludzie
mam nadzieje, z eotrzymalas pomoc
**207, dlugotrwale znacanie sie
bazienka@ to było wiele lat temu... z 15?
pamiętnik spalony, kontakt z ojcem zatarty i tyle. nie ma sensu go oskarżać, po co mam przechodzić przez niepotrzebny stres. znam go, jest najbardziej toksycznym człowiekiem na świecie, na pewno będzie mi grozić, bóg wie do czego jeszcze się posunie.
wiem, że podgląda mnie na facebooku, publikuje moje zdjęcia u siebie, żeby się pochwalić 'córeczką'. ignoruję to wszystko, nie chcę go znać. wyrządził mi tyle krzywdy w życiu (z resztą nie tylko mnie) ... i dosyć. nawet na jego pogrzeb nie pójdę
xabka Może warto trochę bardziej "uprywatnić" konto na fb, żeby mniej danych miał i zdjęć do dyspozycji? Poza tym, jest faktycznie problem, że kiedyś, gdy sam będzie już miał kłopoty, może wystąpić o alimenty od Ciebie. Dlatego sprawa wcale nie jest zamknięta.
Ja chciałam jako dziecko uciec z domu. Byłam jednak nieco nieporadna i skończyło się na walizce pod fotelem. Pamiętam jak rodzice się ze mnie śmiali i wyśmiewali przed ciocią :)
Wiesz, nie wiem, czy wypada to porównywać...
Heh, to był raczej wisielczy uśmiech. Nie bez powodu chciałam uciec, naprawdę, więc wydaje mi się, że jak najbardziej wypada.
Ja miałam podobnie, tylko byłam głupsza. Myślałam, że jak nabiore wody do płuc, to w ten sposób się utopię. Czego oczekiwać od 9-latki? Siostra usłyszała pluskanie wody w wannie i mój kaszel i zaczęła się ze mnie nabijać przy koleżance.
Oh..jakie to okropne. Z tą woda...sama mam lat 12 i tez chce się zabić. Dziekuje za pomysł;) bo pasek od szlafroka mnie nie powiesi
Zdziwiłabyś, jak łatwo jest się zabić, gdy ktoś naprawdę tego chce.
*Zdziwiłabyś się
Akurat podciecie żył jest nieskuteczne. Długa śmierć i duża szansa uratowania. Potem się konczy w psychiatryku.
SablewskaDziunia Autorka tego wyznania już nie chce się zabić, wyszła na prostą, więc może jednak nie warto? Jest trochę fajnych rzeczy w życiu do zrobienia...
ThisLove: zależy jak się tnie. Jeżeli rany są płytkie i jest ich mało to tak. Podobno trzeba ciąć nie w poprzek żył ale równo z żyłą - gorzej to pozszywać. Ale nie próbujcie tego sprawdzać. Jest kilka pewniejszych metod, ale nie napiszę wam jakich.
Już lepiej obejrzyj sale samobójców, zamiast wymyślać takie wypociny.
Bo takie sytuacje się nie zdarzają, w ogóle
@Oikawa
Uspokój się, mogę Ci włączyc soundtrack z sali samobojcow na rozluźnienie
@C2U
Czy to, że ten film jest o rozkapryszonym gnojku i chce atencji (no.. nie jest tylko o tym, ale to pomińmy) sprawia że film jest słaby?
Tutaj C2U jest od mówienia wszystkim jaki film powinien być. Chłopak wyśmiewany w szkole, który boi się paru chłopaków, aż tak, że chce ich zabić. Rodzice wiecznie zajęci pracują, którzy się zdradzają nawzajem. Tak zajęci pracą, że nie zauważyli, że ich dziecko od tygodnia nie wychodzi z pokoju. Ktoś ze słabą psychiką nie jest rozkapryszony.
@C2U Osobiście nie uważam, że główny bohater powinien koniecznie wzbudzać sympatię. W sumie chyba nawet wolę kiedy coś z nim jest nie tak i trudno go polubić, bo przez to wydaje się bardziej ludzki. Bo ludzie niekoniecznie są dobrzy i wzbudzają sympatię (powiedziałabym, że rzadko im się to zdarza).
O ile pamiętam, główny bohater SS nie irytował mnie bardziej niż każdy inny człowiek w wieku okołogimnazjalnym. Obejrzałam ten film nieco za późno, ale parę lat wcześniej może nawet mogłabym się z nim częściowo utożsamić.
Film jest nieco pretensjonalny, ale miał pokazywać środowisko nastolatków z czasów, gdy internet naprawdę szybko się rozwijał - ich problemy, niepewność siebie i zagubienie między dwoma światami. Moim zdaniem przynajmniej na niektórych płaszczyznach udało mu się to i w tym momencie nieważne, jaki by nie był główny bohater, film ma jakieś znaczenie i warto go zobaczyć.
Wiesz, chciałabym aby to było wymyślone. Ale niestety, nie jest.
A i oglądałam Salę Samobójców. kiepski film :)