#BUhRY

Zobaczyłam dzisiaj pewien post i chciałabym się do niego odnieść oraz go skomentować.

Chyba każdy z Was słyszał o protestach, aby konie nie pokonywały drogi do Morskiego Oka, że to wykorzystywanie, cierpienie zwierząt. To samo tyczy się dorożek, które przemieszczają się po Zakopanem. Ilu ludzi, tyle różnych zdań na ten temat. Jednak najbardziej irytują mnie komentarze typu "niech woźnica pociągnie ten wóz", "pierd... górale".

Moi drodzy, zastanówmy się. Kto wsiada do tych dorożek? Górale? Czy to oni wożą się po Krupówkach? Gdyby turyści tak chętnie nie korzystali z ich usług pewnie o niczym nie było by mowy. A tak każdy orze jak może :)

Zabawne jest to, że z reguły najgłośniej krzyczą ci co sami korzystają. Przykład? Do pensjonatu przyjeżdża kobieta, atrakcją dla klientów jest kulig i ognisko. Kobieta ogromnie zadowolona z przejażdżki dorożką. Następnego dnia widzimy ją w telewizji podczas protestu pod Morskim Okiem. Hipokryzja prawda?
Używajmy mózgu, bo mam wrażenie, że u niektórych on się marnuje :)
Zimowomi Odpowiedz

Może i ludzie wsiadają do tych bryczek, ale to woźnica jest odpowiedzialny za konia. On powinien dbać o odpowiednia wagę, zdrowie konia, przerwy. Konie padają z wycieńczenia, to jest wina ich opiekunów!

Vampire7

Dokładnie, zgadzam się. To właśnie "Ci górale" są odpowiedzialni za los koni. Ogólnie konie nie boją się pracy, są wytrzymałe, ale potrzebują wody, jedzenia, odpoczynku, ewentualnie weterynarza. To właściciel powinien z koniem tyle jeździć ile jego koń jest w stanie wytrzymać w dobrym zdrowiu i przede wszystkim nie przemęczać!

DobryCzlowiek

wiecie ile kosztuje zakup i utrzymanie konia ? to jest za przeproszeniem w siusiak duża kwota. To co się pokazuje, że konie padają to wypadek przy pracy bo ni jak nie opłaca się zajechać konia do śmierci żeby zarobić nawet kilkanaście tysięcy.
Poza tym koń musi na siebie zarobić, górale nie hodują ich dla przyjemności czy z dobrego serduszka. Koń musi pracować, ktoś musi pracować nad koniem zanim od zacznie zarabiać

ksylitol

W całym czasie trwania bryczek pod mo padły 3 konie w trakcie pracy. Jeden miał jakiegoś guza o którym nikt nie wiedział i mógł paść w każdej chwili, drugi był rozgrzany i spocony (lato było, halo) to dostał (od bardzo mądrego turysty który komentował jakie to zwierzęta są biedne) zimną wodę. Szok termiczny i kon padł. Jeszcze jeden miał podobna sytuację, ale w czasie całego trwania bryczek nie padł ani jeden kon z przemęczenia. Fakt, jak już konie nie nadają się do pracy to są sprzedawane do rzeźni, ale kon to tez mięso, nie ma jakiegoś specjalnego przywileju. Woźnicy czy właściciele dbają o te konie, zmieniają je co max 2 trasy (pod górę, w dół i zmiana), dają regularnie pić i jeść. Jedyne na co można się skarżyć to przeciążenie wozów.

Cyklamena Odpowiedz

Może napisz to pod tamtym postem, a nie tu? Bo w sumie to tylko twoje zdanie, NIC ANONIMOWEGO

TurnDownForWAT

Ta strona zeszła na psy

Rety Odpowiedz

To NIE SĄ dorożki ani bryczki. To są WOZY. Dorożki i bryczki to lekkie pojazdy zaprzęgowe, mieszczące od dwóch do czterech osób. To jest to, co jeździ po rynku w Krakowie.
Konie w Morskim Oku ciągną wozy, do których załadować można ponad dwudziestu ludzi. To jest OGROMNA różnica.
Gdyby fiakrzy używali dorożek bądź bryczek, to nie byłoby takiej afery. Cholernie ciężko przepracować dwójkę koni, jeśli zapnie im się cztery osoby na hol.

Kizimizi27 Odpowiedz

Kiedyś...z 12 lat temu tata nam powiedział...dam wam po 50 zł jak wejdziemy na Morskie oko z buta. Weszliśmy. Wydał 2 razy tyle ale już chyba rozumie dlaczego.

Hybrid7

Ale ja nie rozumiem 😂

Prawdator

Nie wydał więcej bo górale biorą chyba 80zl od osoby. Tatuś chciał po prostu zaoszczędzić

metotreksat

Z 12 lat temu na pewno przejażdżki były tańsze. To, że teraz chcą 80zł/osobę nie znaczy, że ta cena się utrzymuje od x lat.

veriki Odpowiedz

No ale kulig po śniegu chyba się czymś różni od ciągnięcia przeładowanego wozu przez jakieś 7 km pod górę! Nie widzę tutaj za grosz hipokryzji. Koń jest zwierzęciem przystosowanym do pracy oraz do pewnego wysiłku. To w takim razie ci ludzie, którzy korzystają z pracy koni nie mogą protestować przeciwko ich wykorzystywaniu w taki sposób, w jaki robi się to nad morskim okiem? Mam wrażenie, że nie ta Pani, ale Ty autorko nieco rozminęłaś z logiką :)

NWP

Prawda to! Zupełnie co innego ciągnąć pod górę wóz z kilkorgiem (jak i nie więcej)) turystów a co innego ciągnąć po śniegu sanie z 4 osobami w środku.

