#BGA1Q
Zaczęło się od grup facebookowych, jednak nie daję się łatwo omamić i sceptycznie podchodziłam do wielu wypowiedzi, tudzież "źródeł wiedzy". Jedno było pewne, nie chciałam szczepić zgodnie z kalendarzem. Moja córka jest wcześniakiem, byłam przewrażliwiona na punkcie jej zdrowia. Postanowiłam szczepić tylko w lato, ewentualnie późną wiosną i jesienią, a także rozdzielić wkłucia, bo 19 szczepień w ciągu pierwszych 18 miesięcy uznałam za przesadę. Potem aż do 6 r.ż. luka, więc czemu by tam nie wcisnąć choć połowy tych szczepień? Odmówiłam ich też tuż po urodzeniu.
Córka rozwijała się prawidłowo, była pełnym energii radosnym dzieckiem. Zaszczepiłam ją tylko na gruźlicę i WZW typu B. Nagle, dwa miesiące przed drugimi urodzinami, mój aniołek złapał coś, co wydawało się być grypą. Zwykłe pokaszliwanie, katarek i słabe samopoczucie. Jednak kilka dni później, pomimo leków i pilnowania małej, kaszel był paskudny. Zastałam córkę rano w zmoczonym łóżeczku, w mieszance wydzieliny z kaszlu, moczu (mimo pieluszki!) i czerwoną na buzi. Przeraziłam się i pojechałam wprost do pediatry. Diagnoza? Krztusiec. Dodatkowo u małych dzieci najczęściej natychmiast pojawia się też zapalenie płuc, co mojej córci nie ominęło.
Na oddziale leżała trójka dzieci z kokluszem, wszystkie nieszczepione. Następnego dnia miał być przyjęty chłopczyk, szczepiony, którego zaledwie odesłali do domu z antybiotykiem. W międzyczasie moja córka walczyła o każdy oddech. Lekarka dawała mi znaki, że to może się przerodzić w encefalopatię krztuścową, czyli drgawki i uszkodzenie komórek mózgowych. Żyłam miesiąc w strachu, nienawidząc siebie za opóźnianie szczepień. Moja córcia i inna dziewczynka przeżyły, dużo młodszy od nich chłopiec nie miał tyle szczęścia.
Napisałam o moim doświadczeniu na kilku grupach antyszczepionkowych. Wszyscy mi nie wierzyli, nazywali trollem, pytali po co jestem na tej grupie, skoro szczepię. Nikogo nie atakowałam, jednak zostałam wyrzucona z grup za odmienne zdanie. Za chęć uświadomienia kogoś, zanim będzie za późno.
To dlatego te grupy rosną w siłę, bo blokuje się normalne historie, jak moja. A nikomu nie życzę takiego zimnego prysznica, jaki ja miałam.
Najgorsze jest to, że dopóki nic złego się nie stanie dziecku, to szczepionki są BE. Gdy jednak dziecko zachoruje, to wtedy zaczyna się płacz i plucie sobie w brodę, bo czemu nie zaszczepiłam ....
Niektórzy i tak nadal potrafią wytykać, że wina szczepionek...
Moja nauczycielka w liceum powiedziała, że płaci jakieś kary, bo nie ma najmniejszego zamiaru szczepić swojego małego synka. Cóż, oby nie zdarzyła się tragedia jak w przypadku twojej córki.
mamyczas: smutne, że mówi tak wykształcona kobieta...
Igloprzemocy najgorsze w tym wszystkim jest to, że jej mąż, który z tego co wiem jest ważnym urzędnikiem w starostwie wspiera ją we wszystkich jej działaniach, a dziecko na tym cierpi.....
Nieszczepienie powinno byc karalne i to poważnymi karami. Nie dość że ryzykują życie własnych dzieci, to jeszcze zagrażają innym dzieciom, których rodzice szczepią zgodnie z kalendarzem. Czasem wystarczy ze taki nieszczepiony dzieciak chory na krztusiec/odre/inne cholerstwo bedzie siedział w tej samej poczekalni u lekarza, co jeszcze nie szczepiony noworodek na wizycie kontrolnej.
Dokładnie, nieszczepienie dzieci to straszny egoizm. Ponadto ludzie, którzy nie chcą szczepić zazwyczaj nie mają żadnych solidnych podstaw merytorycznych, nie szczepią na zasadzie "nie, bo nie" albo wyjeżdżają z jakąś argumentacją w stylu, że szczepienie może powodować zespół Downa (głupota, ale naprawdę z czymś takim też można się spotkać).
