#C1tKM

Od 2,5 roku jestem w związku, na moje oko na chwilę obecną ten związek mogę uznać za szczęśliwy (biorąc pod uwagę to, co złego działo się ponad pół roku temu i porównując to z obecną sytuacją w związkach moich znajomych). Śmiem sądzić, że nawet jest lepiej niż kiedykolwiek. Ale... no właśnie, jest ale. Nie odczuwam mega potrzeby zbliżeń. Ta potrzeba jest, ale nie na taką skalę, na jaką on by sobie życzył. Sęk w tym, że inni mężczyźni bardziej mnie kręcą, więc myślę, że to nie jest kwestia mojego libido. Rozmawiałam już z moim chłopakiem o tym, co dla mnie jest ważne podczas zbliżeń, ale on stwierdził, że mam duże wymagania (naprawdę delikatny masaż innych części ciała poza intymnymi to duże wymaganie?). Muszę dodać, że jego zdaniem seks jest bardzo ważnym elementem związku. 
Piszę czasem z innymi mężczyznami, których znam nie od dziś. Są chwile, w których bardziej chciałabym mieć bliższy kontakt z nimi zamiast mojego chłopaka, ale wiem o tym tylko ja. Obwiniam siebie za to, nie czuję się z tym najlepiej, ale z drugiej strony nie wiem, co mam z tym fantem zrobić. Nie chciałabym, żeby tak fajny związek rozpadł się przez seks.
A inni mężczyźni kuszą, nawet nieświadomie...
Dragomir Odpowiedz

Przez niedopasowanie w łóżku wiele związków się rozwala. Nie wróżę że wytrwacie to, jeśli nie zmienia się dwie rzeczy:
1. On nie zacznie słuchać Ciebie i Twojego ciała, zamiast skupiać się na swoim benizie.
2. Ty nie skończysz pisać z kindybałami, zwłaszcza na tematy okołołóżkowe. Wiem że to wciąga, nakręca, pobudza wyobraźnię...ale i oddala nas od osoby, z którą jesteśmy. Nie próbuj tego, uwierz mi na słowo i ucz się na nieswoich doświadczeniach.

Transit Odpowiedz

Gdyby twoj zwiazek byl szczesliwy to nie pisalabys „na moje oko na chwilę obecną ten związek mogę uznać za szczęśliwy”.

Dodaj anonimowe wyznanie