#BJGWk

Poznałam go 3 lata temu. Chodziliśmy razem do szkoły. Był rok młodszy. Szybko złapaliśmy kontakt. Pisanie godzinami. Pewnego dnia jego tata zerknął z kim on pisze na facebooku. Skojarzył moje nazwisko. Okazało się, że nasi ojcowie się znali, byli kumplami z podwórka i sąsiadami. Duże miasto, więc dosyć nieprawdopodobna sytuacja. Historia jak z bajki, prawda?

Szybko się zaprzyjaźniliśmy. Wielogodzinne spacery po szkole. Razem poznawaliśmy otaczający nas świat. Do tej pory mam milion dobrych wspomnień z nim związanych. Nie wszystkim pasowało to, że mamy ze sobą tak dobry kontakt. Dziewczyny były zazdrosne, bo uchodził za przystojniaka. Charyzmatycznego, może lekko zuchwałego. I tak minęło nam 2 lata. Próbuję to wszystko podsumować. I wiecie co? Czuję się jak kompletna idiotka.

Przez ten czas byłam zawsze na zawołanie. Robiłam za niego czasami prace do szkoły. Kupowałam wiele rzeczy. Stawiałam wypady na jedzenie. Kupiłam drogi prezent na urodziny. Wszystko oczywiście z własnej woli. Był dla mnie kimś więcej niż rodzina, niż przyjaciel. Kochałam go. Z całego serca. I to mnie zgubiło. Kompletnie. Byłam tą dziewczyną, do której wracał za każdym razem. Szkoda tylko, że przez ten cały czas czegoś szukał. A dokładniej kogoś. Ile razy próbowałam zrobić cokolwiek, by to na mnie zwrócił uwagę. Nie jestem brzydka, nie jestem gruba, nie jestem głupia. Więc co jest ze mną nie tak? Oczywiście w przerwach między kolejnymi dziewczynami byłam ja. Wmawiał mi, że nie możemy się tym chwalić itd. Po prostu byłam pocieszeniem. Byliśmy bardzo blisko. Przeżyliśmy razem "pierwszy raz". Z każdej takiej chwili cieszyłam się jak głupia.

Potrzebowałam bliskości, a jemu było z tym wygodnie. Wyniszczyło mnie to. Żyłam w fikcji. Nie słuchałam znajomych, którzy mieli go za kompletne zero. Przecież to mój ideał. Mijał czas. Ostatnio zaczęłam się buntować, rozumieć, że to nie jest normalne. Niby nie odzywałam się, ale w głębi czekałam aż to on napisze. Nie pisał. W czasie tej znajomości miałam 2 poważne operacje. Nie przyszedł do mnie ani razu w szpitalu. Mój ojciec ostro pił, aż wylądował na ulicy i żył pewien czas jako bezdomny. Teraz przechodzę rozwód rodziców. Ale ja i tak go usprawiedliwiałam. Wierzyłam w kłamstewka i jego wyolbrzymione problemy, które traktowałam poważniej niż swoje. Zniknęłam ja. Oczywiście nadal rzucałam cięte żarty i uśmiechałam się. Ale to już nie byłam ja. Raz na jakiś czas przerywałam ciszę. Czasami udając, że coś ważnego, że przypadkiem. Gdy mnie widział zachowywał się jakby nic się nie stało. A na nie umiałam dalej żyć bez jego obecności.

Dlaczego to piszę? Bo nadal staram się z tego wyjść. Bo zaniedbałam przyjaciół dla niego i nie mam się komu wygadać. Bo wiem, że byłam zaślepiona. Bo chce przestrzec przed ludźmi, którzy nie są nas warci.
gitarzystka Odpowiedz

Zawsze mnie zastanawia, jak głupim trzeba być, żeby nie doceniać osoby, która na głowie staje, żeby nam było jak najlepiej.
Wykorzystują ich i traktują jak frajerów, gdy tym czasem to oni sami są frajerami, bo nie potrafią dostrzec, jaki skarb mają... Ech...

