To się chyba często zdarza. Gdy byłam w połowie drugiej ciąży, położyli mi na salę kobietę po poronieniu...Nie wiem co musiała czuć, kiedy przez 3 razy dziennie słyszała bicie serca mojego dziecka przez ktg...Mam z nią kontakt do dziś, na szczęście potem zaszła również w ciążę i może się cieszyć bobasem. Jednak tamte dwa dni mam w pamięci do dziś...
Kiedy mi po porodzie zabrali dziecko na oiom, zostałam przeniesiona piętro niżej, na oddzial ginekologiczny, gdzie leżałam na sali z osobami po podobnych przejściach. Świetna sprawa. I miałam propozycje rozmowy z psychologiem
Ja byłam w odwrotnej sytuacji. W 3 miesiącu ciąży leżałam z odwodnieniem na patologii ciąży z 4 dziewczynami po poronieniach. Współczułam im strasznie ale dla mnie to była trauma słuchać każdej z nich kiedy i jak poroniły. Po wyjściu do domu ciągle się przez to bałam że też poronię. Na szczęście już zbliżam się do końca ciąży ale uważam, że nigdzie nie powinno tak być.
Ja po Poronieniu byłam na sali z dwoma kobietami w tej samej sytuacji. Za to wystarczyło iść do toalety żeby spotkać Panie z brzuszkami, bo byłyśmy na wspólnym oddziale.... To było bardzo bolesne tym bardziej, że byłam tam najmłodsza i wręcz wytykana palcami.
To jest polska... Tez poronilam i trafilam na sale z kobietami z brzuchami, ktore opowiadaly jak to ich pociechy beda miec na imie i ze wkrotce pojada na porodowke..
Dziwne, jak ja rodziłam, to te dziewczyny, które poroniły, albo ich dzieci umarły były na osobnej sali. I wszystkie, które były po aborcji były też jeszcze osobno. Nie rozumiem, jak można położyć kobietę po tak wielkiej stracie na normalnej sali...
Wspolczuje. Tez poronilam. 2 razy. W 12 i 9 tygodniu, wiec stosunkowo wczesnie, ale i tak bolalo. Dwujrotnie polozyli mnie na sali z dziewczynami w ciazy. Za 2 razem wypisalam sie na wlasne zadanie po wejsciu na sale.
Na szczescie teraz mam 2 wspanialych maluchow, chociaz ostatnia ciaze ciezko bylo zaplanowac. Dopuscic mysl o ciazy, bo co bedzie,jesli... Ale sie udalo :-)
Teraz sa inne przepisy i nie klada kobiet po poronieniach z takimi co urodzily lub sa w ciazy. Ja jak lezlam na podtrzymaniu to lezala z nami po poronieniu kobieta i bylo i nam dziwnie i niezrecznie... tak mi jej szkoda bylo..
Ja jestem po dwóch poronieniach ale dzięki wsparciu męża radzę sobie bez terapii.
Trzymam kciuki żebyś stanęła na nogi.
Oby kolejnym razem Ci się udało! Do trzech razy sztuka.
Trzymam kciuki! :))
U mnie to trochę skomplikowane bo mam wadę macicy. Jednak doszłam do wniosku, że dopóki mam macie to będę się starać. Dzięki za wsparcie Wiiix.
Dasz radę, ja boję się być matką.. Podziwiam:)
Chyba natura daje co cos do zrozumienia
Tak nie powinno być. Kobiecie po tak ogromnej stracie należy się osobna sala i psycholog do dyspozycji.
To straszne...
To płać 10 razy większą składkę na NFZ, skoro uważasz że się coś należy.
Według rządu należy się dokładne przesłuchanie i opcja więzienia.
BlueJay, nie według rządu, tylko według obywatelskiego projektu ustawy, który został odrzucony przez rząd właśnie.
byle zeby w przyszłości tą osobną salą, nie była cela więzienna, choć jest to prawdopodobne
To się chyba często zdarza. Gdy byłam w połowie drugiej ciąży, położyli mi na salę kobietę po poronieniu...Nie wiem co musiała czuć, kiedy przez 3 razy dziennie słyszała bicie serca mojego dziecka przez ktg...Mam z nią kontakt do dziś, na szczęście potem zaszła również w ciążę i może się cieszyć bobasem. Jednak tamte dwa dni mam w pamięci do dziś...
Kiedy mi po porodzie zabrali dziecko na oiom, zostałam przeniesiona piętro niżej, na oddzial ginekologiczny, gdzie leżałam na sali z osobami po podobnych przejściach. Świetna sprawa. I miałam propozycje rozmowy z psychologiem
Ja byłam w odwrotnej sytuacji. W 3 miesiącu ciąży leżałam z odwodnieniem na patologii ciąży z 4 dziewczynami po poronieniach. Współczułam im strasznie ale dla mnie to była trauma słuchać każdej z nich kiedy i jak poroniły. Po wyjściu do domu ciągle się przez to bałam że też poronię. Na szczęście już zbliżam się do końca ciąży ale uważam, że nigdzie nie powinno tak być.
Ja po Poronieniu byłam na sali z dwoma kobietami w tej samej sytuacji. Za to wystarczyło iść do toalety żeby spotkać Panie z brzuszkami, bo byłyśmy na wspólnym oddziale.... To było bardzo bolesne tym bardziej, że byłam tam najmłodsza i wręcz wytykana palcami.
To jest polska... Tez poronilam i trafilam na sale z kobietami z brzuchami, ktore opowiadaly jak to ich pociechy beda miec na imie i ze wkrotce pojada na porodowke..
Dziwne, jak ja rodziłam, to te dziewczyny, które poroniły, albo ich dzieci umarły były na osobnej sali. I wszystkie, które były po aborcji były też jeszcze osobno. Nie rozumiem, jak można położyć kobietę po tak wielkiej stracie na normalnej sali...
Wspolczuje. Tez poronilam. 2 razy. W 12 i 9 tygodniu, wiec stosunkowo wczesnie, ale i tak bolalo. Dwujrotnie polozyli mnie na sali z dziewczynami w ciazy. Za 2 razem wypisalam sie na wlasne zadanie po wejsciu na sale.
Na szczescie teraz mam 2 wspanialych maluchow, chociaz ostatnia ciaze ciezko bylo zaplanowac. Dopuscic mysl o ciazy, bo co bedzie,jesli... Ale sie udalo :-)
Teraz sa inne przepisy i nie klada kobiet po poronieniach z takimi co urodzily lub sa w ciazy. Ja jak lezlam na podtrzymaniu to lezala z nami po poronieniu kobieta i bylo i nam dziwnie i niezrecznie... tak mi jej szkoda bylo..