#Labck
Nie jestem tutaj po to, żeby opisywać na czym polega choroba psychiczna/zaburzenia psychiczne, to w dobie internetu każdy może sobie wygooglować.
Chcę tylko powiedzieć, że w związku ze stygmatyzacją przez społeczeństwo chorób psychicznych nigdy nikomu się nie przyznałam, że choruję, biorę leki, chodzę na terapię. Wie tylko mój partner, który jest dla mnie ogromnym wsparciem. My, chorzy psychicznie nie jesteśmy trędowaci. Nie chcemy nikogo skrzywdzić (oczywiście oprócz sadystów, psychopatów i socjopatów, którzy czerpią z tego przyjemność). Staramy się przeżyć każdy dzień tak samo jak Wy, po prostu jest nam o wiele ciężej.
Ludzie widzą ładną, młodą dziewczynę, fajnie ubraną i nikt z ludzi, których spotykam na co dzień, nie pomyślałby, że cierpię. Rozmawiam z wami, sąsiadami, znajomymi, kolegami z pracy, o waszych psach, dzieciach, sprawach rodzinnych. I uśmiecham się, doradzam wam w waszych problemach, jestem pomocna i miła. Zabijam przerażenie i paranoję udawaną pewnością siebie i uśmiechem, byciem uprzejmą.
Rozpaczliwie próbuję utrzymać się na powierzchni, choć czasem zastanawiam się po co.
Chcę powiedzieć, że wśród was są takie osoby i nawet o tym nie wiecie. To wcale nie musi być outsider w kącie, że spuszczoną głową, ubrany na czarno.
Pod wielkim uśmiechem skrywa się często cierpiąca osoba.
Faktycznie. Opanowany sociopata stanowi większe zagrożenie niżeli niestabilny schizofrenik.
A ja mówię. Nie na zasadzie, że przy pierwszym spotkaniu wymieniam co mi jest. Po prostu np. mówię, że nie mogę się wtedy spotkać bo mam psychologa, tak samo jakbym powiedziała, że mam okulistę. Bez wdawania się w szczegóły. To wykluczenie zaczyna się od nas samych. Skoro ja nie uważam tego za nic złego to nie mam powodu aby to ukrywać.
A po co ukrywać chodzenie do psychologa? To nie psychiatra. Do psychologa mogą chodzić ludzie bez zaburzeń psychicznych.
Łał, wiesz wiele osób jest chorych psychicznie i się do tego nie przyznają bo po co. Nie każdy musi to widzieć. Ty nic tym ludziom nie robisz, po prostu gadasz sobie z nimi o pogodzie czy kwiatach i to jest ok, jesteś normalna. Każdy ma tam jakieś swoje dziwactwa, po prostu niektórzy są bardziej szurnieci inni mniej i co z tego.
No okej w takim razie co z tego, że ktośtam ma autyzm albo raka. Tu bardziej chyba chodzi o to ze jeżeli przyznałaby się do choroby psychicznej zostałaby odrzucona przez społeczeństwo. Ale jak ktoś jest chory fizycznie to od razu współczucie, wsparcie, zbiórki pieniędzy. Trochę współczucia.
To są zaburzenia psychiczne a nie choroby psychiczne. Stwierdzam że nie istnieją choroby psychiczne bom jest trollem.
Czy ty autyzm zaliczyłaś do chorób fizycznych czy o co ci chodzi?
Z tego co opisujesz masz schizofrenię. Ludzie ze schizofrenią potrafią być bardzo niebezpieczni, więc może powinnaś trochę zrozumieć rezerwę innych do ciebie. Choroby psychiczne generalnie są nieprzewidywalne i nie każdy ma obowiązek chcieć się narażać.
Z tego co opisała ma objawy wielu różnych zaburzeń psychicznych. Nie tylko schizofrenii.
Wiem, wiem.
No racja. Bo faktycznie sociopata jest bardziej niebezpieczny od nie stabilnej osoby chorej na schizofrenię.
Dobrze, że mi powiedziałaś, że osoba z zaburzeniami psychicznymi nie musi być outsiderem ubranym na czarno, bo sama bym na to nie wpadła. Ta końcówka jest po prostu denna.
Zgadzam sie z wyznaniem. W ubieglym roku na calym swiecie milion osob popelnilo samobojstwo, a wielu ludzi nadal nie traktuje chorob psychicznych powaznie. Coraz wieksza ilosc osob nie ufa nikomu wokol siebie, a pozniej jest wielkie zdziwienie ze ktos nie zyje.
Ja jestem tym człowiekiem co nie ufa nikomu wokół siebie. I to łącznie z sobą samym.
Ok, chcesz powiedzieć, że wśród nas są ludzie, którzy mają problemy psychiczne i są nieszczęśliwi, ale skrywają się pod maską pozorów. Fajnie wiedzieć, ale już było tyle anonimowych wyznań na ten temat, że już to doskonale wiemy. I co w związku z tym, że ukrywasz to przed ludźmi, a udajesz, że jest wszystko w porządku? Nie rozumiem sensu tego wyznania.
Ja jestem tym człowiekiem co nie ufa nikomu wokół siebie. I to łącznie z sobą samym.
Sensem każdego wyznania powinno być zwierzenie się z tego co nam siedzi w głowie i nie daje spokoju. Czyli to ma mieć sens dla autora. Dla ciebie nie musi.