Raz w życiu, rok temu, byłam złodziejką. Spóźniała się wypłata męża, ja w domu z dzieckiem, bez urlopu macierzyńskiego, bo pracodawca mnie wydymał. Miałam ostatnie 30 zł i przy kasowaniu produktów zorientowałam się, że na wyświetlaczu jest już 28,30 zł, a ja pod wózkiem dziecięcym mam jeszcze dwa produkty. Nie wyjęłam ich, nikt mnie nie sprawdzał.
Trzy dni później wróciłam tam z opakowaniami i powiedziałam, że zapomniałam wyjąć kilka dni temu. Skasowali, zapłaciłam i... niby OK, prawda? Nie. Pracownicy sklepu zachwycali się, jaka jestem uczciwa, bo wróciłam, żeby zapłacić. Nie byłam w stanie podnieść na nich oczu.
Nie mówiłam o tym nawet mężowi. I do dziś mi wstyd.
Dodaj anonimowe wyznanie
Wielu czytelników pisze, że autorce nie powinno być wstyd. Ja tak nie uważam.
Ten wstyd to dowód, że autorka jest dobrym człowiekiem (a przynajmniej nie jest człowiekiem złym). Kim by się stała autorka gdyby poszła za radą niektórych i zrezygnowała z tego wstydu zastępując go dumą? Osobą, która następnym razem nie będzie się wahać by powtórzyć czyn tego typu ( w końcu jest zaradną matką (sic!) ) . Innymi słowy wejdzie na drogę, by rzeczywiście się stać złodziejką.
Więc chciałbym tą kwestię rozróżnić. Autorka powinna sobie wybaczyć i nie dręczyć się swym czynem, ale nie powinna rezygnować ze wstydu, ani tym bardziej nie powinna być dumna z tego co zrobiła.
Złodzieje kradną bez opamiętania i nie mają żadnych wyrzutów sumienia.
Jeżeli ty masz to znaczy, że mimo wszystko masz dobre serca. Fakt kradzież to nie był dobry pomysł, bo mogłaś np od kogoś pożyczyć, ale czasu nie cofniesz. Najważniejsze że rozumiesz swój błąd i oddałam pieniądze i szczerze tego załujesz. Nie martw się autorko!
Same wyrzuty sumienia świadczą o tym, że nie jestes złym człowiekiem :)
Przecież zrobiłaś to po by dziecko nie było głodne...
Kradzież? Przecież zapłaciłaś, po kilku dniach, ale jednak.
I nie ma tu powodu do wstydu, raczej do dumy: po pierwsze, zrobiłaś to nie dla siebie, dla własnych chorych żądz, tylko dla dziecka, po drugie: wiedziałaś, że to nie było uczciwe, więc naprawiłaś szkody. Ja bym się cieszyła, że jestem takim dobrym, zaradnym człowiekiem.
Może wstyd wzial sie z tego, ze w sklepie zachwycali się tym, ze oddala ,,przypadkiem wziete produkty", a prawda była troche inna?
Czysta hipokryzją...Po pierwsze autorka ukradła będąc z dzieckiem a nie dla dziecka...a po drugie kradzież to kradziez...to, że autorka opisalo tło wydarzen, gdzie usprawiedliwia swój czyn niczego nie zmienia...kradzież to kradzież...Zresztą skoro wiedziała, że na wypłatę męża musi poczekać mogła wcześniej pożyczyć pieniądze... Tak na wszelki wypadek...
Dokładnie. Jakie to rozgrzeszenie, że z dzieckiem była? Nie napisała, czy ukradła produkty dla dziecka, a poza tym, będąc w sytuacji podbramkowej można pieniądze pożyczyć, w ostateczności jak nie ma skąd pożyczyć, sprzedać coś lub zastawić, a nie kraść. Kradzież jest zawsze kradzieżą i koniec.
Nie posraj sie z tym byciem uczciwym
mariposa nie chodzi o uczciwosc, ale mowienie jak jest. To co zrobila autorka to ubarwila troche swoja historie- tyle. Kradziez to kradziez.
Poczekajmy aż inflacja wyniesie ze 30% a głód zajrzy w oczy, wtedy zmieni się trochę postrzeganie rzeczywistości.
Myślę, że z wózkiem chodzi po ptostu o to, że jak się coś wrzuci do koszyka na dole, to kompletnie tego nie widać, a nie o to, dla kogo były produkty.
Powinnam czuć się winna jeśli nie rozumiem tak wielkiego wstydu autorki?
Tak, znaczy to że jesteś człowiekiem że spaczona moralnością
A ja kurde mam wrażenie jakbym czytał o koleżance która ma teraz dwójkę dzieci i patrząc z mojej perspektywy bardzo udane życie.
Kradzierz, ale tez i prawdziwa* skrucha - podstawa przebaczenia.
*Bo niektorzy to sa tak strasznie skruszeni, tak masakrycznie skruszeni ale co ukradli to ich, niezaleznie od tego czy nie sa w stanie czy nawet by nie zauwazyli...
Zapłaciłaś za produkty, temat zamknięty. Nie masz kradzieży na sumieniu, wszystko uregulowałaś.