#BJuK9

W czasie moich studiów na naszym wydziale pracowały bardzo fajne panie sprzątaczki. Trzy typowe panie Halinki - po pięćdziesiątce, trwała na głowie, zawsze uśmiechnięte, w obowiązkowych niebieskich fartuchach i z nieśmiertelnymi miotłami w rękach. Panie były bardzo miłe i rozmowne, dodatkowo każda z nich namiętnie paliła, a że często wychodziliśmy z kumplami na fajkę przed budynek wydziału, to rozmawialiśmy o różnych duperelach.

Na ostatnim roku studiów postanowiliśmy zrobić paniom prezent na Dzień Kobiet. Złożyliśmy się w szóstkę po dyszce i kupiliśmy każdej z pań pół litra wódki. Uznaliśmy, że skoro są takie rezolutne, to na pewno docenią nasz dar, a nawet jeśli nie, to przekażą mężom. Po zajęciach zapukaliśmy więc do kanciapy pań sprzątaczek.
Jedna z pań otwarła już lekko wstawiona. Na stole stała już prawie opróżniona butelka wódki, co prawda bez etykiety i banderoli, ale każdy domyślił się, o co chodzi. Na ten widok zaczęliśmy się trząść ze śmiechu, a jeden z kumpli, bez żadnego słowa, postawił na stole nasze trzy flaszki. Panie były strasznie skonsternowane, ale udało mi się je uspokoić, mówiąc, że przyszliśmy tu życzyć wszystkiego najlepszego z racji Dnia Kobiet, i że dołożymy im co nieco, bo widzimy, że już im się kończy.

Wtedy jedna z pań podeszła do szafy, z której wyciągnęła dwie butelki coli, i stwierdziła, że bez nas nie piją, szklanek wystarczy, tylko będziemy musieli stać. Z racji, że wydział był już praktycznie pusty, a z dozorcą mieliśmy dobre układy, zgodziliśmy się.

Spędziliśmy tam godzinę, w trakcie której kumpel poleciał po jeszcze dwie flaszki.

Na odchodnym panie prosiły, żeby nikomu o tym nie mówić, bo mają umowę z dziekanem, że mogą sobie popijać w pracy. "Byle po 18:00 i z flaszek bez etykiet i akcyzy, bo w razie czego można się wykpić, że to rozpuszczalnik (!)".

Na odchodnym pomachał nam dozorca. W drugiej ręce trzymał, a jakże, szklaną butelkę bez etykiety i banderoli...
Ostrzenozeinozyczki Odpowiedz

Końcówka mnie rozbroiła xD
Te panie sprzątaczki i dozorcę, to będziecie pewnie lepiej i milej wspominać, niż wykładowców ;)

ohlala Odpowiedz

Wiem, że pewnie powinno mnie to rozbawić czy coś w tym stylu, ale i tak uważam, że to żenada.

budyn4

Mnie smuci fakt, że doszło do konieczności pozwolenia na picie w pracy. Znaczy alkoholizm. Tolerowany w pracy. A co z jakąś nową osobą, która nie pije, a chciałaby pracować? Nie da się w takim środowisku

ohlala

@budyn4

No to jest jakiś absurd, naprawdę. I to jeszcze wszystkie trzy... Jak mówisz, przyjmą kogoś nowego i będzie presja chlania.

PiratTomi

Smutne jest to, że wpadli na pomysł by kupić wódkę. Kto daje w prezencie wódkę? To, że ktoś pracuje fizycznie, nie oznacza, że musi łoić alkohol. Ok, one się okazały alkoholiczkami, ale wg mnie, to trochę poniżające. Tak samo jak dawanie robotnikom napiwku w postaci piwa. Już lepiej nic nie dać niż wyskoczyć z czteropakiem piwa.

ohlala

@PiratTomi

To też. Mi by do głowy nie przyszło dać w prezencie na dzień kobiet wódkę... Ale dawanie alkoholu w prezencie jest bardzo polskie.

PiratTomi

Gdyby mi ktoś dał alkohol* w prezencie albo w formie napiwku, to by mnie obraził. W ogóle skąd pomysł by dać wódkę na dzień kobiet? Autor, jak widać, taki sam patus, jak te panie.
A picie w pracy to jakaś porażka. Jak można chlać w robocie? Dno!

*cena tego alkoholu nie ma znaczenia.

Mmpp00

A nie pomyśleliście, że skoro tyle lat rozmawiali podczas fajki o duperelach, to mogli poznać te panie na tyle dobrze, że wódka okazała się dobrym prezentem?

Ostrzenozeinozyczki

Przesadzacie. Sam jestem abstynentem, i też zdarza mi się dostawać alkohol w postaci napiwków. Mój barek jest pełen dobrych trunków, które sam dostałem od innych ludzi. Zawszę mogę je przekazać dalej, jako kolejny prezent, a przeważnie mam co polać dobrego przyjaciołom, kiedy wpadną do mnie bez auta, samemu sącząc colę z cytryną :D
Tak jak @Ohlala napisała. Taka tradycja.
Jak dla mnie nie ma co szukać dziury w całym.

