Mój narzeczony ma niezwykle chamską babcię. Brak taktu to jej drugie imię. Na początku mi to nie przeszkadzało, nawet ją lubiłam, ale kilka incydentów strasznie mnie do niej zraziło. Jak powiedziała kuzynce mojego narzeczonego, że miała na ślubie mocny makijaż, ale to dobrze, bo ma taką twarz, że im więcej tapety, tym lepiej, to już wtedy coś mi nie grało, ale przymykałam na to oko. Kilkakrotnie zdarzało jej się zaprosić kogoś na obiad, a po przyjściu powiedzieć, że jednak nie chciało jej się obiadu robić. Nie wspomnę o tym, że bywa po prostu niegrzeczna, nie składa życzeń, nie wita się. Jest bardzo otyła, ledwo skończyła 70 lat, ale przez jej wagę ma ogromne problemy z poruszaniem, więc ciągle chce, żeby wszędzie ją wozić, wszystko za nią załatwiać, zachowuje się trochę jak dziecko, które ma na wszystko wywalone. Jej córka, a mama mojego narzeczonego, była bardzo źle traktowana przez swojego ojczyma. Czasem jak słuchałam tych historii, to zastanawiałam się, gdzie ona była, jak jej mąż znęcał się nad jej dzieckiem? Czarę goryczy przelała jednak ostatnia sytuacja.
Organizowaliśmy z narzeczonym urodziny naszej córki połączone z chrztem. Zaprosiliśmy na imprezę mamę narzeczonego z mężem (ojczymem mojego narzeczonego) i babcię. Babcia tylko skinęła głową, ale nic nie powiedziała, szczerze to nawet nie zwróciłam na to większej uwagi. Przyzwyczaiłam się do faktu, że nawet nie przyszłoby jej do głowy powiedzieć „dziękuję za zaproszenie, będę” czy „dziękuję, niestety nie dam rady”. Zapowiadało się, że będzie cała trójka, ale coś mnie pokusiło, by to potwierdzić parę dni przed. Otóż okazało się, że będzie tylko mama narzeczonego, bez męża. A babci nie będzie, bo doszła do wniosku, że jej się nie chce.
Było mi przykro, bo na niedawnej komunii kuzyna mojego narzeczonego byli wszyscy. Szczerze to myślałam, że takie akcje to tylko w gimnazjum. A narzeczony nie widzi problemu.
Dodaj anonimowe wyznanie
I takie stare chamstwo jest przyczyną dla której zdecydowanie NIE będę uczył swoich dzieci zasady "szanuj starszych". Mi to było wpajane od małego a potem się okazało że durnie, chamy i kanalie też się starzeją. Okazywać szacunek trzeba wszystkim którzy na to zasługują, jak ktoś nie okazuje go innym, wtedy sam się pozbawia tego przywileju niezależnie od tego czy ma starszy czy młodszy PESEL.
Tak, wpajane były dzieciom zasady "szanuj starszych", niestety też tych, którzy nie mają szacunku dla innych ludzi, "bądź grzeczny", "brudy pierze się w domu", "bądź miły dla innych", itd. Przez co dzieci miały ogromne problemy z asertywnością.
Teraz z kolei mam wrażenie, że niektórym dzieciom nie wpajane są żadne zasady. I nie mają żadnych problemów z asertywnością, są tak maksymalnie asertywni, że wszystko wiedzą najlepiej. Nie wiem co gorsze.
Nie wiem czy to świat się zmienił, czy ja inaczej na to patrzę.
Myślę że gorsze jest wpadanie z jednej skrajności w drugą. Z tego powodu ja będę starał się znaleźć jakieś wyjście pośrednie.
"Szanuj starszych (ale tylko tych którzy szanują Ciebie)"
"Bądź grzeczny (ale to nie znaczy że masz się nie odzywać)"
"Brudy pierze się w domu (ale jak masz problem w domu to nie bój się prosić innych o pomoc)"
"Bądź miły dla innych (ale nie bój się walczyć o siebie)"
Itp. itd.
Czy to dobry pomysł? Nie wiem, dowiem się za 20 lat jak moje dzieci podrosną.
Tak też będę się starał wychować swoją, żeby była i pomocna, grzeczna, ale i żeby wyraźnie mówiła, że coś jej się nie podoba, czegoś chce. Żeby się nie bała odezwać i bronić swoich racji kiedy uważa, że ma racje.
