Moja babcia codziennie patrzy przez okno i czeka na mojego dziadka, aż wróci z pracy. Codziennie przygotowuje dla niego śniadanie, obiad i kolację. Prasuje i pierze jego ubrania. Kupuje jego ulubione piwo, wyciąga dwie szklanki, nalewa do nich piwa, po czym rozmawia z dziadkiem. Kiedy potrzebuje w czymś pomocy, woła: "Wojtek, przyjdź na chwilę".
Dziadek nie żyje od trzynastu lat. Płaczę, pisząc to wyznanie - jest mi jej okropnie żal...
Dodaj anonimowe wyznanie
Jeju, jakie smutne... :(
To straszne... Nie wyobrażam sobie uczucia takiej samotności...
Ale ona musiała go kochać... Smutne i piękne jednocześnie. Taka miłość to skarb, ale ta codzienna tęsknota...
Przytul ode mnie babcię, proszę!
Moja babcia przeżywa to samo. Mój dziadek zmarł 9 lat temu, a ona wciąż myśli, że on żyje, rozmawia z nią, jak rozwiązuje krzyżówki, to ciągle pyta dziadka o odpowiedzi, jutro idziemy na wesele, a ona ciągle mówi, że nie kupili jeszcze butów dla dziadka. Nie wiem jak jej pomóc, próbowaliśmy wszystkiego, ale ona nie chce nawet słyszeć o lekarzach.
tak mi ciężko na sercu po przeczytaniu
Może warto z babcią iść do lekarza?
No właśnie, po tylu latach to już może być nie tylko tęsknota/rutyna, ale coś ze spektrum demencji. Moja babcia pod koniec nie ogarniała, że jej wnuki są dorosłe i właściwie to ma już prawnuki, myliła wnuki z dziećmi... żyła tym co minęło, podobnie jak w wyznaniu.
A jeśli nie to, to cóż, zorganizować babci czas, zająć czymś? Odnowić przyjaźnie, wziąć zwierzątko.
Może babcia ma demencję, albo coś podobnego? Warto byłoby iść z nią do lekarza. A jeśli nie to może po prostu czuje się samotna i należałoby częściej ją odwiedzać?
Ugh, aż poczułem taki dziwny ścisk na sercu
Musi go baaaardzo kochać. To jest prawdziwa miłość.