GeddyLee

Zazwyczaj to laski takie są. Już nie mogę zliczyć ile mnie olało dla idiotów, którzy mają ich w dupie.

gitarzystka

Tak. Jasne, laski. Dlatego ciągle mówi się o jakimś chłopaku, który utknął we friendzone. :D

Arbuz1234

Ja nie do końca łapię tę ideę "friendzone". Przecież jeśli (dobra, już załóżmy, że kobieta to ta zła) dziewczyna przyjaźni się z zakochanym w niej chłopaku i jasno daje do zrozumienia, że to tylko przyjaciel, to co? Ma na siłę z nim być, mimo że jej kompletnie nie pociąga jako mężczyzna? Nie mówię tu o skrajnym wykorzystywaniu, jak w wyznaniu, ale intryguje mnie samo to pojęcie, ostatnio tak często używane :D

BadassIggy

Widocznie dalej było mu mało. Wiedział, że w razie czego zawsze może do niej wrócić, więc szukał dalej. Swoją drogą, nie wiem jak można tak wykorzystywać drugiego człowieka.

JestemKimJestem

Arbuz1234, przyjęła się plotka, że dziewczyny nie wiedzą że chłopak chce czegoś więcej - myślą, że jest miły bo chce być ich przyjacielem. A czy to prawda? Oceńcie sami ;)

Lobaris

A gdyby w tobie zakochała się osoba, która Ci się po prostu nie podoba byłabyś z nią z łaski? Bo ja nie

raketfiuel

Haha no ambitnie fest ;)
@GeddyLee napisał ze dziewczyny takie są -> zminusowany
@gitarzystka napisała ze faceci tacy są -> dużo plusów
😑

crazygoatlady

nie chodzi o to, że ktoś tego nie widzi, że ktoś go kocha. Chodzi o to, że on to bardzo dobrze wie i po prostu wykorzystuje.

NiepoprawnyRealista

@arbuz1234
O ile jest to "friendzone" gdzie obodwie strony wiedzą o tym to jeszcze pół biedy, a tu przeważnie jedna strona ukrywa, nie chce przyznać się, czymś innym sobie tłumaczy albo manipuluje, wykorzystuje i bawi się uczuciami tej drugiej strony.
Ogólnie zapozyczone słowo które się łatwo zaaklimatyziwalo u nas.

Tyle, że jeśli obydwie strony zawsze wiedziały że druga strona czuje coś więcej to ile takich relacji przerwaloby.? Mało kto umie żyć przy kimś kogo "kocha", ja osobiście nie umialbym być dosłownie obok i nie będąc nikim więcej niż przyjaciel.
I tak to wszystko często jest mylone z zauroczeniem, a potem komentarze jejciu jestem we fiendzon, jak się nie wie dokładnie czy to przelotne uczucie czy co.
Friendzone się tyczy dłuższej relacji a wtedy.. Znasz lepsze określenie?:-)

fvuckey Odpowiedz

czemu minusujecie? dziewczyna popełniła błąd, ale go zrozumiała i stara się wszystko naprawić :) A tobie autorko życzę powodzenia i pamiętaj ''nie ma ludzi niezastąpionych'' :)

desstiny

Gdyby każda mama była taka niezastąpiona, to nie istniał by dom dziecka.

JuliaJula

@desstiny acha,czyli jeśli matka umarła przy porodzie a ojca nie ma albo jeśli oboje rodziców zginęło a rodziny nie ma ,to wina matki ?
Taki jest twój tok rozumowania

Khaleesi

Julia, a twój tok rozumowania jest taki, że w domach dziecka są same dzieci, których rodzice zmarli ;)

Lobaris

Kto wierzy w te bajki :(

marleyka

Mam pytanie. Jestem tu nowa i zastatnawie mnie skąd wiecie że wyznania sa minusowane? Można to jakoś sprawdzić? Niech mnie ktoś olśni :D

JestemKimJestem

marleyka, nie da się tego sprawdzić, po prostu po pojawieniu się tego wyznania pierwszymi głosami były minusy, co zauważyła autorka tego wyznania ;)

