Za dzieciaka niewinnie zapytałam tatę, czy to banan w jego kieszeni, czy też cieszy się, że mnie widzi. Miałam jakieś 8 lat i nie miałam pojęcia, co to znaczy, po prostu podobał mi się ten zwrot, uważałam, że to zabawne. Mama zapytała mnie, czy rozumiem, o co pytam; skłamałam i odpowiedziałam, że tak.
Przez kilka dni tata nie potrafił spojrzeć mi w oczy, a czasem wręcz mnie jakby unikał.
Minęło wiele lat, zanim dotarł do mnie sens tego, o co spytałam. Na samo wspomnienie czuję ciarki żenady.
Dodaj anonimowe wyznanie
Mama powinna była poprosić żebyś wytłumaczyła skoro rozumiesz.
Tata za pewne ze stresu "chodził po ścianach", nie jadł, nie pił, miał myśli samobójcze.
Nosz curva, osłabia mnie tak sztuczny dramatyzm, tego pokroju.
Kiedyś nie. Dziś już nie wiadomo, niech dziecko opowie podobną historyjkę na zewnątrz, potwierdzi że "rozumie" i spowiedź u dzielnicowego gwarantowana.
Dragomir
Dajmy na to, mam widoczny przez ubranie wzwód. Moje dziecko to widzi, idzie na policję, ci przychodzą z oskarżeniem o bezwstydny i niekontrolowany pytostój.
Sam chyba teraz widzisz jak to brzmi.
Gdyby mnie córka wyskoczyła z takim niemądrym tekstem, co by to zmieniło w naszym życiu? Obawiam się, że nic.
Oj głuptasie. Wystarczy że powie taką historię innemu dziecku, rodzic innego dziecka się zainteresuje tematem, młoda powie że rozumie co właśnie powiedziała a ten rodzic z obawy o dobro młodej poda sprawę gdzieś dalej. Dziś nawet tatusiowie jak kąpią swoje dzieci, to jakoś krzywo jest to odbierane. Takie porypane czasy.
Nie masz racji Dragomir. Takie rzeczy się zdarzają ale nie są regułą a wyjątkiem, jeśli zdarzy się splot przypadków i jakiś oszołom albo inna nawiedzono-wyzwolona.
Przytłaczająca większość ludzi zachowuje się po prostu normalnie.
Gdybyś była córką Umbriaka, mogłoby się to skończyć inaczej :)
pierwsza prawdziwa historia wybolcowanj