Karolado Odpowiedz

Zobaczcie zdjęcia i filmy, nie umierają ze starości a z wyczerpania - nie, nie dbają o odpowiednie przerwy, to bajki. Bardzo łatwo się o tym przekonać. A i rozumiem ze jakby np ludzie w obozach pracy tez są przez lata przystosowywani to spoko? Nic im nie jest?

DarkPsychopathll

@Karolado no i? To tylko zwierzęta i tylko po to są hodowane

GeniusYoongi

A to wszytko wiesz z filmów i zdjęć?

SzczerbataMorda

GeniusYoongi- Nie. Z własnych doświadczeń. Byłam przy śmierci jednego z koni, wcześniej idąc obok niego.

SercetJohny Odpowiedz

Co za bzdury, turyści chcą korzystać z usług, to normalne. Oczywiście nie powinni korzystać z dorożek, jeśli wiedzą, że konie są przepracowane, ale to właściciel ma psi obowiązek nie przemęczać zwierzaków.

Rattonowa Odpowiedz

Problemem nie jest to, że konie pracują - problemem jest podejście górali do swoich koni. Ich nie obchodzi stan zdrowia zwierząt, to czy są właściwie okute, czy mają dopasowany sprzęt, czy, koń jest w stanie psychicznie sprostać przebywaniu w takim tłumie (to są płochliwe zwierzęta i potem są akcje takie, jak ostatnio na Krupówkach). Konie górali, to konie grube, z kopytami w fatalnym stanie, poobcierane, często kulejące i przepracowane. To konie trzymane byle gdzie i byle jak, przewożone, czymś, co nie spelnia nawet norm zdrowego rozsądku. Dla ich "opiekunów" nie liczy się ich zdrowie i komfort zarówno fizyczny, jak i psychiczny. Dla nich liczy się jedynie zysk. Koń to dla nich zwykła kupa mięsa, którą kupili za określoną kwotę, na której zarobią, ile mogą, a ostatecznie sprzedadzą na mięso, jak już się "zużyje". Ci ludzie nie mają dla tych zwierząt ani serca, ani nawet szacunku. Sama mam konia z gór i wiem doskonale, jak był traktowany przez człowieka, dla którego pracował. A osobom, które twierdzą, że konie mają przerwy w pracy polecam zrobić sobie test i spróbować odróżnić dwa konie tej samej maści po budowie. 90% ludzi nie potrafi tego zrobić, co górale skrupulatnie wykorzystują i po prostu przeprzągają konie do innych wozów/dorożek.

mojadecyzja Odpowiedz

Nie opowiadam się za żadną ze stron, bo w sumie każda ma po części trochę racji. Wyrażę tutaj tylko swoją opinię co do tej sytuacji:
1) Konie od tysięcy lat są hodowane do "pracy" w różnych "zawodach". Jedne gatunki są przystosowane do pracy pod siodłem, doskonale skaczą, szybko (szybciej od innych) biegają i są bardziej wytrzymałe. Inne od początku były krzyżowane tak, by nadawały się do "ciężkich prac" (wcale nie mówię, że skoczkowie/ skoczki? mają lekko). Taki koń ma inną budowę, są mocniejsze. Dla takie konia praca fizyczna to tak na prawdę nie wysiłek, tylko "konieczność". Koń, który nie wykonuje czynności, do których "stworzony" i przyuczony od źrebaka, męczy się. To tak jakby psa, który cały dzień biega, bawi się na podwórku nagle zamknąć w kojcu. I niech stoi. Koń/ pies nie rozumie tego i jest mu z tym źle. Nie mówiąc już o tym, że koń który nie chodzi, tak naprawdę już nie żyje... Nie ma nic bardziej smutnego i tragicznego niż zamknięty w boksie niebędący w stanie chodzić koń. W oczach widać wszytko, przede wszystkim żal i rezygnacje.
2) "Jesteś odpowiedzialny za coś, co oswoiłeś". Nie znam i raczej już nigdy nie przeczytam piękniejszego i bardziej prawdziwego stwierdzenia. Jeśli już ktoś zdecyduje się na posiadanie konia (lub urodzi się w rodzie, w której od x lat tak jest), powinien do kurw* nędzy wiedzieć jak zająć się zwierzęciem. Wbrew pozorom są to bardzo wymagające stworzenia. Delikatne. Potrzebują wysiłku, ale nie katorgi i męczarni. Im tez może być gorąco czy zimno. Mogą mieć gorszy dzień (miałam odczynienia z kapryśnym konikiem ;)). Nie są też na pewno maszynami; potrzebują odpoczynku jak każdy i pokarmu (paszy i innych) dzięki, którym będą miały siłę na pracę.
Praca konia na drodze do Morskiego Oka, sama w sobie nie jest niczym zły. Tak było od dawna. Chodzi o sposób w jaki tę prace musi wykonywać!

Iosovoi Odpowiedz

Kulig, czyli ciągnięcie sań z kilkoma osobami przez pół godziny po płaskim terenie/małych górkach to jednak nie to samo co ciągnięcie ważących tonę wozów wyładowanych do granic możliwości przez godzinę na wysoką górę i kolejną godzinę hamowanie tego wozu z tej samej góry.

Zobacz więcej komentarzy (12)
Dodaj anonimowe wyznanie