Byłam kiedyś na pierwszej komunii jako gość. Po kościele był obiad. Dziewczynka, która przyjmowała komunię, przez cały obiad przeglądała prezenty i liczyła pieniądze. Zapisywała kwoty wraz z nazwiskiem dającego prezent w notesie.
No cóż...
Dodaj anonimowe wyznanie
Co tu dużo mówić, ktoś ją tego nauczył
A nikt nie pomyslal, ze zapisywala, zeby potem pieniadze sie nie rozplynely? :D
No dajcie spokoj, kto widzial te pieniadze po komunii?
Dziewczyna przedsiebiorcza - potem rodzice jej nie wmowia, ze wydala juz wszystko na lody, ma zapisane w notesie.
@TabascoNincja Ona jednak dopisywała obok nazwiska osób, od których je dostała - gdyby zapisywała same kwoty, Twoja argumentacja miałaby sens.
Pamiętam, że z nudów kiedy wieczorem dorośli sobie dyskutowali przy stole ja otworzyłam wszystkie prezenty i powyjmowałam koperty z życzeniami, a pieniążki pochowałam do innej luźnej koperty. Tak więc rodzice nie wiedzieli za bardzo ani co od kogo dostałam, a nie ile kasy dostałam. Widzę, że jednak dobrze zrobiłam. A do teraz pamiętam, ze od sąsiadki dostałam szklanego słonika i 20zł. A z reszty prezentów to prawie nie pamiętam co od kogo dostałam.
Heh. Pewnie rzeczywiście dobrze zrobiłaś. Nie znam Twoich rodziców, ale wiem, że niektórzy podchodzą do dawania prezentów jakoś dziwnie, jakby to były zawody kto da więcej. A to nie o to chodzi, zwłaszcza jeśli obdarowywane jest dziecko, które dużo bardziej niż z grubej koperty może ucieszyć się z taniej pierdoły, bo np. akurat taką chciało dostać.
Myślę, że raczej byli ciekawi kto co dał, a nie ile się wykosztowali. Siostry mojego ojca mają za to bardzo specyficzne podejście do dawania prezentów i przy najbliższej okazji musiały wypytać się co dokładnie i od kogo dostałam, a ja już wtedy nie pamiętałam większości. I z tego co pamiętam to najbardziej ucieszyły mnie bardzo skromne kolczyki i właśnie ten słonik :)
Widać podpatrzyła u rodziców podobne zachowanie
Nie wiem czy współczuć, czy raczej zazdrościć? Bo wiecie, ma spory potencjał żeby wyrosnąć na jedną z tych osób które zawsze mają domowy budżet rozpisany na rok do przodu xD
Also, ja z mojej komunii pamiętam głównie fajną atmosferę i jak bardzo cieszyłam się, że cała, nawet dalsza rodzina przyjechała. Bo mieszkaliśmy wszyscy w dość dużym rozstrzale kilometrów i rzadko miałam okazję ich widywać. No i rower, w dodatku taki liliowo-błękitny, czyli mój ulubiony kolor wtedy xD
Co jak co ale kasa się musi zgadzać.
W niektórych krajach przy bierzmowaniu to standard... Podobno, żeby się nie pogubić w tym kto co dał i, żeby pamiętać potem każdej z tych osób podziękować. Nie do końca rozumiem koncept, ale nikt z tego żadnego wielkiego halo nie robi :)
Bedzie ksiegowa :)
bo w dzisiejszych czasach kmunia to nie przyjecie Pana Jezusa a festiwal prezentow
chrzest to nie zapwnienie dziecku wychowania w wierze ejsli rodzice nie beda mogli, tylko konkurs na najbogatsza ciocie i wujka
a potem tacy wszyscy religijni :)
Ja ze swojej komunii pamiętam głównie,że się upiłam. Chrzestny pił drinka Pepsi z wódką w szklance z nadrukiem pepisi. Wypiłam 3/4 szklanki. Pieniędzy nie zobaczyłam. Religijnie też nie odczułam. Później tylko rozczarowanie, bo po komunii rodzice przestali chodzić do kościoła a mi dalej kazali chodzić.
W tych czasach nie ma tradycji,ta cała komunia Jest tylko poto żeby pokazać się przed rodziną w kościele i żeby bombelek dostał dużo prezentów,mieszkam w niemczech mam znajomą która wyznaje islam (czy coś tam) i stwierdziła że jej córka będzie też chrześcijanką bo chce obchodzić święta bożego narodzenia i dostawać prezęty