#BMIta
Historia sprowadza się do owych kulek. Od kiedy razem mieszkamy mieliśmy koty, oba były moje, jeszcze z czasu gdy mieszkałem z rodzicami. Niestety, po roku zdechły, były dosyć stare. Postanowiliśmy pójść do schroniska i przygarnąć dwa nowe! Nie będę wspominał o tym, co tam zobaczyliśmy, ale po dobrej godzinie namysłu wybraliśmy dwa koty, już prawie wychodzimy... Nagle jeden kotek wyrywa się i biegnie do jednej z klatek. Pan ze schroniska wytłumaczył nam, że kotka, która była w owej klatce to wielka miłość kociaka, którego chcieliśmy. Serce nas zabolało, więc wzięliśmy i trzeciego.
Dwa drapaki, pełno rzeczy dla kotów zapełniły nam dom, było ciepło, przytulnie. Minęły dwa lata. Kociaczki wyrosły, pokochaliśmy je, a one nas (tak myślę... z tymi małymi szatanami nigdy nic nie wiadomo). Oczywiście koty to koty, rozpuściły się niemiłosiernie, ale za to się je kocha. Prócz Murzyna (całego czarnego kota, nie człowieka!) mieliśmy tych "zakochanych"... Samiczka uwielbiała się wtulać w moją żonę, samiec we mnie. Zauważyliśmy, że Kerrigan wtula się nie w nogi czy w brzuch, a coraz częściej w piersi mojej ukochanej. Zaśmiałem się i powiedziałem, żeby poszła do lekarza, bo malutka coś wyczuwa.
Wzięła to na poważnie - poszła. Do dzisiaj nie mogę uwierzyć co się stało. Wykryto u niej nowotwór piersi we wczesnym stadium, co szybko pozwoliło na zwalczenie choroby. Przeżyłem wtedy wiele nieprzespanych nocy, płaczu i wydanych pieniędzy na wszelkie dobroci dla naszej wybawicielki. Dzisiaj z tego już żartujemy, ale Kerrigan nadal dostaje najsmakowitsze kąski. Sam nie wiem, co by było, gdyby Raynor wtedy nie pobiegł ku jej klatce i gdybyśmy jej nie przygarnęli...
Serio potrzebne bylo az tyle tych wypocin? Wystarczyly max 3 zdania.
Kolejny grafoman...
Jakby byly 3 zdania to by sie zaraz ktoś odezwał, oddajcie stare anonimowe itd. A tak to historia do cieplej herbatki.
Od lat wiadomo, że koty wyczuwają pewne choroby. No może nie same choroby ale przy stanach zapalnych temperatura miejsca chorobowego się zmienia i koty lgną do tej części ciała, bo im tam przytulniej.
Koty zawsze się przytulaja, wiec to zwykłe brednie.
Jeśli się przytulają normalnie ale nagle zmienią miejsce coś jest na rzeczy ;). Niektóre koty w ogóle się nie przytulają więc jakie zawsze xD
@rutabo .ogeiktsyzsw do trepskE
Nie, koty nie zawsze się przytulają. Nawet jeśli są pieszczochami to zazwyczaj mają swoje rytuały, jeśli nagle zmieniają zachowanie to znaczy, że coś jest na rzeczy.
Kerrigan i Raynor, i ..murzyn, a nie mógłby choćby Zeratulem być? Mnie to razi :)
Bo koty są magiczne :)
Psy też mają taką moc.
LOL ale brednie. Koty zawsze się wtulają. Tak jak jest szansa na raka piersi. Przypomina to troche religijne bajania i nadinterpretacje.
To akurat da się wyjaśnić naukowo.
No to właśnie splacila swój dług za przygarniecie jej ;)
Raynor i Kerrigan - też uwielbiam Starcraft :D
): anoimi ewakeic ,ągord ąjows A .anyzruM i aronyaR eicejunimyrksyd utsorp op ilyzC