#Bgvk2
Pewnego dnia robię „rejony”, sprzątam biuro projektowe i myję podłogę przy stanowisku młodego, wysokiego chłopaka, który akurat wykonuje swoją pracę. Tego człowieka nie znałem. Sprzątam i zerkam... zerkam... gość się męczy z zadaniem i denerwuje. Obserwuję go kątem oka i widać, że popełnia ten sam błąd.
- Weź wrzuć ten asset w katalog silnika, potem skonwertuj z poziomu programu, to zadziała – doradzam człowiekowi.
Gość obraca głowę, robi dziwną minę i rzuca mi pełne nienawiści spojrzenie.
- Czy wyglądam, jakbym chciał słuchać rad od kolesia z miotłą? Ogarniaj swój syf!
Wracam do swojego zajęcia, tańczę z mopem.
Dwie godziny później mamy spotkanie rady nadzorczej i przedstawiają mi dwa nowe nabytki, czyli nowych pracowników. Jednym z nich jest pan, który wcześniej mnie zrugał.
Jego mina, gdy stał w sali konferencyjnej, była bezcenna. Tego nie da się zapomnieć.
Nie został zatrudniony. Wyjaśniłem mu, że szanujemy każdą pracę i nie ma miejsca na podziały – człowiek dbający o nasze otoczenie jest równie ważny, co prezes albo projektant.
Żeby takie zasady były w każdej firmie, to świat byłby piękniejszy. Swoją drogą dobra decyzja, też bym nie przyjęła takiej osoby do pracy, nawet jeśli byłaby świetna w swojej dziedzinie.
I o ile są wspomniane w umowie o pracę. W poprzedniej pracy robiłam też za sprzątaczkę "bo tak, bo ta pani szybciej wychodzi, bo ona się nie może przemęczać" ale ku*wa wszystkimi dyrygować to już mogła. :)))
To chyba jakaś bajka, to nierealne, chyba że akcja wyznania nie dzieje się w Polsce.
Widzę, że wszyscy łyknęli bajkę o "przeznaczaniu na wyższe wypłaty". Firma IT, która zatrudnia 50 osób absolutnie czegoś takiego nie zrobi, jest to po prostu jakiś JanuszSoft, który oszczędza na utrzymaniu biura, każąc pracownikom latać z mopem (uwierzcie, że po 8h ciężkiej pracy umysłowej nikt na to nie ma ochoty).
Dokladnie. Januszyzm w czystej postaci - jesli sprzatacz(ka) musi pracowac 8h nad utrzymaniem porzadku, to conajmniej tyle samo czasu (zwykle wiecej) musza na to poswiecic informatycy - z czego wynika koszt w wysokosci 8h ich wlasnej pracy (ktory dodatkowo jest zazwyczaj wiekszy od kosztow pracy zatrudnionej sprzataczki). Z tego wlasnie powodu od praktycznie poczatkow cywilizacji nie musisz wlasnorecznie łapać swojego obiadu...
Nie mowie ze samego konceptu nie da sie jakos zorganizowac, tylko w tym wyznaniu tego jakos niewidac. Opisana historia najzwyczajniej w swiecie traci falszem/januszyzmem.
Dokładnie w biurowcu są już służby sprzątające, które robią cały biurowiec, czyli nie płacisz im jak pracownikowi swojemu, tylko za usługę tak jak mechanikowi itd.
Ojjj, chyba pan sprzątający został zjechany w pracy za opierniczanie się przy sprzątaniu, i postanowił nazmyślać bajeczek o tym, jak to on jest preziem i każdy w firmie ma dyżur z mopem😂 żadna szanująca się większa firma (a jest większa, skoro zatrudniałaby 50 osób) nie pozwoliłaby sobie na opłacanie specjalistów IT, którzy zamiast wykonywać zadania wymagające sporych kompetencji, szorowali by kible (na to umiejętności szczególnych nie trzeba) w czasie swojej pracy.
