#CRhbI
Pewnego dnia o 6 rano obudziła mnie matka telefonem, że siostra się targnęła. W sumie na siostrę wylane, ale matka w rozpaczy, to jadę pocieszać. Nikt nie wie, dlaczego to zrobiła. Pomyślałam, że może ktoś jej dokuczał w szkole – wtedy było kilka głośnych spraw. Ogarnęłam jej kontakty z fejsa, przemaglowałam koleżanki. Okazało się, że wielu osobom mówiła, że była molestowana przez sąsiada.
Siedem lat później, jestem na rozprawie jako świadek. Po pytaniach czuję, że linia obrony będzie szła po tym, że siostra z patologicznej rodziny, że sama mu wskoczyła do łóżka. Mimo że nigdy nie zrobiła dla mnie nic dobrego, zamieniła moje życie w koszmar, chciałam oszczędzić jej upokorzeń. Zaczęłam zeznawać, że wszystko OK, że normalna nastolatka, dobrze się uczyła, wesoła i że wszystko runęło w momencie, gdy została skrzywdzona. Rodzina bez odchyleń, a różnica wieku między nami jest na tyle duża, że wiadomo, że byłyśmy inaczej traktowane.
Najgorsze było potem: pytania, które mi zadawano, sugerowały, że to ona była maltretowana w dzieciństwie, a to ja byłam faworyzowana. Po prostu wcześniej w zeznaniach nakłamała jak z nut, odwracając sytuację.
Zastanawia mnie teraz jedno: czy aby na pewno oskarżony jest naprawdę winien? Żałuję, że wybieliłam w sądzie rodzinę, aby stanąć po stronie siostry, która od zawsze kłamała dla zabawy albo własnych korzyści.
Wiecie, co jest najgorsze w tej sytuacji? Sędzia pytaniami wyraźnie sugerowała mi, że to moja wina, że siostra mieszkała z ojczymem, że miała ciężkie dzieciństwo, bo jej dokuczałam i się z nią biłam.
A tak naprawdę, jak miałam 13 lat, to moim marzeniem był porządny cyrkiel na matematykę, taki w pudełku za 7 zł, bo marzyłam, żeby zostać architektem. Niestety, ojczym uznał to za fanaberię i cyrkla nie dostałam.
no i wniosek - było mówić prawdę.
Ja rozumiem stanie za rodziną - ale to nie jest rodzi na - jesteście czy tam byliście spokrewnieni i tyle.
@worm Masz racje autorka nie powinna mieć skrupułów