#Bxeu9
Zawsze byliśmy zgodnym małżeństwem, uzgadnianie razem decyzji, dzielenie obowiązków, wspólne wychowywanie syna zawsze nam towarzyszyło. Informacja, że mój mąż się zakochał i się wyprowadza była tak wielkim szokiem, że nawet dobrze nie pamiętam tej rozmowy. Wypłakałam tyle łez ile miałam i zebrałam się do kupy, w końcu mam syna, który też cierpi i potrzebuje normalnie funkcjonującego domu.
Po paru miesiącach mąż przypomniał sobie, że ma dziecko i zaczął młodego zabierać na lody, pizze, w końcu zaczął go zabierać na całe weekendy do siebie. Na początku syn był szczęśliwy, ale po jakimś czasie wracał smutny. Zapytany o powód powiedział, że nowa dziewczyna taty krzyczy na niego, a tatę wyzywa i bije! Krew mi się zagotowała, że moje dziecko coś takiego oglądało. Przy następnej wizycie młody nagrał taką sytuację i mi przysłał filmik. Szmata zwyzywała mojego syna od bękartów, które powinny zdechnąć, a męża biła po twarzy i krzyczała, że ma dać jej kasę na imprezę i więcej młodego nie przywozić.
Kiedy wyszła na miasto, wzięłam dwie walizki i pojechałam. Mąż na mój widok zdębiał, powiedziałam krótko "pakuj się". Dalej patrzył ze strachem w oczach, więc powiedziałam, że jak chce z nią zostać, to dam mu spokój. Pakował się, aż się kurzyło. Ja w tym czasie nasikałam jej na ręcznik i dywanik w łazience, przetarłam rowek szczoteczką do zębów, naplułam do wszystkich produktów w lodówce, polałam mlekiem ubrania, ręczniki i pościel w szafie, wywaliłam puszkę kociej karmy pod kanapę i wlałam krem do depilacji do szamponu.
Mąż śpi na kanapie, długa pokuta przed nim, miedzy innymi musi zrobić badania na choroby weneryczne i zaczynamy związek od zera, czyli od randkowania i jego zabiegania o mnie. Nigdy nie myślałam, że wybaczę zdradę, ale zwyczajnie lepiej mi się opłaca mieć męża z powrotem, a mój syn jest szczęśliwy, że odzyskał tatę. Mam poczucie, że wygrałam, syn zadowolony, mąż nosi mnie na rękach, no i nigdy alimenty nie byłyby tak duże, jak cała wypłata męża do dyspozycji. Nie wykorzystuję tego, że go przyjęłam z powrotem, ale świadomość, że mam przewagę jest miła.
Mimo wszystko, jakiś taki nieciekawy ten twój mąż. Wydaje mi się że to taka ciepła klucha, która nigdy nie ma własnego zdania. Stąd też zapewne byliście zgodnym małżeństwem (bo ani tobie, ani kochance, nie potrafił się postawić), zawsze zgadzał się z twoimi decyzjami i zawsze wykonywał obowiązki, którymi go obarczałaś. Na horyzoncie pojawiła się (jak mniemam) młoda kochanka i skuszony uciechami cielesnymi, spakował się w oka mgnieniu. Przyjechałaś ty, powiedziałaś "pakuj się" i równie bezwolnie wrócił do ciebie. Bardzo nieciekawy, ten obraz twojego męża.
ale jej chyba o to chodzi w tym momencie, żeby był, płacił i się nie stawiał, w takiej sytuacji to człowiek idealny
Mógł też uważać, że żona go nie przyjmie, a mieszkania mu się nie chciało szukać, hotele są drogie to siedział gdzie było wygodnie. Żona go uratowała zabierając do domu. Wiele osób żyje w świadomości, że ich związek jest ruinami, ale tak jest im wygodniej w nim siedzieć.
Dlaczego się z nim związałaś? Nie zrozum mnie źle, ale z wyznania nie biją od Ciebie emocje skierowane w stronę męża. Ani pozytywne, ani negatywne.
Kierowałaś się czystym pragmatyzmem? Faktem, że z kimś takim możesz stworzyć stabilny dom, wychować dzieci, dożyć w zgodzie i porozumienii starości?