Też tak myślę, poza tym jak to "robił swoje zadanie" czyli pracował (nie było mowy, że to rekrutacja), a za 2h zebranie rady nadzorczej i przedstawienie nabytku.
Po pierwsze- rady nadzorczej w życiu by nie obchodzilo poznawanie nowych pracowników, po drugie- firma zatrudniająca 50 osób i tnąca koszty, a tu rada nadzorcza xd
No chyba ze dwuosobowa- "prezes" i jego doradczyni:p
Dokładnie Freezerx, myślę, że jakieś dziecko usłyszało, że w firmie może być "rada nadzorcza" i wypompowało z siebie tą historyjkę, nie mając pojęcia o prawie spółek handlowych i kompetencjach tejże rady 😂
Co za niemądre bajki... wysoko opłacani specjaliści są dla firmy zbyt drodzy, żeby przeznaczać ich czas na sprzątanie biura. I też wystarczy zrobić małą kalkulację: informatyk zarabia średnio 10-15 tys. miesięcznie, na 15 pomieszczeń potrzebujesz maks. 2 osoby sprzątające, które nawet niech bardzo hojnie zarabiają 5 tys. czyli łącznie wydatek dla firmy 10 tys. Jeżeli to miało się przekładać na wyższe pensje dla pracowników, to wychodzi podwyżka po 200 złotych na głowę.
Z szacunkiem dla pracy osób sprzątających, już widzę jak specjaliści, zarabiający duże pieniądze, sprzątają po 50 osobach piętro, łazienki itd. za 200 złotych więcej miesięcznie.
Innymi slowy, Japonczycy na przyklad, to idioci, ktorzy nie potrafia kalkulowac.
A mogliby byc wysoko rozwinietym krajem, posiadajacym globalne firmy. Tylko troche pomyslec by musieli.
@Corazwiecejpustki
Chodzi ci o japonskie szkoły? Bo nie slyszalem o czyms takim w kontekscie korpo.
Co zreszta ma sens, bo i czas dzieciakow nie jest jakos specjalnie cenny i bardziej chodzi o wychowanie sensownych ludzi ktorzy szanuja prace innych niz o pozapelniane zeszyty...
I chociaz mozna by probowac stosowac cos podobnego - zeby cywilizowac, cos przyoszczedzic tęperujac firmowych przodownikow brudu i balaganu, jesli warunki na to pozwalaja - to ta historia ewidentnie nie opisuje takiej sytuacji...
Nie wiem jakie są zasady w Japonii, ale wiem jakie w Polsce, a chyba o tym jest historia. Rozumiem, że fajnie wierzyć w bajki, w których świat jest sprawiedliwy i miły, ale realia biznesu są takie, że:
- specjaliści są za drodzy, żeby ich czas poświęcać na sprzątanie
- i tak mają raczej za dużo, a nie za mało pracy. W dużych firmach (a 50 osób to już dużo) zazwyczaj pracuje się na deadline’y, więc skończyłoby się tak, że musiałbyś płacić informatykom za nadgodziny, bo oni w czasie dnia sprzątali biuro. A nadgodziny są drogie
- większość osób na takich stanowiskach nie przyjęłoby pracy, która wymagałaby od nich sprzątania całego biura
- każde stanowisko ma opis obowiązków, a BHP to postrach wszystkich. Już widzę te cudowne szkolenia BHP ze sprzątania dla całego biura i procesy dot. wypadków przy pracy gdzie specjalista złamał sobie nogę sprzątając podłogi.
Obrażanie osób sprzątających (czy wykonujących jakąkolwiek uczciwą pracę) jest karygodne, ale wierzenie w bajki kogoś kto najwyraźniej nie przepracował dnia w dużej firmie jest zwyczajnie głupie.