@ms0nobody
Co do szacunku, to zawsze od tego zaczynam. Jak się skończy to zależy od tego odpowiedzi jaką dostanę. Nie wiem czy to dobrze ale naprawdę nie mam siły na okazywanie szacunku komuś kto metaforycznie mnie opluwa tylko dlatego że jest stary i myśli że może. Próbowałem i nie mam na to nerwów. Może to moja wada charakteru, może frustracja poziomem niektórych. Jak to mówią "chamstwa nie zniese!"
@ms0nobody
No niestety, ale okazując szacunek ludziom, którzy nie mają go do ciebie, w większości tylko utwierdzasz ich w przekonaniu, że ich zachowanie jest ok. Masz jakąś swoją własną definicję szacunku, która nie pokrywa się z rzeczywistością. Za słownikiem języka polskiego: "stosunek do osób lub rzeczy uważanych za WARTOŚCIOWE i GODNE UZNANIA".
Bycie uprzejmym nie oznacza, że się kogoś szanuje.
Oh, trudno powiedzieć. Serio, to mieszanina bycia miłym i kulturalnym i uprzejmym do innych którą trudno mi opisać. To tak jakbyś mnie poprosiła żebym omówił czynność chodzenia. Coś tak naturalnego i wpajanego od zawsze jest dla mnie szalenie trudne do opisania.
Tak najogólniej to te drobne gesty jak przytrzymanie drzwi czy lekki ukłon głową przy "dzień dobry", to czyszczenie mieszkania gdy mają przyjść goście albo staranny ubiór gdy do kogoś wychodzę. To i milion innych rzeczy o których może zapomnieć jedna z moich sąsiadek, długa historia, w każdym razie jeśli chodzi o drzwi to mogę je co najwyżej przed nią zatrzasnąć. Na dzień dobry też może nie liczyć
Tak na marginesie, to zgadzam się z @ohlala. "No niestety, ale okazując szacunek ludziom, którzy nie mają go do ciebie, w większości tylko utwierdzasz ich w przekonaniu, że ich zachowanie jest ok."
Fakt że pracuję, chcąc nie chcąc, z ludźmi tylko mnie w tym utwierdza. Cham traktowany przeze mnie spokojnie i z kulturą jedynie się rozkręcał. Zbyt stary i zmęczony jestem by jakiś ciul miał mi bezkarnie wchodzić na głowę. Nie chce mi się i co najważniejsze nie muszę znosić chamskiego zachowania. Zazwyczaj jak się takiemu postawić, wypunktować dobrą ripostą, zwłaszcza przy osobach postronnych, to się później trzy razy zastanowi czy chce się narazić na publiczne ośmieszenie.
@ms
Wydaje mi się, że i tak jest pewien element w społeczeństwie, który nie zrozumie uprzejmości i kulturalnych słów. Jeśli zależy Ci na byciu zrozumianą, to do każdego trzeba mówić jego językiem. Jak w tym kawale o profesorze medycyny: Jednego pacjenta zapytasz czy defekował dzisiaj, innego czy oddawał już kał, a jeszcze innego czy srał. I jeśli użyjesz ostatniej formy do pierwszego, to uzna Cię za chama, w odwrotnym przypadku w ogóle nie będzie wiedział o co Ci chodzi.
A mi się wydaje, że tak, szanować wszystkich, ale dopóki ich nie poznamy. Bo dlaczego miałbym szanować kogoś, kto zatruwa życie mi i innym? Czemu mam się odnosić z szacunkiem do buca, który na "dzień dobry" nie odpowiada, bije żonę, a jego ulubione zajęcie to picie i robienie rabanu we wspólnej przestrzeni? Proszę o argument do przedstawionego przykładu z mojego doświadczenia, dlaczego komuś takiemu należy się szacunek.
Pomyśl: jeszcze by przyszła i z jakimś chamskim tekstem może by wyskoczyła. A tak nie psuła uroczystości.
Ja aż się zdziwiłam że autorce było przykro, skoro całe wyznanie jest o tym, że ta babcia jest toksyczna i chamska. Ja bym się cieszyła, że nie przyszła, jeśli wogóle bym ją zapraszała...
Ogranicz z nią kontakty dla własnego dobra.
przestancie jej nadskakiwac i ciagle wozic, najlepiej ograniczyc kontakt
Ale po co Ci w ogóle towarzystwo takiej toksycznej osoby? Olać i najlepiej całkowicie ograniczyć kontakty. To, że jest rodziną narzeczonego, to nic nie znaczy. Na siłę nie ma co utrzymywać znajomości, bo "wypada", bo "więzy krwi" czy inne dyrdymały.
Jeśli babcia jest wredna to może lepiej niech nie przychodzi bo zepsuje imprezę
Spoko, niedługo kojtnie i będzie spokój. Oby tylko te geny, determinujące takie zachowania, odeszły razem z nią.