W gimnazjum przyjaźniłam się z jedną osobą i pod koniec drugiej klasy pokłóciłyśmy się tak strasznie, że do końca szkoły nie zamieniłyśmy ze sobą ani jednego słowa, a od szkoły średniej widywałam ją bardzo rzadko. Obecnie mam 33 lata, wyprowadziłam się 100 km dalej od mojego domu rodzinnego, mimo to po wielu latach spotkałyśmy się w jednym ze szpitali. Zarówno ona, jak i ja czekałyśmy na badanie onkologiczne. I wiecie co się stało? Pewnie się spodziewacie, że zaczęłyśmy rozmawiać i poszłyśmy na kawę, ale nawet nie powiedziałyśmy sobie cześć. Podczas gdy ja nie mogłam oderwać od niej wzroku, ona po zobaczeniu mnie gapiła się cały czas w inny kąt. Opowiedziałam o tym mojemu mężowi i wspólnie doszliśmy do wniosku, że nie ma co odbudować tej znajomości – w końcu z jakiegoś powodu ona się zakończyła. Szkoda tylko, że pomimo iż ja na chwilę obecną jestem zdrowa, to moja była przyjaciółka odeszła z tego świata miesiąc temu. Dzisiaj po raz pierwszy od wielu lat zrobiłam coś dla niej dobrego – zapaliłam znicz na jej grobie.
Dodaj anonimowe wyznanie
O co się pokłóciłyście? Nie wydaje Ci się to teraz głupie? W czasach szkolnych dzieci często robią wielkie afery z błahostek. Trzeba było chociaż się odezwać, wcale nie musiałyście się później przyjaźnić, najwyżej każda poszła by potem w swoją drogę.
Co za bezmyślny i okropny komentarz. Skoro autorka uznała, że odnawianie znajomości nie ma sensu, to dlaczego miałaby się do tego zmuszać? Dla znajomości z PODSTAWÓWKI? I dlaczego to ona miałaby to zrobić, a nie ta druga kobieta? A idź ty z takimi komentarzami.
@ohlala
Obie powinny zamienić ze sobą jakieś słowo, chociażby dlatego, by pokazać, że nie są aż tak wrednymi suk..mi, że dalej się wkur..ją na sprawę z przed ~~20 lat, tym bardziej, że badania onkologiczne to nie byle co - autorka wyznania też mogła być śmiertelnie chora.
Oczywiście jeżeli miały by wracać do tamtej sprawy, to lepiej że się nie odzywały.
A mało to razy tracimy kontakt z ludźmi przez jakąś pierdołę?
Jeżeli ktoś się z kimś przyjaźnił, a potem ta przyjaźń się skończyła (bez znaczenia w jaki sposób), to znaczy że to nie była przyjaźń, tylko co najwyżej kumplowanie się, a młodzi ludzie źle definiują znaczenie przyjaźni. Zresztą 90% znajomych z czasów szkolnych, później znika z naszego życia i wszelkie kontakty ograniczają się do co najwyżej "cześć", gdy kiedyś gdzieś przypadkiem się spotkacie.
Przeszłam nie tak dawno trochę podobna historię, wielkie Best friends, później kłótnia, życie nas stawiało obok ciągle, te same szkoły, studia, akademiki. Nie odnowiliśmy przyjaźni,niedawno rak pokonał. Żałuję że nie wiedziałam, nie podeszłam pogadać poprostu. Też co roku zapalam świeczkę,sama nie wierzę ale dla niej było to ważne. Rozumiem autorkę. To nie sucz. Poprostu zawsze myślimy ze mamy czas.
Ostatnie zdanie mnie zaciekawiło: myślałam, że jeszcze z nią pogadasz tylko kiedy indziej? Chciałaś odnowić przyjaźń, ale odsuwałaś to w czasie? Bo reszta wypowiedzi brzmi, że nie chciałaś, a jedynie po jej śmierci Ci trochę żal, a ostatnie zdanie, że chciałaś ją odnowić, ale myślałam, że masz jeszcze czas na to.
dlaczego kobiety są takie zajadłe?
Czy dobrego - tak jej to pomoże, jak (nomen omen) umarłemu kadzidło.