Plus, jak sama nazwa wskazuje zadaniem rady nadzorczej jest nadzór nad działalnością spółki. Kompetencją rady nadzorczej NIE jest zatrudnianie pracowników. Prędzej już zarząd byłby uprawniony.
zaraz zaraz, 50 osób, 15 pomieszczeń?? Ile trwało sprzątanie panie prezesie? Pytam bo trzeba w biurze odkurzyć, piszesz, że na mokro jechałeś podłogę, trzeba sprzątnąć stołówkę, pomyć naczynia, posprzątać i pomyć kible.
To chyba dużo czasu to trwało.
Proszę też o wyjaśnienie w jaki sposób wydatki na firmę sprzątającą zostały podzielone pomiędzy wszystkich pracowników i jak były rozliczane....twórcza księgowość?
Pomijam to, że rada nadzorcza zbiera się żeby pracowników do firmy przyjąć ale nawet jeżeli jest to prawda to jakim cudem jedna uwaga rzucona w stresie do primadonny z mopem spowodowała nieprzyjęcie nowego pracownika.
Gadanie wielkiego prezesa gówno znaczy jeżeli ten pracownik miał duże doświadczenia i wiele projektów za sobą.
Inna firma chętni go przyjęła.
A ciebie były prezesie też ktoś przyjął??
Matkobosko, to musiało pisać dziecko lub ktoś mocno ograniczony, nie mający pojęcia o świecie. A więc prezes szuka oszczędności, rezygnując z usług firmy sprzątającej i zamiast tego płacąc za sprzątanie programistom (300-400% zarobków pani sprzątającej) i sam sprzątając (min 1000% zarobków pani sprzątającej). Bo rozumiem, że robili to w godzinach pracy, w czasie, kiedy mogliby wykonywać zadania generujące zysk dla firmy? I programiści, tudzież graficy czy ktokolwiek jeszcze tam pracował, przyjęci na stanowiska programistów lub grafików, bez mrugnięcia okiem pucowali podłogi i toalety w zamian za ułamek wypłaty pani sprzątającej, który stanowił max kilkuprocentowy dodatek do ich pensji. No sorry, jestem całkowicie przekonany, że 95 procent z nich nie zgodziłoby się na to. Chyba, że była to firma Januszex, całe to programowanie i grafika to był punkt ksero i tani druk, a pracownikami byli zdesperowane studenciaki na umowie o dzieło.
O lol, urażony autor się odezwał. A lekcje już odrobione?
Ej półki i inne regały STFU kretynko
Ciekawa jestem czy taki sprzątający programista robił to za darmo po godzinach w ramach wolontariatu? Czy może robił to w ramach swoich godzin pracy (ok. 200 zł. Za godzinę) czy może zgadzał się za godziny sprzątania pobierać opłatę analogiczna do sprzątaczy (ok.12zl. za h) choć mógłby wtedy programować. Może autor wyjaśni w jaki sposób takie rozwiązanie mogłoby się sprawdzać?
Jakoś nie chce się w to wierzyć. Bo kibli chyba sami nie myliscie? Albo pomieszczeń stołówki. Do takich potencjalnie śmierdzących i będących źródłem bakterii miejsc lepiej nadaje się profesjonalna firma. Informatyk który nigdy nie sprząta po sobie bo mamusia albo żona to robi mógłby być w tym kiepski. No i ten nowo zatrudnieniony - chyba wypadało by mu powiedzieć jakie są zasady a nie robić z niego idiotę.
Pracowałam w firmie, która może całego piętra nie wynajmowała, ale kilka biur już tak i toaletę i "kanciapę z ekspresem do kawy" sprzątły osoby zatrudnione przez właściciela budynku, ale o biura każda firma musiała już sama zadbać. Taniej wyszło kupienie po jednym robocie sprzątającym do każdego biura niż, o zgrozo, zatrudnianie informatyków do sprzątania. Chociaż kurz z biurka czy sprzętu każdy sam musiał sobie zetrzeć.
Już widzę jak programiści latają z miotlami. Mokry sen janusza biznesu
Musiałbyś patrzyć w jego kod kilka minut jednocześnie pozostając niezauważonym....