PiratTomi

Wg mnie, alkohol w prezencie to komunikat o treści: miałem cię w dupie, kupiłem coś na szybko.

ad13

@budyn4
"A co z jakąś nową osobą, która nie pije, a chciałaby pracować? Nie da się w takim środowisku"

ohlala
"przyjmą kogoś nowego i będzie presja chlania"

Chyba trzeba mieć dobre predyspozycje żeby takiej presji ulegać. Średnio rozumiem dlaczego nowa osoba nie mogłaby w takim środowisku pracować.
Zdarzyło mi się przez pewien (dłuższy) czas pracować z samymi facetami, sztuk +/-15, którzy parali się zajęciem (chyba najczęściej i raczej słusznie) kojarzonym z piciem. I rzecz jasna picie było, namawianie i nieufne spojrzenia z początku też, ale żadnej presji nie czułam (może jestem jakaś niewrażliwa?). Z początku - podkreślam, a ogólnie do samego końca relacje mieliśmy rewelacyjne, do dziś z uśmiechem wspominam, chyba najfajniejszy zespół, z jakim zdarzyło mi się pracować, choć nawet łyka alkoholu z nimi nie wypiłam.

PiratTomi

Ale było namawianie, czyli presja. Pamiętaj, że nadal pokutuje wychowanie, zgodnie z którym, człowiek ma być uległy. Dużo osób ulega, bo nie potrafi inaczej, bo od zawsze wymagano od nich uległości.

Zobacz więcej odpowiedzi (3)
GrubyKotlet Odpowiedz

Hmm u nas w rodzinie kobiety dostają z okazji ich święta kwiaty...ale co ja tam wiem...

Harmony Odpowiedz

Ja jestem osobą niepijącą i taki prezent to bym wylała od razu do zlewu i jeszcze bym Wam zrobiła awanturę. 🤷‍♀️ tak, mam ojca alkoholika i matkę która już wyszła z tego i obrzydza mnie alkohol, więc unikam go oraz osób pod wpływem jak ognia.
Fajnie że sobie wtedy pochlaliście ale czasem używajcie mózgu, bo może w domu któryś z tych pań była mała dziewczynka która potem uwadawala że śpi kiedy jej matka wtaczała się do domu. Dziewczynka która płakała słysząc pijackie potknięcia matki. Myślcie.

PiratTomi

Alkoholizm rodzica to straszna rzecz.

Ostrzenozeinozyczki

@Harmony że tak po cichu coś wtrące.
Osobiście jestem osobą uzależnioną, alkohol, który sam wlewałem sobie do mordy, zniszczył większość mojego życia. Moi "opiekunowie", bo rodzicami ich nazwać nie mogę, również mieli problem z piciem i agresją. Czasem, kiedy jestem zmuszony ogarniać, nietomnych, albo agresywnych kumpli, potrafię wylać całą flachę na chodnik (co kiedyś nie przeszłoby mi to nawet przez głowę).
Tylko, po co robić awanturę ludziom, którzy według polskiej tradycji kupili Ci jakiś dobry trunek, nie mając nic złego na myśli ?
Chcesz to wylej, tylko po co wyżywać się na kimś, za własną przeszłość?

ad13

Ostrzenozeinozyczki, dokładnie.

Harmony, jeżeli to Twoje wyznanie pojawiło się dzisiaj, odpisałam Ci pod nim.

PiratTomi

Ale po co udawać miłego przed ludźmi, którzy sami nie okazali szacunku, kupując alkohol? Po co być miłym dla alkusów, którzy rozpijają rodzica-alkoholika? Pomyślcie o dzieciach, które przeżywają piekło, bo ich rodzice są nawaleni każdego dnia.

W tym kraju jest jakieś żałosne przyzwolenie na alkoholizm. Koszmar.

Dragomir Odpowiedz

Czy to była Wyższa Szkoła Pijaństwa i Patologii?

Vito857 Odpowiedz

Fajne wyznanie, szczególnie dlatego, że u mnie na uczelni do sprzątaczki to bez kija nie podchodź, każda morda w pałąg wykrzywiona i z pretensją w głosie.
Plusik ode mnie.

akogotoobchodzi Odpowiedz

Bardzo fajne wyznanie. Jak czytam te komentarze, to ręce opadają. Kobieta też człowiek A nie wielbłąd! Napić się musi. Szczególnie w dzień kobiet.

PiratTomi

W patologii może i owszem. Pijaństwo w pracy to patologia.

Aswq Odpowiedz

Ale to tak fajnie, zawsze się rozmawiało z paniami sprzątaczkami czy jak u nas szatniarkami ;). Do dzisiaj z daleka dzień dobry co tam słychać. A taki nauczyciel idzie sobie dalej ;)

KoTwLacZkach Odpowiedz

Hehe niezła historia 😂

MaRee Odpowiedz

Polska XD

PiratTomi

Patologiczna część Polski.

Polska to też normalni ludzie, którzy nie są taką patologią jak autor i koledzy.

Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie