#COWVU
Nie chcę mieć takiego chłopaka ani męża, a tym bardziej ojca moich dzieci. Nie chcę, żeby kiedyś jak będzie kłótnia, moje dzieci na tym ucierpiały. To się zdarza coraz częściej. Chciałam mu dać wsparcie, to nie myślał o mnie, nie odbierał, wolał rozmawiać sobie z kolegami. A teraz robi wyrzuty, że potrzebuje wsparcia, którego mu nie daję. Jak mam mu dać wsparcie, skoro mnie odtrącił, a po drugie znowu wypił, a już tyle razy o tym rozmawialiśmy. Znowu pije i nie widzi w tym nic złego. Zamiast dziewczyny woli alkohol. Ja już nie mam siły się godzić, bo za dwa dni będzie znowu to samo. Tak jest od kilku miesięcy. W takich momentach mam wahania, co do niego czuję, czuję złość i rozczarowanie, psychicznie sobie już nie daję rady przez niego. On nic nie rozumie. Nie widzi tych dobrych rzeczy, tylko same złe, a siebie to już w ogóle...
Miał ktoś podobną sytuację? Powiedzcie, czy jest przyszłość na taki związek, bo ja już sił nie mam go odbudowywać. Dodam, że mam 21 lat, a on jest starszy ode mnie o 9 lat.
"Nie chcę mieć takiego chłopaka ani męża, a tym bardziej ojca moich dzieci."
Sama sobie odpowiedziałaś na swoje pytanie.
Na szczęście ludzie teraz wchodzą nieformalne związki, żeby się przekonać czy to ma sens. Ty chyba już sama sobie odpowiedziałaś czy to sens ma czy nie.
Jesteś mądrą kobietą, skoro się nie łudzisz, że "on teraz tak ma, ale po ślubie się zmieni". Nie, nie zmieni się. Związek z pijakiem nie ma przyszłości.
„Nie chcę mieć takiego chłopaka ani męża, a tym bardziej ojca moich dzieci. Nie chcę, żeby kiedyś jak będzie kłótnia, moje dzieci na tym ucierpiały.„ jak ktoś już wspomniał wcześniej znalazłaś odpowiedz na swoje pytanie. Następnym razem zadaj sobie pytanie: „czy chciałabyś takiej sytuacji dla swojej przyjaciółki, czy siostry?” Jeśli nie, to dlaczego sama miałabyś w tym tkwić?
Kiedyś usłyszałam, że udany związek to taki, gdzie jedna strona daje z siebie 60% a druga 40, przy czym każda ze stron stara się dawać te 60%. Mam wrażenie, że Twój (mam nadzieję, że już były) partner daje z siebie może z 10... W każdym razie skoro już prawie na początku związku masz tak zszarpane nerwy, to pomyśl co będzie jeśli zostaniesz z nim, skoro on nie chce się zmienić
Jakby mój chłopak odwalał takie rzeczy to od razu bym go rzuciła. Widać że cię nie szanuje
Przyszłość jest, pytanie, czy na pewno chcesz takiej przyszłości?
Czy chcesz być za parę lat umęczoną matką, która sama musi dbać o dzieci, mieszkanie, rachunki, bo twój chłopak nie dojrzał do bycia w związku, nie mówiąc o byciu ojcem?
Z opisu wydawało mi się, że jesteście w podobnym wieku, bo on zachowuje się, jakby chwilę temu był nieodpowiedzialnym nastolatkiem, a to już 30-letni chłop! który powinien być dla Ciebie wsparciem (jeśli to miał być poważny związek), a jest jedynie źródłem zmartwień.
Nie masz sił już teraz, co będzie po ewentualnym ślubie (po którym ludzie raczej się rozleniwiają, niż poprawiają), i gdy pojawią się dzieci?
Kto Cię odbierze ze szpitala z malutkim dzieckiem, gdy Twój chłopak będzie pijany?
Jak uspokoisz płaczącego maluszka, który będzie czuł, że mama jest niespokojna i rozdygotana?
Jeśli jesteś masochistką, to świetny wybór. Jeśli nie - wiej dziewczyno, szkoda życia.
Zostaw pijusa. Wtedy dopiero poczujesz że żyjesz.