#ByGMI

Ponoć obrona pracy magisterskiej to tylko "formalność". U mnie było tak, że na sali tylko mój promotor i ja mieliśmy pojęcie, o czym rozmawiamy. Pozostali "komisjanci" szczerze się nudzili. Po paru wymianach wielce-poważnych-rozważań-na-temat-jakże-ważny-zawarty-w-pracy ożywił się nieco przewodniczący komisji, którym był nie kto inny, tylko sam Rektor Uczelni. Postanowił zadać pytanie "takie na koniec":
- Widzę u pana, w wykazie skrótów, taki skrót "BL" - co to takiego?
Niewiele myśląc, rzucam szybko:
- To jest "to i to" (już nie pamiętam co to było ;-) )
- No dobrze, a pamięta pan może, gdzie to jest wydawane? - drąży Jego Magnificencja Pan Rektor.
"Zabij mnie, a nie pamiętam" - myślę i widzę, że mój promotor, człowiek z dużym poczuciem humoru, nagle spochmurniał i wbił we mnie wzrok. Pozostali członkowie komisji, jakby też się ożywili. "Nie jest dobrze" - myślę i w panice szukam w przepaściach umysłu, gdzież to cudo mogłoby być wydawane.
- Hmmmm... brzmi tak trochę jakby po włosku, to może w Rzymie??? - pytam z nadzieją w głosie. I nagle widzę, że mój Promotor dosłownie schował się pod ławkę i parsknął śmiechem, a pozostali ledwo się od tego powstrzymali. Natomiast pan rektor Przewodniczący ze stoickim spokojem wbija we mnie wzrok. No więc ja na ten wzrok odpowiadam nieśmiało:
- Nie w Rzymie?
- Nie. Nie w Rzymie - podpowiada rektor, a widząc, że nie mam zamiaru szukać innych opcji, dodał bardzo powoli:
- Tak się składa, że nie w Rzymie, tylko tu, w Warszawie, a ja jestem redaktorem naczelnym...

Po dłuższej chwili ciszy, trwającej niczym wieczność, zaliczyłem jednakowoż obronę, ale miny komisji pamiętam do dziś :)
PannaNikt Odpowiedz

Na mojej obronie licencjata kierownik katedry miał cały czas minę pt "co Ty mi tu pieprzysz mała dziewczynko" aż szło zwątpić w swoją wiedze.

Anton

Eeee... jeżeli zdałaś licencjat, nie wiedząc nawet, jak to odmienić przez przypadki, to chyba miał minę właściwą do przedstawianej przez ciebie wiedzy.

kofammuu Odpowiedz

Znam te uczucie. Moja praca magisterska dotyczyła zagadnienia z prawa cywilnego. Byłem przygotowany idealnie. Promotor zadał mi pytanie związane z tematem mojej pracy. Odpowiedziałem. Pani dziekan zadaje pytanie: "Jakie wydawnictwo wydało kodeks cywilny" Promotor zrobił oczy jak grejpfruty, a ja bez zastanowienia palnąłem "sejm" a p. dziekan "nie ma takiego wydawnictwa" Po czym pogorszyłem swoją sytuację względem p. ddziekan tłumacząc , że jej pytanie jest źle sformułowane itp. Jej mina wyrażała tylko dwa słowa "masz prze**bane". Po kilku dniach ta sama pani dziekan zakwalifikowała mnie na studia doktoranckie i jest moim promotorem. Co najlepsze, pochwaliła mnie za moją odpowiedź na obronie, a jako promotor jest świetna.

babelek Odpowiedz

Musiałam przeczytać 2 raz żeby zrozumieć ?

Wikomek

A ja nadal nie rozumiem.. ?

Lancelota Odpowiedz

Źle ze mną, bo myślałam, że ze stresu powiesz, że BL, to Boys Love >.<

muszedodackomentarz

Rany, to było moje pierwsze skojarzenie
Tylko kurcze skąd? Nie popieram homoseksualizmu i jestem, łagodnie ujmując średnio tolerancyjna.
I dobrze mi z tym

Hedonistka Odpowiedz

Potraficie wystraszyc studentke pierwszego roku - w dodatku przed pierwsza sesja - chociaz do obrony magisterki mam czas :)

Ja2446 Odpowiedz

Nie rozumiem. Tym bardziej, że nie wiemy, co znaczy tenże skrót :-/

Allonsy

Zapewne chodzi o skrót jednego z materiałów źródłowych, o nazwie brzmiącej z włoska. Pan Rektor jako naczelny tego periodyku/publikacji/cototambyło, chciał się pochwalić, a tu mu abiturient Rzymem w twarz rzucił...

Ja2446

No i za co te minusy?!! Już nie można nie rozumieć!

Dodaj anonimowe wyznanie