Forsa.
w zasadzie wina za wszystko obarczylas tamta laske, a maz sobie pociupcial na boku i zostal zaopiekowany przez ciebie, wyrwany z rak okrutnicy i siedzi sobie zadowolony, uratowany z opresji, bo tobie ejst tak wygodnie w oewnych aspektach...
no wygral chlopak zycie, nie dosc, ze cie skrzywdzil, to uratowalas mu dupsko
Ja tu raczej widzę obraz męża - skarbonki, który jest wykorzystywany przez kobiety jak bankomat jakiś. Oczywiście jest też sam sobie winny za bycie właśnie taką ciepłą kluchą, która nie ma swojego zdania.
ale ta skarbonka zdradzila zone, tego juz nie widzisz?
Widzę, ale napisałaś komentarz tak, jakby była tylko jedna strona medalu, a tak nie jest. Gdyby nie to, że gość sypał gotówką żona nie chciałaby żeby do niej wrócił. A tak ma gościa w poczuciu winy za swoją zdradę, który oddaje jej wszystkie zarobione pieniążki. Zarówno zdrada jak i zachowanie żony jest beznadziejne. O zachowaniu kochanki to już wogóle nie wspomnę. A gość kompletnie bez wyrazu ze względu na kasę wogóle ktoś się nim interesuje.
Bazienka, mam nadzieje ze w pracy kierujesz sie wiedza a nie widzimisie opartym na wlasnych przykrych doswiadczeniach.
dragomir, czy ja jesetm w pracy czy na stronie z historiami? bo czegos nie rozumiem? nie amm obowiazku byc darmowym terapeuta dla kazdej osoby w internecie ani ugrzeczniac swoich wypowiedzi :)
Jangofet nie wiem, jak wygladalo ich malzenstwo, wg mnie tak czy inaczej jedna i druga osoba ma za uszami, co zreszta widac w historii. ale jak cos jest nie tak, toz awsze sie mozna ORZWIESC a nie zdradzac. jak koles byl traktowany jak bankomat, to rozwod by zapewne pomogl
Bazienka Nie, nie musisz być tutaj dla nikogo miła. Ale na litość boską, kup sobie słownik kobieto.
Luzik, Luuuuuuzik, bazienka ma po prostu zepsutą klawiaturę.
Ale czym jest winny kot, że schowałaś mu żarcie...?
Może też krzyczał
to cos w stylu wpychania krewetek w karnisz i wmurowywania jajek pod tynk
Kot najbardziej poszkodowany w tej historii a zaraz potem dziecko.
Hmm. Też mam wrażenie że to facet raczej z takich którzy nie lubią sami decydować, potrzebuje samicy alfa. I znalazł taką która była bardziej alfa od Ciebie.
Dobrze zrobiłaś, dla syna na pewno dobrze, i dla męża też. Ale myślę że powinnaś spojrzeć trochę inaczej na ten związek: Mężowi prawdopodobnie lepiej pasowałoby gdybyś to Ty o wszystkim decydowała i mówiła mu co ma robić.
Głupie te baby... Koleś poszedł zaruchać na boku, olał dziecko i potem łaskawie sobie o nim przypomniał, pozwolił obcej babie maltretować syna, a potem wrócił tylko, dlatego że po niego przyszłaś. A Ty się cieszysz, że syn ma ojca. Ciekawe na jak długo :D
Ja bym nie umiała wybaczyć czegoś takiego ale podziwiam. Szczerze to mam bardzo mieszane odczucia po przeczytaniu tego, z jednej strony szkoda mi twojego męża, że był w takiej sytuacji ale jak sobie pomyślę, że w sumie to cię zdradził to złość we mnie narasta. Powodzenia życzę ;)
Ja p****ę jakie Wspaniałe Stulecie :O Ale babo głupia jesteś :D
Niby wyznanie pozytywne, cieszysz się, czujesz się "wygrana". Ale strasznie mi się Ciebie żal zrobiło czytając to wyznanie... I tak jakoś nieswojo. Kto tu jest wygrany i czy w ogóle ktoś jest to ja nie wiem.
Czyli w skrócie. Facet sobie poruchał na boku, a Ty go z radością zabrałaś do domu?