#BRrsH
Wracałam wtedy tramwajem do domu. Było koszmarnie gorąco, na dodatek był to pojazd bez klimatyzacji. Po paru minutach wiedziałam, że nie ustoję do końca, miałam jeszcze jechać ponad pół godziny, a nie mogłam wysiąść, bo spieszyłam się na zajęcia na uczelnię (miałam kilkugodzinne okienko w środku dnia, zajęcia zaczynały się ok. 16 - nie pozdrawiam układających...). Jak to w godzinach szczytu, wszystkie miejsca zajęte, poprosiłam chłopaka w wieku około studenckim, czy by mógł mi zwolnić miejsce, bo bardzo mi słabo. Udało się, już miałam siąść, gdy poczułam silne szarpnięcie za ramię. Jakaś babcia weszła w tryb bojowy, i zaczęła wykrzykiwać, że takim downom jak ja nie powinno się pozwalać być wśród ludzi, bo wszystkich obrzydzają. Miałam wtedy taką przypadłość, że będąc mocno zdenerwowaną, zaczynałam się jąkać, sklecenie zdania zajmowało mi całe wieki. Tak więc próbując wypowiedzieć te parę słów, jeszcze bardziej się zaśliniłam (zapomniałam o tym zupełnie), więc faktycznie wyglądało to mocno nieciekawie. Albo ciekawie, zależy dla kogo.
I tu następuje zwrot akcji. Do coraz bardziej pieniącego się mohera podeszła na oko 10-letnia dziewczynka... z zespołem Downa. Pociągnęła ją za rękaw i najsmutniejszym głosem, jaki słyszałam w życiu, zapytała się, dlaczego ona się z niej śmieje, że ma tę chorobę. Gdybyście zobaczyli babsztyla w tym momencie! Odskoczyła jak oparzona, uciekła do drzwi i na najbliższym przystanku wypadła, jakby ją goniło stado wilków. Dziewczynka poprosiła mamę, czy może mi dać chusteczkę. Dopiero wtedy do mnie dotarło, że mam pewnie pół twarzy w produkcie pracy ślinianek, z wdzięcznością wzięłam (własnych nie miałam niestety) i się doprowadziłam do stanu jako takiego. Jeszcze chwilę z nią porozmawiałam, naprawdę niesamowite dziecko.
Odnośnie Ciebie i tego, jak opisujesz, że wyglądałaś: gdybym Cię wtedy zobaczyła to wystraszyła bym się, że masz objawy udaru.
Odnośnie dziewczynki: piękna postawa. Mam cichą nadzieję, że czegoś tego babsztyla nauczyła.
Dostanę za to minusy. Wspaniałe dziecko, prawda i wielkie brawa dla niej. Tylko proszę niech ta dziewczynka nigdy nie pomyśli żeby mieć dzieci.
A co ma piernik do wiatraka..?
Etan, widzę że jak zwykle nie zrozumialaś czyjejś wypowiedzi ;)
Wyjasnie. Etonal próbuje mi nawrzucać za komentarz pod innym wyznaniem. Etonal, jak już napisałam pod tamtym wyznaniem. Nie mam zamiaru rozwodzić się i niszczyć szczęśliwej rodziny z takiego powodu. Wróć do tamtego wyznania i przeczytaj mój komentarz. Z góry dziękuję.
*wyjaśnię
@Etonal, pozwól że sobie odpuszczę bo mi się pisać i wyjaśniać nie chcę. Powodzenia w życiu życzę.
Ta dziewczynka na pewno to przeczyta i weźmie sobie do serca twoje postulaty.
Jak słyszę od mojej przyjaciółki - nauczycielki, jak zachowują się niektórzy "zdrowi, sprawni, zaradni i odpowiedzialni" rodzice, to myślę, że może lepiej by było, gdyby wychowywałaby je osoba z niepełnosprawnością intelektualną...
@Espresso, nie miałam w zamiarze wywołać gównoburzy. I nie chodziło mi o wiek czy też płeć. Chodziło mi o "zespół Downa". Zresztą było tu kiedyś wyznanie gdzie dziewczyna opisywała związek dwóch osób z zespołem Downa którzy planowali mieć dziecko. Niestety nie podam linka do tego wyznania bo byłam wtedy zalogowana pod innym nickiem.
W zasadzie trisomia chromosomu nie jest, z tego, co wiem, dziedziczna. Wiele osób z tym schorzeniem jest też w stanie normalnie funkcjonować i wychować dzieci. Gdzie więc jest problem?
Dziewczyny z zespołem Downa nie czują popędu seksualnego, przrz co często padają ofiarami gwałcicieli.
@Angel12345 mam nadzieję że wiesz że ludzie z zespołem Downa są bezpłodni...
doucz sie, nie sa
kobieta jak ajbardziej moze zajsc w ciaze, a mezczyzna ma znacznie obnizona plodnosc
ale ma, szansa wiec jest