#Bw9dT
Na następny dzień się umówiliśmy, pogadaliśmy, poszliśmy na parę koncertów i po kilku godzinach się rozeszliśmy. Ostatniego dnia wybrałam się z nim na ostatni koncert zamykający, a że przez ten czas mi się bardzo spodobał stwierdziłam, że trzeba działać. Powiedziałam, że mi zimno, to objął mnie ramieniem, uznałam, że to dobry znak. I tak po paru minutach jak wszystkim robi się smutno, że to szaleństwo się kończy, zaczęłam swój plan. Nadal obejmuje mnie ramieniem, czyli jest dobrze. Jest jeszcze lepiej, atmosfera zaczyna sprzyjać, patrzę się na niego, on nuci z zespołem piosenki, popatrzył się mi w oczy, ja zamykam je i robię ten dzióbek, aby go pocałować. Miało być tak pięknie, a wyszło, że odsunął się ode mnie. Nic nie rozumiem, wszystko było dobrze, wręcz wspaniale. I wywiązuje się mniej więcej taka rozmowa:
- Natalia, nie zrozum mnie źle...
- Wiedziałam, masz dziewczynę.
- Nie, nie mam, ale...
Nie pozwalając mu dokończyć mówię dalej:
- Nie podobam ci się?
- Jesteś ładna i w ogóle, gdybym nie był księdzem, z pewnością szukałbym dziewczyny takiej jak ty.
Mówił coś jeszcze, kiedy w mojej głowie przewijało się na przemian, czy on jest gejem i czy go dobrze zrozumiałam. Kiedy powoli do mnie docierało to, że jest księdzem trochę zapadł mi się mój światek i kolejny raz zrozumiałam, że z facetami zawsze coś musi być nie tak. Po zapoznaniu specjalnie nie wspominał, że jest księdzem, bo od razu ludzie zaczynają dziwnie zazwyczaj reagować, a przecież też jest normalnym facetem, który lubi posłuchać dobrej muzyki i poznać ciekawych ludzi. Oczywiście przeprosiłam, uśmialiśmy się z tego co chciałam zrobić, powiedziałam, że zesłał mnie chyba sam szatan na pokusę :P
Przebolałam to, a po roku poznałam naprawdę mężczyznę swojego życia i w przyszłym roku niejaki ksiądz Marcin przyjeżdża do miasteczka oddalonego o 100 km, aby udzielić ślubu mi i innemu woodstockowiczowi Mariuszowi. Więc tak jakby znajomość nie poszła na marne i jest moim przyjacielem, a jeśli ktoś liczył na rzucenie przez niego złożonych ślubów - przepraszam za rozczarowanie.
Byłem dwa lata temu na Broodstoku. Komercha, kicz i upolitycznienie. Kiedyś tylko hare kriszna i katole polowali na zbłakane dusze a teraz pełno polityków, sedziów i innych porabanych aktywistów. Kiedyś tęczuchów i inne lewactwo sie goniło, teraz rozpanoszyli sie jak karaluchy. Bubki z patrolu pokojowego o wszystko się czepija, własny alko? Jak to! My tu kase bierzem od tych co sprzedaja. Ale kto bedzie pił te rozwodnione siki.
Do tego pełno srogich dragów, nie jakas trawa tylko konkretne chińskie proszki na tygrysy. Towarzystwo jakies spiete. Tylko ludzie spiacy w strumyczkach moczu nie zawodzili. Mozna było popatrzeć na dzieci śpiace w kontenerze na śmieci i motocyklowe gangi.
Z kim jedziesz, tak się bawisz... Ja się bawię z przyjaciółmi, nikt nie ćpa, nikt nie leży w moczu...
A pokojowi mi kiedyś bardzo pomogli :)
nie byłeś nawet raz. Kłamiesz i tyle. Typowe bzdury prawicowego samogwałciciela.
@kociambe Drogie dziecko byłem na brudstoku jak jedyne co do żarcia było to gotowana kukurydza w kolbach, grochówka z wojskowych kuchni polowych i kiełbaski z rusztu. Ludzie rozkładali swój towar na kocach, nikt nie pobierał od nich opłaty. To co jest teraz to upolityczniony syf.
Fajna, pozytywną historia 🙂