JestemKimJestem

*tego komentarza

marleyka

@JestemKimJestem dzieki za odpowiedź ;)

desstiny

Naprawdę, w domach dziecka lądują tylko te, które straciły rodziców w wyniku śmierci? Ja może mam jeszcze tylko te 20 lat, ale wiem, że życie to nie bajka i są na tym świecie wyrodne matki, które swoje dziecko potrafią nawet zabić.

jakbymnienazwac

Mama jest niezastapiona? Hah... Chcialbym

Zobacz więcej odpowiedzi (1)
LadyShadowHuntress Odpowiedz

Czytając to pomyślałam "kurcze ktoś chyba opisał moją historię" :P wiem jak strasznie...strasznie boli gdy całą znajomość próbuje utrzymać tylko jedna osoba.

fatamy Odpowiedz

Zupełnie jakbym czytała o sobie.. Z tym,że miedzy mną a moim "ideałem" było mnóstwo seksu.. I wiesz co? Udało mi się zapomnieć i teraz jestem w szczęśliwym związku z mężczyzną który mnie kocha i szanuje.. Głowa do góry,dasz radę:) pamiętaj, zasługujesz na kogoś o wiele lepszego!!!

kultowa0 Odpowiedz

Bardzo zła relacja. Musisz się z niej uwolnić.

pendragon Odpowiedz

Wiesz przeszedłem to co ty. 5lat byłem zaślepiony pewna dziewczyną. Za każdym razem jak miało coś miedzy nami być ona 2dni później kogos miała. Obwiniałem sie, miałem myśli samobójcze. Cierpienie mnie wyniszczała. Porównywałem sue z każdym kogo miała mimo ze czulem się od nich lepszy ona nie brała mnie na poważnie. Teraz ma narzeczonego który jak z nim zerwała szantażował ją.. Do dziś kocham ją ale mam grono przyjaciół którzy mnie wspierają.

crazygoatlady Odpowiedz

hej, rok temu poznałam 'cudownego' chłopaka. Długie rozmowy, nieprzespane noce bliskość mimo odległości. Spotkanie, niezapomniane chwile (które dręczą mnie do dziś). W listopadzie zdałam sobie sprawę z tego, że on się nigdy do mnie nie odzywa pierwszy, że nie pyta co u mnie, że to ja o wszystko się troszczę, żyję jego problemami, wspieram.

Przestałam się całkowicie odzywać. Chyba tego nawet nie zauważył.
Trzymaj się tam, dasz radę jako i ja radę dałam. Pozdrawiam serdecznie.

raketfiuel Odpowiedz

Ehhh... Praktycznie ta sama sytuacja byla/jest ze mną, tylko ze różnica taka ze jestem facetem i tak robiła moja ex... Czyli nie tylko faceci sa zli...
Byliśmy razem 1,5 roku, juz po miesiacu powiedziala ze potrzebuje czasu, no okej, jakos znioslem ale po kilku tygodniach jak zaczalem pisac z inna to ona sie odezwala, ze teskni itd i ze mnie kocha, ja niestety zakochalem się na zabój, wiec wrocilem do niej i ona co mniej więcej 3 miesiące przestawała mnie kochać i myślała o innym, albo się z jakimś całowała czy cos, takie typowe jednokrotne akcje, ale jednak bolalo mnie to bardzo, po ostatnim razie w styczniu tego roku jak się doeiedzislem ze znowu jakiś gość zawrócił jej e głowie, zerwalem z nią. Powiedziała ze się zmieni, ze chce to naprawić. Spotykslismy się jeszxe przez 2/3 miesiące, do kwietnia, ale nie naprawila. Od 2 miesięcy spotyka się z innym. Nawet nie ma odwagi powiedzieć mi o tym ze cos więcej ich laczy i jak czasem gadamy to mówi ze to tylko znajomy, chociaz się z nim całuje i nie tylko...
Najgorsze to ze dalej o niej mysle dziennie, ona nie wiem, ale watpie, a ja chciałem tylko zeby byla szczęśliwa i zebym był kochany przez kogoś kogo sam kocham :/ kiedyś wracalismy i w rozmowie powiedziała mi ze: "za bardzo się zaangażowałem w zwiazek"... Zajebiście... Ale życzę jej szczęścia, w koncu jak to mówi powiedzenie: "Jeśli kogos kochasz, pusc go wolno. Jeśli wróci jest Twoje, jeśli nie wróci, nigdy nie bylo" :)

crazygoatlady

Zerwij kontakt, poboli, ale lepsze to, niż ciągłe rozdrapywanie ran i łudzenie się na coś więcej.

raketfiuel

@crazygoatlady gdyby to było takie łatwe, a po drugie mieszka 5km ode mnie, widuje ją w busie albo gdzieś :/

czemu zwykle Ci co się starają dla kogoś zostają z niczym, a Ci którzy mają wyjebane w kogoś maja lepiej? :/

PyzaZProblemami

Też miałam podobnie... Tylko na szczęście krótko, bo zaczęło się w październiku a skończyło kilka dni temu. Boli jak nie wiem. A zaczęło się od tego że dzięki znajomej poznałam chłopaka. Miły, zabawny, po części w moim typie, mieliśmy pełno tematów do rozmów, od gier po przez książki do muzyki. I jakoś tak powolutku się w nim zaczęłam zakochiwać. Dobra, na początku to było tylko zauroczenie, potem poszło dalej. Któregoś dnia nie wytrzymałam i powiedziałam mu to. I było świetnie. Chciał się spotykać, poznawać bliżej, wypytywał mnie o różne rzeczy, zainteresowania, o sobie też wiele opowiadał. I tak było mniej więcej przez miesiąc. Nie byliśmy wtedy parą, tylko "próbowaliśmy". Po tym czasie, gdy dalej byliśmy w zawieszeniu, powiedział że niezbyt podoba mu się jak wyglądam. Że mam brzuszek itp. No to zaczęłam się zmieniać. Dieta, ćwiczenia, odmawianie sobie słodyczy, brak wyjść ze znajomymi na pizzę. "Bo go kocham", "Bo to zaprocentuje w przyszłości" tak to usprawiedliwiałam. A on tylko wymagał. Potem przyszedł grudzień, stwierdził że jednak nie umie nic poczuć, że powinniśmy zostać przyjaciółmi. Załamałam się. Jedyne co mnie wtedy przy nim zatrzymało, to słowa "Może kiedyś... Może kiedyś Cię pokocham" i tak trwałam. Nadal się męczyłam z ciągotami do słodkości i fast foodów. Nadal ćwiczyłam. Do studniówki na której byliśmy razem (mojej studniówki, on ma w tym roku i miałam iść z nim) dużo schudłam, widziałam że coś go ruszyło. I miałam po części rację. W marcu zapytał się czy nie chcę jeszcze raz spróbować. Zgodziłam się. Motylki, fanfary, chóry anielskie, głód zlikwidowany na świecie, dziura ozonowa znikła i ogólnie wszystko co najlepsze. I tak przez 2 miesiące. Do matur. Po maturach odwiedziłam go i dowiedziałam się że to jednak mu się ubzdurało. Że nadal nic nie czuje. Aktualnie ledwo utrzymujemy kontakt. Jest zajęty lataniem za ładniejszą, a do mnie się odzywa tylko wtedy gdy ta ma go w dupie i widzi się ze swoim chłopakiem.

tyysiaa Odpowiedz

jakbym czytała swoją historię. nie do końca właściwie, ale osoba taka sama- wykorzystująca innych. bardzo chciałabym z Tobą porozmawiać na priv, proszę odpisz na ten komentarz, lub podaj nr gg..

takaona93 Odpowiedz

poruszyła mnie ta historia ale szczerze,tez chyba jestem zaslepiona NIM

Zobacz więcej komentarzy (30)
Dodaj anonimowe wyznanie