Widzisz, ja w ogóle planowałam szczepić. Ich ideologia to kompletne nietykanie szczepionek. Wolą mieć dziecko omijające miesiące w szkole/przedszkolu, bo chorują na odrę/różyczkę/krztusiec, niż w ogóle cokolwiek mu podać. Ci ludzie są przekonani, że nopy to coś normalnego, bo przypisują szczepionkom nawet AZS, autyzm, alergie, choroby układu nerwowego i oddechowego. Te kobiety pytają, czy padaczka może być nopem po pół roku od szczepienia, a 99% osób mówi, że oczywiście. Faktyczne powikłania poszczepienne to niesamowicie rzadkie przypadki, najczęściej spowodowane uczuleniem na składniki. Dla nich to jednak najgorsze ryzyko dla dziecka.
Antyszczepionkowcy powinni być ścigani prawnie i karani za stwarzanie zagrożenia dla społeczeństwa. Ten ruch się coraz szybciej rozrasta, jeszcze chwila a wybuchnie epidemia.
Ciekawe, że od końca 2017 r. Ministerstwo Zdrowia pracuje nad przepisami na wypadek wybuchu epidemii. Czyżby się przygotowywali?
Popieram całkowicie.
Też uważam że ludzi brzydkich nie powinni pokazywać w telewizji.Tym bardziej płatnej.
Odciąć takim dostęp do internetu to przestaną bzdury czytać i pisać
Tak to jest jak człowiek uważa się za mądrzejszego od wszytskich, nawet tych którzy całe życie spędzili na badaniu danego zagadnienia. I taki mój rada żeby ludzi po 20 r.ż odnawili szczepienia na krztusiec (naprawdę męcząca choroba i paskudne powikłania np. wypadający odbyt) bo odporność z wiekiem słabnie
Nie wiem jak to jest teraz, ale chyba ta choroba na prawdę wraca, bo kiedy bylam w końcówce ciąży to 3 rożnych lekarzy zaleciło mi i mężowi sie zaszczepić boosterem, zeby odnowić odporność i zapewnić ja maluchowi zanim dostanie swoją dawkę jak bedzie mial 2 miesiące. Dwa lata wczesniej w pierwszej ciąży nikt o tym nie wspominał. Mysle że też nie bez powodu jest to pierwsza szczepionka, która dostaje maluch.
Tak w ogóle zastanawia moje te 19 szczepień w ciagu 18 miesięcy.. mieszkam za granica i moje dzieci maja szczepienia na 2-4-6-9-15-18 miesięcy a kolejne na 4 lata. W tym wliczone sa juz szczepienia dodatkowe. Na co szczepią w Polsce ze jest ich aż 19?
Tylko dzieci żal...
Założyłam specjalnie konto. Uważam że w żłobka i przedszkolach powinny być osobne grupy dla dzieci szczepienionych i tych nie. Ze względu na to ze dzieci bez szczepień mają słabsza odpornosc i mogę przynieść potężne jak dla małych dzieci choroby ktorymi nawet szczepione dzieci mogą się zarazić. Po to są szczepienia nie wcześniej ani nie kilka lat później. Ktoś to ustalił ze względu na zdrowie dzieci. Jedyne szczepienia którego warto się obawiać to 3w1 (Odrą świnka różyczka) ponieważ to szczepienie nie było sprawdzone zostało wprowadzone przez rodziców ktorzy nie chcieli narażac swoich pociech na tyle kłóć. Jednak antyszczepionkowcy tego nie potrafią zrozumieć posialaja się głupimi formami czy grupami na których osoby nie znające się, wypowiadają swoje irracjonalne zdania. Nie zdając sobie sprawy ze czyjemus dziecku może to jedynie zaszkodzić...
kłuć*
Głupi pomysł, jest wiele dzieci które nie mogą być szczepiene bo przeszły białaczkę, urodziły się z obniżoną odpornością itp. Stosując taki podział skazujesz te dzieci na śmierć przez zarażenie się od dzieci antyszepionkowców.
Aleks96 możesz mieć rację nie wiedzialam ze dzieci przechodzace takie choroby nie powinny byc szczepione. A nie mozna ich szczepic w ogole w termianach wyznaczonych przez lekarzy ? Co do mojej wczesniejszej wypowoedzi jednak uważam ze podział na grupy nieszczepionych z wyboru rodziców powinien zostać wprowadzony.
Jamama to niewiele da. Co z tego, że będą miały osobno zajęcia, jak będą się bawiły tymi samymi zabawkami itd. Moim zdaniem dzieci nieszczepione nie powinny zostawać przyjęte do przedszkoli.
Tajemnica17 to jednak lekka przesada. Dzieci nie są temu winne a dzięki uczeszczaniu do szkół przedszkoli żłobków uczą się żyć w społeczeństwie, uczą się wielu przydatnych rzeczy w życiu, których nie nauczą się żyjąc w zamknięciu. Zabawki zawsze można rozdzielić. Ewentualnie zrobić typowo przedszkola/żłobki dla dzieci szczepionych (+które nie mogą byc) i osobne dla nieszczepionych przez ślepo brnacych w głupotę rodziców. Jako matka byłabym spokojniejsza o swoje dziecko.
Chcecie karać dzieci za błędy rodziców ?
Tatakazika a jaka to kara dla dzieci nieszczepionych? Będą wśród również nieszczepionych dzieci co za tym idzie jeśli rodzice nie przyprowadza z premedytacja chorego dziecka to w osobnych zajęciach jest plusem to ze będą również z osobami bez odporności.
Jamama przepraszam za nieścisłość. Komentarz był do Tajemnica17 . Nie mniej jednak nie wiedzę sensu puszczania nieszczepionych dzieci do odrębnych przedszkoli. Potem oni pójdą do szkół i prędzej czy później nieszczepione dzieci i tak zetkną się ze szczepionymi. Karać trzeba jedynie rodziców, znaleźć takie sposoby by dzieci były szczepione. A także robić kampanię aby uświadamiać rodziców, że szczepionki nie są straszne. Również lekarze powinni dokładnie rozwiewać wszelkie wątpliwości. Jak i pielęgniarki. Kiedyś próbowano mnie namówić na platną 5 w 1 . Nie chciałam, powiedziałam że czytałam o nich nieprzychylne opinie. Dowiedziałam się jedynie że to bzdury , że nie powinnam czytać o szczepieniach. Zero naukowych faktów które miałyby mnie przekonać o wyższości płatnych od darmowych. Argument ? Mniej kłuć po co dziecko na cierpieć.
Jamala, wolę karać tamte dzieci za głupot ich rodziców, niż narażać swoje i setki innych przedszkolaków, na groźne lub nawet śmiertelne choroby.
Tatakazika ja osobiście szczepilam 5w1 dlatego ze moja pociecha nielubi kłuć i podjełam ta decyzję bez żadnej namowy . Ale zrobiłam to dlatego że wiedziałam(!) (Bo dowiadywalam się a nie czytałam głupoty ) ze te szczepienia nie różnią się niczym prócz jednego klucia zamiast kilku. I można nawet by powiedzieć ze zrobiłam to dla siebie żeby nie silowac się z moim małym strongmanem bo często przy jednym kluciu ciężko było go utrzymać...
Tajemnica17 to barbazynskie... nie dać przyszłości dzieciom które nie są winne..
Mnie tylko zastanawia, gdzie są te wszystkie grupy antyszczepionkowców, gdy zaczynam ich szukać, żeby trochę się pośmiać. D:
Szukaj na facebooku antyszczepionkowcy, nie szczepię itd. Zdziwisz się ile tego znajdziesz. I to jest przerażające...
stop nop, generalnie jakieś frazy z „nop”.
Sama dostalam krztusca w wieku 16 lat mimo szczepienia. Najpaskudniejsze 6 miesiecy w zyciu. Nie umiem sobie wyobrazic jak te dzieci to przezyly.
Moje najmłodsze dziecko miało opóźnienia w szczepieniach. Starsze dzieci z przedszkola ciągle przynosiły katary (rzadko coś poważniejszego).
Więc to najmłodsze od września do maja ciągle było smarkające. Niby wystarczały metody domowe, ale biegaliśmt do lekarza żeby w papierach było: nie szczepimy bo chore.
Nikt nigdy się nie przyczepił, a uważam, że ktoś powinien!
Dlaczego ktoś miał się przyczepić ?skoro w karcie wpisane że chore to przepraszam co moze ktoś zrobić?
Nie mówiąc o problemach jakie mogą mieć kobiety w ciąży, a raczej ich nienarodzone dzieci, jeśli te coś złapią przez nieszczepienie lub obniżoną odporność. Lista powikłań dla np. różyczki jest długa i makabryczna, lepiej nawet sobie tego nie wyobrażać.